Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Dzieciństwo i młodość Czarna krecha Życie i twórczość Wiersze Koniec.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "Dzieciństwo i młodość Czarna krecha Życie i twórczość Wiersze Koniec."— Zapis prezentacji:

1

2 Dzieciństwo i młodość Czarna krecha Życie i twórczość Wiersze Koniec

3 Krzysztof należał do pierwszego pokolenia urodzonego w Ojczyźnie wolnej i niepodległej. Jego narodziny odnotowano wpierw pod datą , na co jest dowód w postaci wpisu do ksiąg. Natomiast z księgi parafialnej odnalezionej przez Wiesława Budzyńskiego wynika, że Krzysztof urodził się o godzinie 6 rano. Ochrzczony Rodzicami chrzestnymi zostali Adam Zieleńczyk i Paulina Kmita. Drugie imię Kamil zostało nadane Krzysztofowi przez wzgląd na córkę, która urodziła przed nim i wkrótce zmarła, miała na imię Kamila. Przyczyną tak późnego chrztu było nieporozumienie między rodzicami, w wyniku którego latem 1921 roku, kilka miesięcy po urodzeniu syna Stefania opuściła dom i wyjechała do Białegostoku, gdzie w roku szkolnym pracowała jako nauczycielka.

4 Krzysztof po ukończeniu 6 lat został uczniem w ćwiczeniówce matki, nauczycielką jego była Władysława Cuszlak, która tak oceniła go po latach: "Krzyś z natury był szalenie uczuciowy, nerwowy, kapryśny (...) odnosiłam wówczas wrażenie, że zostanie malarzem" Opowiadał jej fantastyczne bajki, które barwnie ilustrował. Starał się pięknie pisać. Bardzo lubił rysować. W szkole średniej - Gimnazjum im. Stefana Batorego - kierunek humanistyczny, którą rozpoczął w roku 1931 należał do tajnego radykalnego ugrupowania "Spartakus". We wspomnieniach z lat szkolnych coraz to pojawiają się wzmianki o lewicowych, a nawet prokomunistycznych sympatiach Baczyńskiego. Pisze o tym T.Sołtan, wspomina Zuzanna Chuweń "z jego ust po raz pierwszy dowiedziałam się, co to komunizm, o jego ideach - był jego absolutnym zwolennikiem".

5 Wiadomo, że Baczyński nie tylko biernie należał do Spartakusa, ale brał czynny udział w akcji popierającej strajk nauczycielski - podobno organizował na czas strajku absencje uczniów w szkołach. Innym razem dostarczał wałówek strajkującym robotnikom. Z tego okresu pochodzi jego pierwszy znany wiersz "Wypadek przy pracy" (1936). ( Zaświadcza o tym matka poety uwagą na odwrocie rękopisu: " Pierwszy wiersz Krzycha – 1936 – 15 lat.") Uczniem był średnim, choć nie miał szczególnych trudności z żadnym przedmiotem, na jego świadectwach szkolnych więcej figurowało "trójek" niż innych stopni. Jako ciekawostkę warto dodać, że na jednym z zachowanych świadectw nawet postępy z języka polskiego ocenione zostały jako "dostateczne". Konsekwentnie za to przez cały czas pobytu w szkole miał bardzo dobre wyniki z rysunków.

6 Krzysztof właściwie nie lubił szkoły i nie zachował o niej najcieplejszych wspomnień. O stosunku Baczyńskiego do gimnazjum świadczyć może najlepiej jedno z jego nie zachowanych w całości "opowiadań bez tytułu", rozpoczynające się od słów: "Gimnazjum imienia Boobalka I...", z gombrowiczowską iście złośliwością napisana satyra, której realia niedwuznacznie zaczerpnięte zostały z macierzystej uczelni autora. Wobec braku zakończenia nie znamy daty napisania tej satyry -- można jednak chyba z pewnością przyjąć, że napisał ją uczeń, nie absolwent. W tej to szkole Krzysztof Baczyński zdał maturę w 1939 roku i radosny jak ptak, uwolniony od jarzma obowiązków uczniowskich, wyjechał z kilkoma kolegami do wielokrotnie już przez niego odwiedzanej Bukowiny Tatrzańskiej. Wówczas padł pierwszy grom: 27 lipca zmarł ojciec. Wiadomo, że Baczyński szykował się na studia w warszawskiej ASP, dzięki pomocy Fernanda, poety i lektora na Uniwersytecie Lwowskim, miał szansę na studia we Francji. Wszystko było już załatwione, wiza gotowa - na przeszkodzie stanęła śmierć ojca i wojna.

7 Śmierć ojca, choć w gruncie rzeczy przewidywana w związku z jego chorobą, przyszła jednak dla żony i syna właściwie niespodziewanie. Matka załamała się zupełnie. Rozpacz po śmierci męża, którego zawsze gorąco kochała, spowodowała znaczne pogorszenie się stanu jej serca. Krzysztof, jeszcze przed paroma tygodniami otaczany w domu pieczołowitą troską, musiał z dnia na dzień stać się dorosły. Teraz zmieniły się role: to on opiekował się matką, czuwał nad nią, pocieszał, a także musiał myśleć o stronie materialnej dalszego życia w sytuacji zbliżającej się z przerażającą szybkością katastrofy wojennej. Swój własny serdeczny żal po stracie ojca, a także reakcję na to, co zaczynało się już dziać w Warszawie zajętej przez hitlerowców - musiał kryć przed matką. W tej sytuacji jedynym ujściem dla wyrażenia szarpiących go uczuć i myśli, jedynym miejscem, gdzie może być szczery, gdzie może wypowiedzieć to, co naprawdę czuje, stają się dla Krzysztofa różnokolorowe, różnokształtne kartki papieru, na które w pośpiechu, jakby się bał, że nie zdąży, w rzadkich wolnych chwilach rzuca swe pierwsze z tych "prawdziwych", których już nie zdyskwalifikuje, zapowiadające jego wielką poezję - wiersze.

8 To, co powstało wcześniej, te teksty, które - wbrew zastrzeżeniu autora, że "wiersze z tego zeszytu nie mają być nigdy drukowane" - wydawcy 'Utworów zebranych' włączyli do tej edycji, to aczkolwiek są wśród nich utwory rzadkiej piękności, w całości stanowią jednak dopiero preludium wielkiego, potężnego koncertu. Nic dziwnego - ich autor miał przecież zaledwie siedemnaście /osiemnaście lat. Matka była "najważniejszą kobietą w jego życiu" - aż do momentu, gdy w wieku lat niespełna dwudziestu jeden ( w mieszkaniu Emilii i Tadeusza Hiżów) poznał Barbarę Drapczyńską, koleżankę z tajnej polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, dziewczynę, której poezja polska zawdzięcza - zdaniem Kazimierza Wyki - najpiękniejsze swoje erotyki. Pobrali się pół roku później, o godzinie dziesiątej, w kościele na Solcu. Odtąd uczucie Krzysztofa dzielone było pomiędzy te dwie kobiety sprawiedliwie. Barbara pochodziła z rodziny drukarzy. Ojciec Basi miał drukarnie przy Pięknej (wtedy Piusa XI). Po ślubie młodzi zamieszkali w wynajętym, dwuizbowym lokalu na ul. T. Hołówki 3.

9 Baczyński darzył młodzieńczym uczuciem i inne kobiety - świadczy o tym przede wszystkim cały zbiorek wyznań miłosnych do Zuzanny Chuweń. Ale przecież nie tylko "Zuza", której Krzysztof przesłał - jak napisała po latach - "śliczny zbiór wierszy Wyspa szczęścia była przedmiotem jego westchnień. Wiesław Budzyński, zbierając materiały do swojej opowieści o Krzysztofie Kamilu, natrafił na ślad Anny, pierwszej miłości Baczyńskiego i jego pierwszym zawodzie miłosnym, wedle świadectwa matki. Poszukiwania Budzyńskiego zostały uwieńczone sukcesem. Po jednej z kwerend w prasie - czytamy w jego książce - otrzymałem list z USA. Dr Ewa Morawska z Uniwersytetu w Pittsburgu pisała, że Baczyński był przez pewien czas zaręczony z jej matka, Anną Morawską, z domu Żelazny... " Wyjaśnia się dzięki temu, kim była adresatka Improwizacji dla Anny" i dlaczego Poemat o Chrystusie dziecięcym" dedykował autor Matce i Annie.

10 W życiu jego był też pies. A właściwie dwa psy. Matka, i syn bardzo kochali psy -- zasługują na wspomnienie, bo weszły przecież do literatury. Najpierw był ukochany foksterier Fred, uwieczniony na fotografii zamieszczonej w tomie wspomnień o Krzysztofie (Żołnierz poeta, czasu kurz..., Kraków 1967), a gdy jako staruszek dokonał swego żywota, zastąpił go piękny, złotobrązowy spaniel Dan, towarzysz młodzieńczych wypraw swego pana, adresat dedykacji w poświęconym mu znanym wierszu Baczyńskiego Z psem Prosto ze szkoły wkroczył w wojnę. Lewicowe ciągoty znajdują jeszcze echo w pierwszym jej okresie, Krzysztof był członkiem socjalistycznej grupy "Płomienie", ale zmienia się już krąg ideowy poety. Stał coraz bardziej obok, w miarę czasu dało się zauważyć wyraźny zwrot w poglądach na świat i życie - to procesy moskiewskie lat trzydziestych, przebieg działań wojennych we wrześniu 29 i tragiczne losy oficerów polskich uwięzionych w ZSRR przyniosły otrzeźwienie.

11 Wracając do twórczości: Nie sposób nie wymienić Juliusza Garzteckiego, redaktora wydawanego w Warszawie w latach miesięcznika literacko-społecznego "Droga". Krótko przed wybuchem Powstania Warszawskiego Baczyński przekazał mu w depozyt kilka oprawnych brulionów zawierających czystopisy wszystkich swoich utworów poetyckich, celem ukrycia ich w bezpiecznym miejscu -- W trosce o swoje rękopisy, w warunkach okupacji każdej chwili narażone na zniszczenie, Baczyński miał zwyczaj przepisywania wierszy w kilku kopiach i umieszczania ich u swoich przyjaciół, w rożnych miejscach Warszawy. Tym m.in. tłumaczy się istnienie kilku przekazów niektórych wierszy, różniących się nieraz drobnymi szczegółami. -- Garztecki ukrył rękopisy w schowku podłogowym w swym konspiracyjnym mieszkaniu przy ulicy Kaniowskiej 20 na Żoliborzu, gdzie szczęśliwym dla literatury polskiej przypadkiem ocalały i skąd wydobył je po powrocie do Warszawy w lutym 1945 r., a następnie przekazał rodzinie. Te ocalone rękopisy znalazły się w końcu w rękach Stefanii Baczyńskiej i uzupełnione innymi, przechowywanymi przez nią samą lub z różnych innych źródeł do niej wpływającymi, stanowią główną, najwartościowszą część zasobu rękopiśmiennego, który stał się podstawą, opublikowanej w r edycji 'Utworów zebranych'.

12 Baczyński był absolwentem Szkoły Podchorążych Rezerwy "Agricoli", uczestnikiem kilku przeciw niemieckich akcji sabotażowych, m.in. głośnej akcji "T.U.", mającej na celu wysadzenie pociągu niemieckiego na trasie Tłuszcz - Urle, która została przeprowadzona 27 kwietnia 1944 r. Pisano o tym wiele. Wiadomo również, że Baczyński rwał się do czynnego udziału w akcjach zbrojnych przeciw okupantowi i że nie chciano go do nich dopuszczać w obawie o jego życie - życie poety, nie żołnierza. I wiadomo, jak boleśnie on to przeżywał, gdyż chciał być równy swoim kolegom tak w prawach, jak i obowiązkach. Jego osobiste stanowisko w tej sprawie dobitnie wyjaśnia fragment prelekcji Kazimierza Wyki pt. "Droga Do Baczyńskiego" (prelekcja ta była ostatnią publiczną wypowiedzią Wyki o Baczyńskim. Wygłoszona została na uroczystym zebraniu Pen-Clubu w dniu 27 marca 1974 r. Tekst został też ogłoszony w "Kulturze" 1979, nr 51/52 i 1980, nr 1.). Prelegent powtórzył tam swoją ostatnia rozmowę z Baczyńskim -- w czerwcu 1944 r. w Warszawie: "...zacząłem mu tłumaczyć, czy naprawdę jest rzeczą potrzebną, ażeby on z bronią w ręku szedł do Powstania, że może lepiej by siebie przechować, nie wiadomo, jak to będzie.

13

14

15 Baczyński pisał w takich czasach, że nie wszystko można było powiedzieć wprost. Teraz, po latach, bez informacji biograficznych, czasem trudno pojąć sens, i nieraz już pojawiły się błędne interpretacje - opaczne tłumaczenia... Poeta unikał wypowiadania się na tak zwane tematy doraźne, choć cała jego poezja dorosłego okresu wydaje się być tak boleśnie aktualna i ponadczasowa zarazem. Zapewne dlatego, że stając ponad politycznymi podziałami, patrzył dalej - poza wojnę, w czas, kiedy się ta makabra skończy; był - jak to ujął Kazimierz wyka - "po stronie nadziei". Niestety, ta nadzieja miała krótki żywot - "wyzwoliciele" ze wschodu niebawem ją zdeptali, a po nieżyjącego Baczyńskiego przyszło UB...

16

17 Deszcz się w błoto leje smugowaty, szyby krzyczą kroplami uderzeń, chodnikowe poszarzały kraty ciemną smugą deszczu błotnych zwierzeń. I drzew czarnych ręce krzyżowane na smużasty, perlny deszczu zaciek z kroplociskiem się zwarły ł:uzdrgane, z ścianą wody w stusrebrnej zapłacie. Wypryskami z kałużastych kręgów światy istot wyrzucone w górę, w drogę mleczną, w długą, białą wstęgę przebiegają tęczowatym sznurem. Wiatr żylasty łomoce pięściami,

18 Wiatr wyrywa pędem okna z zawias, woła, ciągnie nas, ukrytych w domach, nas - litery zamykane w nawias. Rozmiotane pełnymi garściami, przeciw ściętym huraganem różom, pędzą, pędza słowa nie spełnione, myśli moje obłąkane burzą.

19 Jeżeli życie tak nas odstało i nie doleci żadne wołanie, odbierz nam, Panie, ten proch - nie ciało, śmierć daj nam, Panie. Jeżeli skrzydła dzieci maleńkich poobcinają, zamienią w kamień, odbierz nam ziemię, spod stóp przeklętych, w glinę nas zamień. Jeżeli konać nam tak kazałeś z twarzą pod butem, z hańbą u czoła, jeżeli każde kochanie małe, to nas nie wołaj.

20 Jeżeli mokre gałęzie oczu, jeżeli usta z płomieniem wiary lękiem rozdmuchać i zakryć nocą, miłość - pożarem, to nas już nie karm ziemią ni niebem, odbierz, gdy dałeś, niepokój godzin, to zabij dzieci kamiennym chlebem przed dniem narodzin. Wrzesień 1942 r.

21


Pobierz ppt "Dzieciństwo i młodość Czarna krecha Życie i twórczość Wiersze Koniec."

Podobne prezentacje


Reklamy Google