Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Święta Bożego Narodzenia – tradycja i zwyczaje w regionie dolnego Sanu.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "Święta Bożego Narodzenia – tradycja i zwyczaje w regionie dolnego Sanu."— Zapis prezentacji:

1 Święta Bożego Narodzenia – tradycja i zwyczaje w regionie dolnego Sanu.

2 WIGILIA…

3 Z okresem Bożonarodzeniowym wiążę się największa ilość przeróżnych zwyczajów. Obfituje w nie zwłaszcza dzień wigilijny. Dzień ten określano w miejscowym narzeczu skróconym nieco brzmieniem-wilia. Słowo to niejednokrotnie oznaczało także posiłek wigilijny. Jednakowoż większość tutejszych mieszkańców nazywało wigilijną kolację pośnikiem. Tak jest zresztą po dzień dzisiejszy. Dzień 24 grudnia należał bowiem do najbardziej pracowitych.

4 Zwyczaje tego dnia ująć można w trzy grupy. Pierwsza obejmuje zajęcia i przesądy dnia. Drugą grupę stanowią obrzędy związane z kolacją. Do trzeciej zaliczają się prace i wróżby, dokonywane po wieczerzy.

5 Najbardziej cieszyli się mieszkańcy tego domu, do którego przyszedł jako pierwszy z rana obcy, młody i zdrowy chłopiec. Taki przynosił z sobą wszystkim nowy, zdrowy rok. Poza tym, budził szczere zadowolenie każdy mężczyzna, jeżeli wszedł na obejście kogoś jako pierwszy gość. Natomiast każda obca kobieta sprowadzała ze sobą nieszczęście na ten dom, do którego weszła jako pierwsza z obcych.

6 Oprócz tego usiłowano w dzień wigilijny zachować zgodę w domu („słuchać się nawzajem, nie kłócić”) w tym przekonaniu, „aby przez cały rok być w porządku”. Każdy jednak rozumiał, że właściwym motywem, skłaniającym do wzajemnej życzliwości była sprawa łamania się opłatkiem.

7 Nie można dziś ustalić, od jak dawna zaczęto stosować w okolicy świąteczne choinki. Wiadomo, że napływowa inteligencja przygotowywała je od niepamiętnych czasów. Rodzinny element miejski, który od dawna stykał się z ową inteligencją, zwyczaj urządzania choinek przejął dość wcześnie.

8 Istniały dwa rodzaje choinek: stojące wiszące

9 Pierwsze osadzono w drewnianych krzyżakach. Umocowanie w ten sposób stawiano wprost na ziemi, naprzeciw drzwi. Gdy choinka była zbyt niska, wówczas umieszczali ją domownicy na ławce, albo nawet na stole.

10 Wiszące zaś drzewka pojawiały się w ciasnych pomieszczeniach. Małego chojaka wieszano za krygołek na sznurku lub drucie u powały, na środku izby.

11 W sklepach w Rozwadowie łatwo było nabyć ozdoby choinkowe. Toteż już od dawna znano je na wsiach. Wykonywano je także domowym sposobem w II połowie Adwentu.

12 Składały się na nie: kolorowe łańcuchy z bibuły i ciętych słomek, pajace z wydmuchanych jaj, papierowe koszyczki, aniołki i bajatnice z dokupywanymi w sklepach główkami itd.

13 Oprócz tego wieszano obowiązkowo na choinkach jabłka, rzadko orzechy, ciastka własnego wypieku oraz cukierki. Najczęściej kupowano cukierki na deka (zwyczajne), które w domu zawijano w kolorową bibułę. Na rozwidleniu gałązek przyczepiano świeczki. Paliły się one zawsze podczas kolacji.

14 Zgodnie z prastarą tradycją wieczerza przedświąteczna składać się musiała z 12 potraw. Większość ludzi nie umie dać odpowiedzi, która by wyjaśniła dostatecznie ową liczbę dań. Niektórzy tłumaczą, że na pamiątkę dwunastu Apostołów. Lecz w tej interpretacji trudno dopatrzeć się jakiejś głębszej analogii.

15 Pierwszą potrawę wigilijną stanowił zawsze bosz (barszcz) czysty, niepodbity mlekiem ani podbitką, gotowany z suszonymi grzybami. Tylko w Pławie przekładano go na drugie miejsce po kapuście. Tam bowiem kapusta stanowiła pewnego rodzaju swoisty pokarm. (Mawiano, że przed I wojną nikt w Pławie nie poszedł z rana do żniwa, jeżeli wpierw nie zjadł kapusty).

16 Mieszczanie z ugotowanych w barszczu grzybów robili uszka, które spożywali z barszczem bez ziemniaków. Wiejskie gospodynie zostawiały grzybki w barszczu, dlatego na wsiach jedzono barszcz z ziemniakami.

17 Drugim obowiązkowym pokarmem była kiszona kapusta, gotowana z grochem, zasuta jagłami i maszczona przesmażoną na tłuszczu cebulką. Spożywano ją zawsze z żytnim chlebem. W tym dniu za omastę służył dawniej jedynie prawdziwy olej. Po I wojnie zaczęto wprowadzać masło.

18 Dalsze pokarmy stanowiły różnego rodzaju kasze. Krupy, czyli kasza jęczmienna była zawsze maszczona. Inne gatunki mogły być maszczone, albo przyprawiano je „z czymś”: np. kasza jaglana gotowana była w Turbi z suszonymi gruszkami. W Rozwadowie dodawano do niej suszonych śliwek. Także u mieszczan na pośnik tatarczaną kaszę z sosem grzybowym.

19 Następnie szły dania mączne. Do nich należały: w kilku odmianach pierogi oraz kluski. Poszczególne pierogi różniły się między sobą nadzieniem. Zazwyczaj nadziewano je siekaną drobno kapustą oraz suszonymi śliwkami. W Brandwicy robiono także pierogi z jabłek. Z innych potraw mącznych można wyliczyć racuchy, pieczone na tłuszczu w Kępie i Dąbrowie.

20 Ostatnie dwie potrawy takie jak: kutia i ryby nie stanowiły reguły. Mimo, że wieś Pława leży nad Sanem, a więc o rybę było łatwo, jednak nie weszła ona tam do zwyczaju wigilijnego.

21 W tutejszej okolicy rozróżniano jeszcze przed 1900r dwa stoły wigilijne. Jeden właściwy, na którym leżała kolęda dla Pana Jezusa, drugi zaś służył do spożycia wieczerzy. Ponieważ dwa stoły „prawdziwe” rzadko znajdowały się w tym samym domu, stąd zadanie drugiego spełniała najczęściej ławka, a nawet dzieżka (Jastkowice).

22 Stół wigilijny, przy którym jedli wszyscy pośnik był umieszczany na środku rozścielonej na ziemi słomy. Normalnie bywał przykryty, chociaż niekoniecznie. Pod nakrycie kładziono również siano.

23 Przed przystąpieniem do stołu każdy musiał być wymyty i przebrany. Czyniono to ze względów praktycznych. Formalnie bowiem od pośniku zaczynały się święta. W dodatku na kolację schodzili się goście. Zresztą po wieczerzy nie było już czasu ani miejsca na robienie jakichkolwiek porządków. Z tej racji odmawiano także przed pośnikiem pacierz wieczorny, aby go później nie zapomnieć. Praktyki te utrzymują się jeszcze obecnie.

24 Znakiem, od którego zaczynało się dawniej wieczerzę, było ukazanie się pierwszej gwiazdy - jutrzenki na niebie. Przed I pośnikiem następowało z reguły łamanie się opłatkiem i życzenia. Wyjątek w tym stanowi Pilchów, gdzie mieszkańcy przenosili tę ceremonię na sam koniec kolacji.

25 Prawo i obowiązek dzielenia się opłatkiem posiadał wyłącznie gospodarz. On sam wyciągał z „książeczki” tabliczkę opłatka i rozpoczynał ceremonię łamania. Ojcowie w Rzeczycy Długiej, zanim przystąpili z opłatkiem do kogokolwiek, wpierw żegnali się z nim. Pierwszą osobą, z którą łamał gospodarz opłatek, była żona.

26 Bezpośrednio po życzeniach zasiadano do stołu. Dawniej tylko starsi siedzieli podczas jedzenia, dzieci stały lub klęczały na słomie. W Charzewicach celowo nie pozwalano dzieciom siadać: „lepiej będą rość”- mówiono. W Jastkowicach (kiedy były w użyciu dzieżki podczas wilii) spożywający siedzieli na słomie.

27 Dawniej znano cały szereg wróżb, związanych z usadawianiem przy stole. W Charzewicach dziewczęta uważały, by nie siadać na rogu stołu, bo miejsce to wróży staropanieństwo. Tutaj także każdy szukał dla siebie pary przy stole. Kto pozostał samotny, ten- rzekomo- miał nie doczekać następnej Wigilii. Uważano również na to, czy siedząc przy stole (na którym paliła się świeca), rzucało się za siebie cień. W Jastkowicach siedzący podkładali pod siebie żelazne przedmioty „aby być zdrowym jak żelaźć”.

28 Inna grupa przesądów dotyczyła łyżek. Należy podkreślić, że jeszcze w okresie międzywojennym podczas jedzenia pośnika posługiwano się na wsiach samymi łyżkami. Kto już raz wziął do ręki łyżkę, ten przez cały czas pośnika nie powinien puszczać jej od siebie. Położenie łyżki na stole uchodziło za zły znak: oznaczało śmierć w rodzinie (Rzeczyca Dł.); „nie będzie urodzaju” (Charzewice); „taki nie będzie trzymał łyżki na drugi rok” (Turbia); „ będzie krzyż bolał” (Brandwica, Kępa, Dąbrowa).

29 Do stołu zawsze podawała gospodyni lub dorosła córka. Mężczyzna nigdy nie usługiwał podczas jedzenia. W podziale pracy uważano tę czynność za kobiecą. Barszcz rozlewany był do osobnych naczyń. Natomiast nietłuczone ziemniaki wsypywano do jednej, obszernej donicy i stawiano na środku stołu. Każdy ujmował w lewą rękę ziemniaka i „zagryzał” nim barszcz jak chlebem. Kapustę jedzono zawsze z żytnim chlebem. Dawniej mniemano, że pominięcie chleba w dzień wigilijny byłoby grzechem. Kapustę podawano w wspólnym naczyniu.

30 Dania, jakie następowały po kapuście można jeść lub nie. Dlatego pierogi stawiały tutejsze gospodynie na stole zawsze w jednej donicy dla wszystkich.

31 Po ukończeniu posiłku wychodził jeden z domowników po wodę do studni. W Rzeczycy Dł. oznajmiał taki innym, że „idzie po wino”. W Pławie zaś mówiono, że gdy się przyniesie wodę zaraz po kolacji, to wtedy ona zamieni się w wino.

32 W czasie, gdy ktoś poszedł do studni po wodę, inni zaczynali śpiewać kolędy. Zazwyczaj pierwszą kolędą była: „Wśród nocnej ciszy”. Śpiew kolęd przeciągał się aż do pasterki.

33 Po prześpiewaniu kilku zwrotek młodzież przystępowała do rzucania kóp za belki. Obrzęd ten należał przed I wojną do najpospolitszych zabaw pokolacyjnych w całej okolicy Rozwadowa. Również zachowywali go mieszczanie. Rzucanie kóp polegało na tym, że chłopcy brali do ręki po jednej garści słomy i ciskali do powały za belki. Część słomy wbijała się w szpary między belkami i pułapem. Reszta spadała. Liczba ździebeł, tkwiących za belkami miała wskazywać gospodarzom, ile kóp zboża będzie w nowym roku.

34 W innych miejscowościach wiązało drzewa z reguły dwóch mężczyzn. Jeden niósł siekierę, drugi słomę. Ludność w Brandwicy używała do tego słomy, zdjętej z powały po kopach. Według ich mniemania, ten gatunek słomy gwarantował intensywne owocowanie drzew. Natomiast w Rzeczycy Dł. ździebeł, tkwiących za belkami-jak wiadomo- nie pozwalano wyjmować przed św. Szczepanem. Stąd do obwiązywania drzew używano owej słomy, która podczas rzucania kóp odbiła się od powały i spadła na ziemię.

35 Równocześnie z wiązaniem drzew odbywało się rozdzielanie kolędy wśród bydła. Gospodynie przygotowywały kolędę w domu i szły z nią do obory. Zazwyczaj kolędę stanowił kawałek opłatka, wsunięty pomiędzy dwie cienkie skibki chleba. W Rzeczycy Dł. dodawano jeszcze do tego gałązkę ruty, „żeby krowy trzymały się domu”. W Jastkowicach zaś podsuwano kolędę zwierzętom w miskach. Stanowiła ją mieszanina wszystkich pokarmów, pozostałych z wigilii. Przygotowywano tyle naczyń, ile było sztuk bydła.

36 Najpospolitszą wróżbą było liczenie dronek w płocie na przemian: kawaler-wdowiec. Dziewczęta rozpoczynały liczenie od słupka i kończyły na następnym słupku. Turebscy chłopcy nieraz naśladowali w tym dziewczynki, licząc kołki w płocie: „panna-wdowa”.

37 Oprócz tego dziewczęta uważały ten wieczór, z której strony pies zaszczeka. Rzekomo z tej strony pochodzić będzie przyszły mąż (Turbia, Charzewice). W tym też celu panny w Kępie i Dąbrowie głośno hukały, nasłuchując skąd wróci echo. Czasem znów biegły dziewczęta do chlewa i uderzały w drzwi pięścią lub tłucokiem. Odezwanie się świń w chlewie budziło w nich nadzieję rychłego zamążpójścia. Poza tym młodzież żeńska w Rzeczycy Dł. udawała się po pośniku do drewutni, gdzie zbierała do podołka drzazgi. Po przyniesieniu ich do izby przeliczano je. Jeżeli wypadło do pary, wynik był pomyślny.

38 Chłopcy w czasie między kolacją i pasterką płatali różne kawały sąsiadom. Zwyczaj ten trwa od niepamiętnych czasów po dzień dzisiejszy. Tylko w Pławie nie był znany. Jak wspominają starzy, zdarzało się nieraz, że chłopcy wyciągali sąsiadowi cały wóz po kryjomu na kalenicę, albo zdejmowali bramy i furtki i wynosili na koniec wsi, że trudno byłe je później znaleźć.

39 Na pasterkę ludzie ciągnęli gromadami, zwłaszcza z bliższych miejscowości. Ze wsi zasańskich spieszyła do kościoła przeważnie tylko młodzież. W drodze łączono się w grupy. Bogatsi nieśli z sobą kaganki. Inni mieli pochodnie, moczone w parafinie lub oleju.

40 Źródło: Wilhelm Gaj-Piotrowski, Kultura społeczna ludu z okolic Rozwadowa, Wrocław 1967 Prezentację wykonali uczniowie: Bernadetta Mazur i Patryk Grzesik pod opieką Pani mgr Anny Ryzak.


Pobierz ppt "Święta Bożego Narodzenia – tradycja i zwyczaje w regionie dolnego Sanu."

Podobne prezentacje


Reklamy Google