Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” – nie tylko w Betlejem, ale także w każdym katolickim tabernakulum i w każdym katolickim sercu Święty.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” – nie tylko w Betlejem, ale także w każdym katolickim tabernakulum i w każdym katolickim sercu Święty."— Zapis prezentacji:

1

2 „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” – nie tylko w Betlejem, ale także w każdym katolickim tabernakulum i w każdym katolickim sercu Święty Kościół katolicki naucza, że w czasie Mszy Świętej, w momencie Konsekracji, chleb i wino stają się prawdziwie Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa. Zarówno chleb jak i wino przeistaczają się w Jezusa Chrystusa – Jego Ciało, Krew, Duszę i Boskość tak, że w Komunii Świętej Chrystus przychodzi do nas cały i prawdziwy. Co ważne, nawet najmniejsza cząstka konsekrowanej Hostii oraz najmniejsza kropla konsekrowanego „wina” jest Chrystusem; zawsze całym i niepodzielnym. Obecność Zbawiciela trwa tak długo jak długo utrzymują się postacie chleba i wina. Tak więc Pan nasz obecny jest w osobie przyjmującej Go w Komunii Świętej przez około 15 minut i osoba ta powinna czcić Boga w sobie przez cały czas Jego sakramentalnej obecności.

3 CUDA EUCHARYSTYCZNE NA ŚWIECIE Cud w Lanciano, Włochy, rok 700 Cud w Braine, Francja, rok 1153 Cud w Ferrarze, Włochy, rok 1171 Cud w Augsburgu, Niemcy, rok 1194 Cud w Alatri, Włochy, rok 1228 Cud we Florencji, rok 1230 Cud w Daroca, rok 1239 Cud w Bolsena i Orvieto, rok 1263 Cud w Santarem, Portugalia, wiek XIII Cud w Offida, Włochy, rok 1280 Cud w Paryżu, Francja, rok 1290 Cud w Hasselt, rok 1317 Cud w Siennie, rok 1330 Cud w Blanot, rok 1331 Cud w Amsterdamie, rok 1345 Cud w Macerata, rok 1356

4 CUDA EUCHARYSTYCZNE NA ŚWIECIE Cud w Middleburgu, Belgia, rok 1374 Cud w Seefeld, rok 1384 Cud w Awinionie, rok 1433 Cud w Turynie, rok 1453 Cud w Bordeaux, rok 1822 Cud w Stich, Niemcy, rok 1970 Cud w Buenos Aires, rok 1996 Cud w Vilakannur (Indie), Cud w Meksyku – – nie potwierdzony

5 Cud w Lanciano, Włochy, rok 700 Za pierwsze tego rodzaju zdarzenie uważa się wydarzenie w klasztorze w Lanciano we włoskiej prowincji Chieti nad Adriatykiem w roku 750. Pewien mnich benedyktyński z kościoła San Legonziano w Lanciano, powątpiewający w rzeczywistą obecność Chrystusa w Komunii św., zobaczył w czasie Mszy św., że po słowach konsekracji hostia stała się kawałkiem ciała, a wino - krwią. Przerażony kapłan próbował początkowo ukryć to przed ludźmi, zawijając hostię w kawałek materiału i zakrywając kielich, ale krople krwi kapały obficie na podłogę. Dopiero po jakimś czasie, gdy otrząsnął się z oszołomienia tym cudownym zjawiskiem dokonanym na jego oczach, ze łzami radości zwrócił się do braci zakonnych mówiąc: ”Błogosławieni świadkowie, którym Bóg Najwyższy dał poznać się przed ich oczyma. Chodźcie bracia i podziwiajcie Boga Naszego, który jest tak blisko nas. Oto Ciało i krew umiłowanego Pana Naszego”. Ciało pozostało nienaruszone, ale krew w kielichu wkrótce zmieniła się w pięć nierównych i nieregularnych bryłek. Zakonnicy postanowili je zważyć. Okazało się, że jedna bryłka ważyła tyle samo co wszystkie razem, ciężar dwóch równy był ciężarowi trzech, a ciężar najmniejszej równał się ciężarowi największej. W 1574 roku prałat Rodrigues, w asyście wiarygodnych świadków potwierdził, że wspólny ciężar pięciu bryłek skrzepniętej krwi równał się wadze każdej poszczególnej bryłki.

6 4 marca 1971 roku profesor Linoli ogłosił wyniki swoich badań. Badania stwierdziły i udokumentowały następujące fakty: fragment ciała stanowił prążkowaną tkankę ścianki sercowej, wolną od jakiegokolwiek śladu materiału lub substancji konserwującej. Zarówno ciało jak i krew miały pochodzenie ludzkie. Obydwie substancje miały też wspólną grupę krwi – AB. Frakcjonowanie protein w skrzepniętej krwi okazało się zupełnie normalne, zachowujące procentową proporcję odpowiadającą normalnej świeżej krwi. Profesor Linoli podkreślił, że gdyby krew pochodziła od osoby zmarłej, podlegałaby szybkiemu procesowi zepsucia i rozkładu. Co więcej, w opinii profesora, tylko ręka wysoce doświadczona w sekcjach anatomicznych byłaby zdolna wykonać tak doskonałe, styczne cięcie – zaokrąglone, grubsze na zewnętrznych obrzeżach i stopniowo cieńsze aż do pustki w obszarze centralnym – na tak wgłębionym, wewnętrznym organie jak mięsień sercowy. W zakończeniu swego raportu profesor stwierdził, że choć ciało i krew znajdowały się w pojemnikach nie zamkniętych hermetycznie, to jednak nie uległy uszkodzeniu, pomimo wystawienia przez cały czas na działanie czynników fizycznych, biologicznych i atmosferycznych. Monstrancja zawierająca te relikwie znajduje się w tabernakulum ustawionym nad głównym ołtarzem kościoła Św. Franciszka we Włoszech. Tabernakulum jest otwarte dzięki czemu wierni mogą spoglądać na ten wielki cud, obecny wśród nas od ponad 1200 lat.

7

8 Cud w Braine, Francja, rok 1153 W 1153 roku, arcybiskup z Soissons, w celu uczczenia święta Ducha Świętego, zarządził odprawienie uroczystej Mszy Świętej z procesją dookoła miasta. W tej wielkiej uroczystości uczestniczyła cała ludność miasta, łącznie z innowiercami, którzy uczynili to zarówno z szacunku dla arcybiskupa, jak i zwykłej ciekawości. W czasie sprawowania Najświętszej Ofiary, w momencie Przeistoczenia, wszyscy zebrani ujrzeli zamiast Hostii postać małego dziecka. Wizja musiała być na tyle wspaniała i wzruszająca, że innowiercy, napełnieni Duchem Świętym poprosili o chrzest.

9 Cud w Ferrarze, Włochy, rok 1171 Była to niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, 28 marca 1171 roku. Uroczystą Mszę Świętą koncelebrował ojciec Pietro de Nerona. W momencie gdy konsekrowana Hostia przełamana została na dwie części, wytrysnął z niej strumień krwi tak gwałtowny i obfity, że opryskana została mała krypta umieszczona ponad ołtarzem. Zdumieni wierni ujrzeli nie tylko tryskającą krew, ale też i Hostię przemienioną w ciało. Biskup Amato z Ferrary, wespół z biskupem Gherardo z Revenny, pośpieszyli natychmiast do miejsca cudu. Ujrzawszy na własne oczy krew i Hostię przemienioną w ciało, stwierdzili jednomyślnie, że była to „prawdziwie cudowna Krew Naszego Pana”. W 1500 roku podjęto prace nad przebudową kościoła w imponującą bazylikę, która przetrwała do naszych czasów. Podczas prac marmurowa krypta niezmiennie pokryta cudownymi, purpurowymi kroplami krwi, przeniesiona została znad ołtarza do wspaniale udekorowanej bocznej kaplicy, na drugim piętrze sanktuarium. Święta krew jest zawsze widoczna gołym okiem i jako niezwykła relikwia, otaczana należytym szacunkiem i czcią.

10 Cud w Augsburgu, Niemcy, rok 1194 Pewna kobieta w Augsburgu wpadła na myśl, by przechowywać konsekrowaną Hostię u siebie w domu. Po przyjęciu Komunii podczas porannej Mszy Świętej, wyjęła Hostię z ust i zaniosła do domu, gdzie zalepiła Ją w woskowanym pudełeczku, tworząc w ten sposób coś na wzór prostego relikwiarza. Najświętszy Sakrament pozostawał w jej domu przez pięć lat. Dopiero w 1199 roku, pod wpływem wyrzutów sumienia, kobieta wyjawiła prawdę kapłanowi, który natychmiast przeniósł Hostię do kościoła Świętego Krzyża. Kapłan Berthold otwierając woskowy relikwiarz zauważył, że część Hostii przemieniła się w ciało pokryte czerwonymi smugami. Wszyscy kapłani obecni przy otwarciu relikwiarza byli bardzo przejęci tym wydarzeniem i po długiej dyskusji doszli do wniosku, że lepiej można będzie poznać istotę tej substancji, gdy przełamie się ją na dwie części. Jakież było ich zdumienie, gdy okazało się, że ciała nie można rozdzielić z powodu scalających je cieniutkich żyłek. Wtedy uznali, że było to prawdziwie Ciało Jezusa Chrystusa. Zakrystian przekonał zebranych, że sprawa wymaga interwencji biskupa. W otoczeniu wiernych i kapłanów z wielu parafii, biskup Udalskalk zbadał cudowną Hostię i zarządził, by złożona w woskowym relikwiarzu, przeniesiona została do katedry. W czasie wystawienia Hostii w katedrze, trwającego od Wielkanocy do świąt Jana Chrzciciela, miał miejsce następny cud. Na oczach wiernych Hostia koloru krwi powiększył się i rozsadziła woskowy relikwiarz. Decyzją biskupa cudowna Hostia i cząstki wosku złożone zostały w kryształowym naczyniu i zwrócone do kościoła Świętego Krzyża. Tamże cudowna Hostia przechowywana jest pod szkłem już ponad 800 lat, zachowując doskonale nienaruszony stan.

11 Cud w Alatri, Włochy, rok 1228 Młoda dziewczyna z Alatri by zwrócić na siebie uwagę przystojnego i popularnego młodzieńcaudała się od kobiety, o której mówiono, że zna się na takich sprawach. Ta nakazała dziewczynie przyjąć Komunię, szybko wyjąć ją z ust i ukryć w chusteczce. Ponadto dodała "Jakiż środek może być mocniejszy od boskiego ciała Króla Serc?" Dziewczyna posłuchała rady, ale natychmiast po dokonaniu tego czynu, zaczęło ją dręczyć sumienie. Już niosąc Najświętszy Sakrament do domu przeżywała takie udręki, że aby ukoić sumienie, postanowiła schować Hostię w małym woreczku i ukryć w odległym kącie w domu, obok trzymanego tam chleba. Wreszcie trzeciego dnia z rana postanowiła wyjąć woreczek z ukrycia i podjąć ostateczną decyzję, czy przekazać go kobiecie, której rady tak nieopatrznie posłuchała, czy też zanieść go do kościoła. Gdy otworzyła woreczek i rozwinęła chustkę, zamarła ze zgrozy. Na chustce nie leżała już Hostia podobna do chleba, lecz mająca postać ciała koloru krwi. Dziewczyna nie miała też żadnej wątpliwości, że było to ciało żywe. Jej ból i płacz zaalarmował członków rodziny, którzy przybiegli do niej i ujrzawszy przyczynę, natychmiast zawiadomili sąsiadów. Kapłan, który przybył na miejsce owinął woreczek z Hostią welonem i skierował swe kroki do biskupa. Cudowna Hostia zachowała się w pełni nietkniętym stanie przez całe wieki, aż do roku 1700, gdy biskup Guerra przekazał kardynałowi Cybo jej maleńki fragment.

12 Biskup Edoardo Facchini z Alatri, celebrujący 25 lat swej sakry biskupiej, w 1960 roku w licznej asyście dostojników kościoła, przeprowadził kanoniczne rozpoznanie świętych relikwii. Relikwiarz przeniesiony został z kaplicy do pomieszczenia w katedrze, gdzie zbadano pieczęcie, stwierdzając, że były nienaruszone. Podobnie szklany pojemnik z Hostią ukazał nienaruszoną jedwabną czerwoną wstęgę z pieczęcią biskupa z Alatri. Biskup Facchini złamał pieczecie i wyjął cudowną Hostię. Jej postać pozostała niezmieniona; był to fragment ciała, lekko brązowego koloru. Biskup Cesario D'Amato w swym kazaniu powiedział: ".... ten cud trwa. Jest on widzialny, niezniszczalny, rzeczywisty".

13 Cud w Bolsena W 1263 r., że z pielgrzymką do grobu świętych Apostołów Piotra i Pawła wyruszył kapłan Piotr z Pragi. Na skutek szerzącej się herezji podważającej realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie także on zwątpił w tę Boską tajemnicę. W Rzymie chciał odzyskać dar głębokiej wiary. Pielgrzymując znanym pątniczym szlakiem zatrzymał się w Bolsenie, by oprawić Mszę św. przy grobie św. Krystyny. Nie przypuszczał wówczas, że Bóg wybierze to miejsce, aby objawić mu Tajemnicę swojej eucharystycznej obecności. Kiedy kapłan przystąpił do rozdzielania Komunii Świętej, jedna z Hostii nagle zaczęła krwawić. Najświętsza Krew przesączyła się przez jego palce i spłynęła na białe płótno korporału. Hostia, którą Piotr z Pragi nadal trzymał w dłoni, zachowała postać białego chleba. Ksiądz zawinął ją w korporał, włożył do kielicha i chciał powrócić do zakrystii. Wtem kilka kropel Krwi upadło na posadzkę. Piotr z Pragi zadrżał, krzyknął i stracił przytomność. Świadkowie cudu stłoczyli się wokół ołtarza, podziwiając pozostawiony na nim korporał z 25 śladami krwi Chrystusa, tworzącymi na nim podobiznę Ukrzyżowanego. Na tym świętym miejscu, gdzie św. Krystyna złożyła niegdyś Bogu ofiarę życia, Chrystus zaświadczył o swojej Ofierze, w której złożył swemu Ojcu swoje Ciało i Krew. Od tej pory św. Krystynę obdarzono mianem strażniczki Eucharystii.

14 Ołtarz, przy którym miał miejsce cud eucharystyczny, znajduje się w bazylice św. Krystyny w Bolsenie.

15 Cud w Santarem, Portugalia, XIII wiek W miasteczku Santarem, żyła uboga kobieta cierpiąca z powodu swego niewiernego męża. Nie mogąc znieść dłużej tej udręki, udała się do wróżki, od której otrzymała obietnicę pomocy, w zamian za konsekrowaną Hostię. Po długim wahaniu kobieta przyjęła Komunię Świętą i wyjąwszy ją z ust owinęła w welon i skierowała się do wróżki. Po kilku krokach Hostia zaczęła krwawić tak obficie, że krople kapiące z welonu przyciągnęły uwagę przechodniów. Widząc zakrwawioną rękę, pośpieszyli kobiecie z pomocą, lecz ta pobiegła szybko w stronę domu, zostawiając za sobą ślady krwi. Chcąc ukryć zakrwawiony welon z Hostią, zamknęła ją w skrzyni. W nocy tajemnicze światło wydobywające się ze skrzyni oświetliło wnętrze domu i kobieta zmuszona była wyznać swój czyn przed mężem. Przejęci czcią padli na kolana, a nad ranem wezwali kapłana. Wieść o cudownym wydarzeniu rozniosła się po okolicy, przyciągając ogromne tłumy. Po oficjalnym procesie władz kościelnych cudowna hostia przeniesiona została do kościoła św. Stefana i zamknięta w woskowej puszce umieszczonej w tabernakulum. Kiedy po pewnym czasie otwarto tabernakulum, okazało się, że dokonał się kolejny cud. Oczom obecnych ukazał się rozsypany na kawałki wosk i hostia spoczywająca na kryształowej podstawce. Te relikwie umieszczone zostały w złoto-srebrnej monstrancji o gruszkowatym kształcie, otoczonej trzydziestoma trzema promieniami. W tym kościele cudowna Hostia darzona jest czcią i adoracją przez rzesze wiernych i pielgrzymów aż do dnia dzisiejszego.

16 Cudowna krwawiąca hostia z Santarem w Portugalii. Z hostii wypłynęła krew, gdy kobieta wyjęła ją z ust, by zanieść wróżce jako zapłatę za obiecaną pomoc.

17 Cud w Offida, Włochy, rok 1280 Kobieta o imieniu Ricciarella głęboko cierpiała z powodu obojętności swego męża - Giacomo Stasio i dokonała wszelkich starań, by przywrócić zgodę i miłość w rodzinie. Pewnego dnia ktoś obiecał jej powrót harmonii rodzinnej, jeśli spełni następujący czyn: miała przynieść Komunię Świętą do domu, ogrzewając nad ogniem zamienić ją w proszek, a następnie zmieszać z pokarmem męża. Zdesperowana kobieta posłuchała rady i przyniosła z kościoła Hostię, wyjętą z ust po Komunii Świętej. Położyła ją na półkolistej płytce i podeszła do ognia. Jednak zamiast się skruszyć w proch pod wpływem ognia, jak tego oczekiwała kobieta, konsekrowana Hostia nagle przemieniła się w fragment krwawiącego ciała. Ricciarella w popłochu posypywała płytkę popiołem i polewała roztopionym woskiem, lecz nic nie mogło zmienić faktów - na zakrwawionej płytce pozostawał niezmiennie fragment ciała. Przejęta zerwała ze stołu obrus, owinęła w niego płytkę z Hostią i wybiegła do stajni, gdzie zakopała zawiniątko w gnojowisku. Wieczorem tego dnia koń prowadzony przez męża Ricciarelli pada na kolana przed stajnią w której ukryta była Hostia. Tuż przy progu zwierzę stanęło dęba i z uporem opierało się przed wejściem do środka. Dopiero straszliwe razy bata zmusiło zwierzę do przestąpienia progu. Koń wchodził jednak bokiem, co sprawiało wrażenie jakby ciągle spoglądał w stronę gnojowiska. Porywczy Giacomo wpadł w szał i oskarżył żonę o rzucenie czaru na stajnię i zwierzę.

18

19 Przez siedem lat Najświętszy Sakrament leżał ukryty w stajni. Przez wszystkie te lata zwierzęta wchodziły do stajni bokiem, z głową zwróconą, jakby na znak szacunku, w stronę gnojowiska. Biedna kobieta nie zaznała szczęścia na które tak liczyła, a ponadto co dnia przeżywała straszliwe udręki i wyrzuty sumienia. W końcu postanowiła wyznać grzech na spowiedzi. Klękając przy konfesjonale Ricciarella, wstrząsana szlochem, nie była w stanie wymówić słowa. Wydawało się, że łagodne rady ojca Diotallevi okażą się nieskuteczne, lecz wreszcie kobieta zdobyła się na wypowiedzenie prośby, by pomógł jej wyznać grzechy. Zakonnik zaczął zatem wymieniać różne możliwe występki przeciw przykazaniom, lecz wobec ciągłego milczenia penitentki stwierdził wreszcie: "Wymieniłem wszystkie grzechy ludzkie; nie wiem coś mogła uczynić, chyba że zabiłaś Boga". "To jest właśnie mój grzech! - krzyknęła kobieta. - Ja zabiłam Boga!" I wreszcie opowiedziała o swoim występku. Ojciec Giacomo, choć całkowicie zaszokowany tym co usłyszał, udzielił rozgrzeszenia i zdecydował się odzyskać Hostię. Odziany w szaty liturgiczne udał się do domu kobiety, wszedł do stajni i nie zważając na brud sam odrzucił nawóz i śmieci. Wkrótce ze zdumieniem odkrył, że obrus, płytka oraz Najświętsza Hostia nie nosiły jakiegokolwiek śladu zanieczyszczenia. Z radością w sercu ojciec Giacomo pośpieszył ze wszystkim do klasztoru. Wszyscy jednomyślnie uznali, że Hostia zasługuje na najwyższą cześć i adorację w specjalnym relikwiarzu. Zdecydowano się zamówić wykonanie dzieła u Mistrzów w Wenecji. Srebrny krzyż zawierający cudowną Hostię umieszczono wysoko nad głównym ołtarzem, w sanktuarium Św. Augustyna w Offida.

20 Cud w Stich, Niemcy, rok 1970 We wtorek, 9 czerwca, o godzinie ósmej wieczorem, szwajcarski kapłan przygotowywał się do odprawiania Mszy Świętej w kaplicy w Stich. W czasie Mszy Świętej, zaraz po Konsekracji, zauważył on maleńką plamę krwi na korporale. W momencie Podniesienia Kielicha dostrzegł następną plamę krwi. Po odprawieniu Mszy Świętej kapłan schował płótna w bezpieczne miejsce i udał się natychmiast do chorego duszpasterza parafii - w którego zastępstwie odprawiał Mszę Świętą. Obaj kapłani razem zbadali płótna, nie znajdując żadnego naturalnego wyjaśnienia dla pojawienia się śladów krwi. Postanowili odesłać płótna do laboratorium chemicznego w celu dokonania badań naukowych Badania przeprowadzane były bez ujawniania skąd pochodzą. Rezultaty czterech analiz wykazały, że plamy pochodzą z ludzkiej krwi. Co więcej, dyrektor laboratorium klinicznego stwierdził, że w jego przekonaniu krew ta musiała pochodzić od człowieka cierpiącego agonię. W miesiąc później, 14 lipca 1970 roku, ten sam kapłan przygotowywał się do odprawienia Mszy Świętej. Sprawdził ze specjalną uwagą stan ołtarza, obrusa, korporałów oraz kielicha stwierdzając, że są w pełni czyste i nieuszkodzone. W czasie Mszy Świętej, po Konsekracji, na korporale pojawiły się ponownie plamy krwi. Na każdej plamie wyraźnie rysował się kształt krzyża. Kapłan obrócił się lekko i dał znak kościelnemu by podszedł bliżej. Gdy kościelny ogarnięty zdumieniem wpatrywał się w plamy krwi, kapłan udzielał Komunii Świętej. Po zakończeniu Mszy Świętej kapłan zaprosił wiernych do ołtarza, by na własne oczy ujrzeli to cudowne zjawisko. Podobnie jak poprzednio postanowiono przebadać plamy ale w innym laboratorium. Wyniki badań, stwierdziły że plamy spowodowane były ludzką krwią.

21

22 Cud w Buenos Aires, sierpnia 1996 r. wieczorem o godz. 19 ks. Alejandro Pezet odprawiał Mszę św. w katolickim kościele, który znajduje się w handlowej dzielnicy Buenos Aires. Pod koniec udzielania Komunii św. podeszła do niego kobieta, informując, że z tyłu kościoła na świeczniku leży porzucona Hostia. Ksiądz Alejandro poszedł we wskazane miejsce i zobaczył sprofanowaną Hostię. Była tak pobrudzona, że nie mógł jej spożyć. Włożył ją do naczyńka z wodą i schował do tabernakulum w kaplicy Najświętszego Sakramentu. Kiedy w poniedziałek 26 sierpnia ks. Alejandro otworzył tabernakulum, ze zdziwieniem stwierdził, że Hostia zamieniła się w krwistą substancję. Poinformował o tym ks. kardynała Jorgego Bergoglio, który polecił wykonanie profesjonalnych zdjęć. Zdjęcia Hostii wykonano również 6 września. Widać na nich wyraźnie, że Hostia, która zamieniła się w zakrwawione ciało, znacznie się powiększyła. Przez kilka lat przechowywano ją w tabernakulum, trzymając całą sprawę w tajemnicy. Ponieważ Hostia ta w ogóle nie ulegała degradacji, w 1999 r. decyzją ks. kardynała Bergoglia postanowiono poddać ją naukowym badaniom.

23 5 października 1999 r. w obecności przedstawicieli ks. kardynała z Hostii, która stała się cząstką zakrwawionego ciała, dr Castanon pobrał próbkę. Przesłano ją naukowcom w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich o jej pochodzeniu, aby im niczego nie sugerować. Jednym z badaczy był dr Frederic Zugibe, znany nowojorski kardiolog i patolog medycyny sądowej. Stwierdził on, że badana substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest ludzkie DNA. Naukowiec ten oświadczył, że "badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. Trzeba pamiętać, że lewa komora serca pompuje krew do wszystkich części ciała. Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że to serce żyło w chwili pobierania wycinka. Twierdzę, że serce żyło, gdyż białe ciałka obumierają poza żywym organizmem, potrzebują go, aby je ożywiał. Ich obecność wskazuje więc, że serce żyło w chwili pobierania próbki. Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt, że to serce cierpiało - np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej".

24 Ojciec Alejandro Pezet

25 Dwaj Australijczycy, znany dziennikarz którzy byli świadkami tych badań i wiedzieli, skąd pochodziła próbka, byli zaszokowani treścią oświadczenia doktora. Zapytałli naukowca, jak długo białe ciałka zachowałyby swoją żywotność, gdyby się znajdowały w ludzkiej tkance, którą umieszczono w wodzie. Doktor odpowiedział, że w ciągu kilku minut przestałyby istnieć. Wtedy dziennikarz poinformował doktora, że materiał, z którego pobrano badaną próbkę, był najpierw przez miesiąc przechowywany w naczyniu ze zwykłą wodą, a później przez trzy lata w naczyniu z wodą destylowaną - i wtedy dopiero pobrano z niego próbkę do badań. Doktor odpowiedział, że nie znajduje naukowego wyjaśnienia dla tego faktu, a jego zaistnienie nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Wtedy Mikę Willesee poinformował dra Zugibe, że źródłem badanej przez niego próbki jest konsekrowana Hostia (biały nie kwaszony chleb), która w tajemniczy sposób zamieniła się we fragment zakrwawionego ludzkiego ciała. Zdumiony tą informacją doktor powiedział: "W jaki sposób i dlaczego konsekrowana Hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje".

26 Jedyną rozsądną odpowiedź może dać nam tylko wiara w nadzwyczajne działanie Boga, który przez ten znak chciał nam uświadomić, że On jest rzeczywiście obecny w tajemnicy Eucharystii. Cud eucharystyczny w Buenos Aires jest niezwykłym znakiem, potwierdzonym przez naukowe badania. Poprzez ten cudowny znak Jezus pragnie nas zachęcić do żywej wiary w Jego rzeczywistą obecność w Eucharystii pod postaciami chleba i wina; przypomina, że jest to obecność realna, a nie symboliczna. Możemy Go zobaczyć tylko oczami wiary pod postaciami konsekrowanego chleba i wina. Nie widzimy Go oczami ciała, ponieważ jest tam obecny w swoim uwielbionym człowieczeństwie. Jezus w Eucharystii widzi, kocha nas i pragnie nas zbawić.

27 Cud w Indiach Vilakannur. Ponad osób zebrało się w wiejskim kościele w archidiecezji Tellicherry w Kerala w Południowych Indiach – po rozejściu się wiadomości o pojawieniu się podczas porannej Mszy – twarzy Jezusa na Hostii. Archidiecezja powołała zespół celem przebadania tego, co wydarzyło się w Kościele Chrystusa Króla w Vilakannur, jakieś 50km na wschód od miasta Kannur.. Ksiądz proboszcz wyjaśnił, iż cud wydarzył się w trakcie Podniesienia na Mszy Św. o godz. 7 rano, kiedy parafia przygotowywała się do uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, obchodzonej 24 listopada. Hostia Święta stała się duża i jaśniejsza, wkrótce pojawiła się twarz Pana Jezusa. Kapłan umieścił hostię w monstrancji i wystawił na ołtarzu do adoracji. Setki ludzi ujrzało jaśniejącą biało-czarną twarz.

28

29 Ks. Valdes Sanchez przekazał wiadomość od arcybiskupa Guadalajary, kardynała Jose Francisco Robles Ortega, o wszczęciu dochodzenia. Wstępnie można powiedzieć, że sprawa rozpoczęła się 24 lipca kiedy proboszcz parafii Maryi Matki Kościoła, ojciec Jose Dolores Castellanos Gudino klęczał modląc się przed Najświętszym Sakramentem. Wówczas zobaczył błysk i usłyszał głos, który zapowiedział „wylanie błogosławieństwa”. Otrzymał wówczas w sposób duchowy dokładne polecenie, aby nie otwierać małego domowego tabernaculum, aż do godziny trzeciej po południu, adorować Pana Jezusa w dużej monstrancji, a wówczas nastąpi cud eucharystyczny, który wielu pomoże w nawróceniu. Ksiądz Gudino po wysłuchaniu przesłania oświadczył: "Panie, jestem twoim sługą, niech się stanie wola Twoja". Kiedy mieszkańcy, jak co dzień zebrali się na modlitwie o godzinie piętnastej, otworzył tabernakulum, a po otwarciu jest okazało się, że konsekrowane hostie tam przechowywane były częściowo krwistego koloru. Próbki hostii badano już w diecezji, nastąpią też dalsze profesjonalne badania, zostaną zebrane także świadectwa. Powołano zespół ekspertów, którzy mają się wypowiedzieć, czy możliwe jest naukowe wyjaśnienie tego zjawiska. Do tego czasu hostie ukryte zostały w bezpiecznym miejscu, lecz na razie nie są pokazywane wiernym. Pomimo to w tej zwykłej dotychczas parafii, gromadzi się wiele modlących się osób. Cud w Meksyku

30

31 CUDA EUCHARYSTYCZNE W POLSCE Głotów, rok 1290 Kraków, rok 1345 Jankowice Rybnickie XV wiek Poznań, rok 1399 Bisztynek, rok 1400 Dubno, rok 1867 Sokółka, rok 2008

32 Głotowo – Sanktuarium Najświętszego Sakramentu Przed przybyciem Krzyżaków, ziemie te zamieszkiwali Prusowie. Po podbiciu tych ziem przez Zakon Krzyżacki, wybuchło powstanie pruskie, które z czasem zostało stłumione. Nowym osadnictwem tych ziem zajął się Jan z Dobrzynia, naczelnik zamku w Braniewie który w 1312 roku lokował Glotowo. Wraz z kolonizacją postępowała również chrystianizacja, erygowano również dwie parafie, jedną w Dobrym Mieście, a drugą w Glotowie. Z chwilą utrwalenia się chrześcijaństwa Glotowo stało się miejscem kultu Najświętszego Sakramentu. Cud Eucharystyczny źródła z 1730 r. tak relacjonują: „W miejscu, gdzie obecnie stoi kościół, pasący się wół znalazł Najświętszą Hostię, którą odgrzebał racicą, i rycząc upadł na kolana. Znaleziona Hostia została przez proboszcza przeniesiona w uroczystej procesji do kościoła i umieszczona w cyborium. W następnym dniu znowu znalazło ją bydło w tym samym miejscu. Zabrało więc ją wtedy duchowieństwo Dobrego Miasta, ale nazajutrz znowu powróciła (…) Wówczas zrozumiano, że Bóg chce ażeby w tym miejscu został wybudowany kościół”. Niebawem po tym wydarzeniu wybudowano świątynię i poświęcono ją Najświętszemu Sakramentowi. Cud Eucharystyczny uwieczniono w malowidle na sklepieniu kościoła. Przedstawia ono trzy woły klęczące przed wygrzebanym z ziemi Najświętszym Sakramentem. Obok umieszczono dwa napisy w języku łacińskim, które brzmią: „Benedicte omnes bestiae, pecora Domino -Błogosławcie Pana, zwierzęta dzikie i trzody” (Dn 3, 81) i drugi „Bos cognovit posfesforem Fuum - Wół rozpoznaje swego Pana” (Iz 1,3).

33

34 Cud eucharystyczny w Krakowie W Krakowie w 1345 r. w kościele pw. Wszystkich Świętych, w noc poprzedzającą uroczystość Bożego Ciała, złodzieje rozbili tabernakulum i zabrali puszkę z konsekrowanymi komunikantami. Wedy spostrzegli się, że nie jest ona ze szlachetnego metalu, zawiedzeni wrzucili ją za miastem w porośnięte trawą mokradła. Podczas trzech kolejnych nocy świetlista łuna biła z tego miejsca. Dochodzono przyczyny zjawiska. Upatrywano w nim zapowiedź nadciągających na miasto nieszczęść. Biskup nakazał post. Po kilku dniach śmiałkowie odnaleźli w trawach i błocie puszkę z hostiami. Zaniesiono ją do katedry i urządzono nabożeństwo wynagradzające za popełnione świętokradztwo. Na miejscu znaleziska król Kazimierz Wielki kazał wybudować kościół pw. Bożego Ciała, a wokół niego osadę nazwaną później Kazimierzem.

35 Historia Studzienki jest ściśle związana z dziejami jankowickiej świątyni oraz z podaniem ludowym o księdzu Walentym, który w 1433 roku zginął z rąk husytów, spiesząc do chorej kobiety. Przed śmiercią skrył w dziupli dębu bursę z Przenajświętszym Sakramentem. Odnaleziono ją po latach, co dało początek wielkiemu kultowi Bożego Ciała, który promieniował odtąd z Jankowic na ziemię rybnicką i Górny Śląsk. Znalazło to także odbicie w budowie kaplicy, a później kościoła pod takim właśnie wezwaniem (ok.1670) oraz ustanowieniu Bractwa Najświętszego Sakramentu (1675). Inicjatorem tych działań był ówczesny właściciel tzw. państwa rybnickiego hrabia Ferdynand Leopold Oppersdorff. Ciekawostką może być fakt, że pień wspomnianego dębu można oglądać do dzisiaj pod ołtarzem głównym kościoła oraz to, że istnienie bractwa potwierdzone zostało specjalną bullą papieża Klemensa X. Po śmierci męczennika, która nastąpiła w pobliskiej leśnej dolinie, starano się odszukać jego ciało i przenieść je na cmentarz do Rybnika, ale ku zdziwieniu kapłanów i wiernych w miejscu wcześniejszego pochówku nie odnaleziono zwłok, a wypłynęło tam źródło wody słynącej od tego czasu licznymi cudami uzdrawiania w chorobach. Przy źródle ustawiono krzyż a nieco zapomniana Studzienka żyła swoim cichym i spokojnym życiem. Jankowice Rybnickie

36 Dopiero kolejny cud spowodował rozwój tego miejsca. Otóż w roku 1895 proboszcz parafii Matki Bolesnej w Rybniku, do której należały wtedy Jankowice, ksiądz Edward Bolik ciężko zaniemógł. Na łożu śmierci złożył przyrzeczenie, że jeśli wyzdrowieje, wybuduje w Studzience kaplicę ku czci Matki Boskiej. Wkrótce choroba ustąpiła, a proboszcz wypełnił swoją obietnicę. Kaplica składała się z trzech części. W środkowej umieszczono figurę Matki Boskiej z Lourdes, w bocznych figurę Matki Boskiej Zaśniętej i księdza Walentego. Przed kaplicą tryskało źródło świętej wody. W 1897 roku Jankowice zostały samodzielną parafią. W latach , gdy proboszczem był ksiądz Józef Miczka, Studzienka przeżywała dalszy swój rozwój.

37 Cud Eucharystyczny w Poznaniu Jeden z najpotężniejszych cudów eucharystycznych w całej historii Kościoła wydarzył się na naszej, polskiej ziemi, w Poznaniu. Jeden z najwybitniejszych historyków europejskich swojej epoki - Jan Długosz ok. roku 1466 w swych znakomitych "Rocznikach" tak streszcza całe zdarzenie: "W piątek 15 sierpnia [1399 roku] pewna kobieta w Poznaniu, przyjąwszy Najświętszy Sakrament Eucharystii w klasztorze braci dominikanów w Poznaniu, wyjęła z ust hostię, by sprzedać przebywającym w Poznaniu Żydom. Hostię znaleziono na łąkach miasta Poznania. W miejscu jej znalezienia zaczęły spotykać ludzi wielkie dobrodziejstwa. Przejęty głęboko tym wypadkiem król polski Władysław [Jagiełło] wznosi w tym miejscu klasztor braci karmelitów pod wezwaniem Bożego Ciała".

38 Świętokradztwo Żydzi przekupili dwie kobiety w Poznaniu, matkę i córkę, by postarały się o konsekrowane Hostie. Kobiety postanowiły wykraść je z kościoła Dominikanów przy ul. Szewskiej (dziś kościół o. Jezuitów). Po nabożeństwie ukryły się w kącie, czekając na zamknięcie kościoła. Kiedy zostały same, matka dwukrotnie próbowała otworzyć drzwiczki tabernakulum, ale za każdym razem jakaś siła rzucała ją o ziemię. Wreszcie za trzecim razem, podtrzymywana przez córkę, wyjęła cyborium, a z niego trzy Hostie, które zawinęła w białą chusteczkę. Obie znów ukryły się w kącie, czekając na otwarcie kościoła i na popołudniowe nabożeństwo. Łatwo im było zmieszać się z wiernymi, a po nabożeństwie opuściły kościół bez przeszkód. Od razu udały się do żydów, którzy zapłacili im umówioną sumę i zabrali trzy Najświętsze Hostie. Rabini i starsi kahału, w sumie trzynastu żydów, poszli z Hostiami do kamienicy zwanej Świdwińską przy ul. Sukienniczej (dziś ul. Żydowska) i tam w piwnicy ustawili stół, na który rzucili Hostie. Chcieli sprawdzić, czy jest to prawdziwe Ciało Pana Jezusa. Najstarszy z żydów przebił nożem jedną z Hostii i wtedy wytrysnęła z niej krew na jego twarz. Za chwilę reszta żydów przy świetle pochodni kłuła bez opamiętania trzy Najświętsze Hostie, mimo że krew z nich lała się po całym stole. Bluźnili przy tym i „rzucali najpotworniejsze obelgi przeciw Chrystusowi”.

39

40 Cudowne uzdrowienia Żydzi coraz większy podnosili wrzask, pastwiąc się nad Hostiami. Im więcej krwi tryskało, „w tym większy szał nienawiści i większą żądzę wywarcia całej swej złości popadli”. Ponieważ kamienica znajdowała się w dzielnicy żydowskiej, więc słyszący te krzyki żydzi zbiegli się na tę „Boga znieważającą ceremonię”. Tylko jedna żydówka, niewidoma od urodzenia, kiedy dowiedziała się, że rabini doświadczają, czy w chlebie, którzy chrześcijanie uważają za swoją największą świętość, jest rzeczywiście prawdziwe Ciało i Krew Jezusa, zaczęła się do niego modlić o uzdrowienie. Gdy tylko skończyła swoją modlitwę, Pan Jezus cudownie przywrócił jej wzrok. Wyszła na ulicę i zaczęła głośno wyznawać Chrystusa Żydzi przestraszyli się następstw tego coraz głośniejszego czynu i postanowili pozbyć się Hostii. Próbowali je spalić, ale Hostie wychodziły z ognia i unosiły się nad płomieniami nietknięte. Wrzucali je wiele razy do ustępu, a potem do studni, która do dziś znajduje się w dolnej kaplicy kościoła Pana Jezusa, a wtedy było to pomieszczenie, w którym bezcześcili oni Ciało Chrystusa, ale i te próby zniszczenia Hostii okazały się daremne. W końcu postanowili zakopać je za miastem na trzęsawiskach. 15 sierpnia 1399 r. w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zawinęli je w płótno i wysłali dwóch starszych kahału, którzy poszli przez miasto. Po drodze mijali żebrzącego kalekę, który został cudownie uzdrowiony. Przechodzili obok domu, w którym leżał umierający człowiek. I on został uzdrowiony. Jednak nie zwracali w ogóle uwagi na te znaki Boże, tylko „trwali w swej zaciętości przeciw Chrystusowi”. W końcu przyszli na miejsce. Dziś znajduje się tu kościół Bożego Ciała w Poznaniu. Wtedy było to miejskie pastwisko bydła. Tam zakopali Hostie, zarzucili je błotem i wrócili do domu.

41

42 Cud Eucharystyczny W następną niedzielę 22 sierpnia pasterz trzody miejskiej, Maciej, przyprowadził na pastwisko bydło. Było to miejsce, gdzie żydzi zakopali trzy Najświętsze Hostie. Zostawił tam swego syna, a sam poszedł na Mszę św. do miasta. W pewnej chwili chłopiec zobaczył, jak wszystkie krowy i woły uklękły przednimi nogami i głowy podniosły do góry. Zobaczył trzy Hostie, unoszące się jak motyle w powietrzu. Kiedy ojciec wrócił z kościoła, syn opowiedział mu, co się wydarzyło na pastwisku. Maciej nie chciał w to uwierzyć. Lecz niedługo obaj zobaczyli klękające bydło i unoszące się w powietrzu trzy Hostie. Sami upadli na kolana. Zaraz potem Maciej pobiegł do miasta, by opowiedzieć o cudzie. Najpierw udał się do radcy grodzkiego, który jednak nie uwierzył w to, o czym mówił pasterz. Radca skierował skierował go do magistratu. Tam Maciej opowiedział wszystko burmistrzowi Poznania. Ten uznał to za brednie i kazał zamknąć Macieja w wieży. Drzwi więzienia zamknięte na ciężkie rygle same się otworzyły, a więzy opadły z rąk pasterza. Cudownie uwolniony poszedł znowu do radcy i powtórzył to, co już raz opowiedział. Radca kazał jeszcze raz zamknąć Macieja, ale zwołał urzędników magistratu, ławników i proboszcza kościoła farnego, którzy udali się na miejsce wskazane przez pasterza. Zobaczyli klęczące bydło i trzy Najświętsze Hostie latające w powietrzu. Oddali cześć Bogu ukrytemu w cudownych Hostiach i wrócili do miasta. Radca wypuścił Macieja na wolność i zwołał naradę magistratu. Potem wszyscy wraz z księdzem proboszczem poszli do biskupa poznańskiego Wojciecha Jastrzębca.

43 Biskup po wysłuchaniu relacji urzędników magistratu, zwołał duchowieństwo Poznania, do którego przyłączyły się bractwa i cechy oraz tysiące wiernych. Przy dźwięku dzwonów wszystkich kościołów na miejsce cudu udała się cała ta wielka procesja. Kiedy biskup nakazał najstarszemu z kapłanów podnieść rękami Najświętsze Hostie z błota, te, jak żywe motyle, same uniosły się w górę i opadły na patenę, którą trzymał ksiądz. We wspaniałym pochodzie triumfalnym procesja powróciła do miasta, udając siędo kościoła farnego, gdzie złożono Najświętsze Hostie w tabernakulum. Potem nastąpiły spory, w którym kościele ostatecznie mają się znaleźć cudowne Hostie. Ale Pan Bóg sam wskazał miejsce. Hostie bowiem znikły z zamkniętego tabernakulum kościoła farnego i przeniosły się tam, gdzie je znaleziono. W ten sposób trzy razy Najświętsze Hostie po kilku godzinach przenosiły się na pastwisko, chociaż za każdym razem umieszczano je w innym kościele. Unosiły się tam w powietrzu i wszyscy mogli je zobaczyć. Zrozumiano, że Pan Jezus chce, by to w tym miejscu oddawano mu cześć. Biskup polecił wybudować tu drewnianą kaplicę. Kult Bożego Ciała w Poznaniu miał w średniowieczu charakter ogólnopolski i był porównywalny z kultem Matki Bożej Częstochowskiej. Kult ten wychodził poza granice Polski. Kościół poznański był w grupie kilkunastu najważniejszych sanktuariów europejskich. W Polsce kult poznański rozwinął się w XV i XVI w. i był w tym czasie silniejszy niż kult jasnogórski, który rozwinął się w XVII i XVIII w.

44

45 Bisztynek W 1400 roku odprawiający na ołtarzu Mszę św. biskup Henryk Sorbom podczas podniesienia na lewej ręce czuje spływającą z Hostii krew. Od tego dnia przy ołtarzu w Bisztynku wierni mogą doświadczyć licznych cudów., a ołtarz ten nazwany został Przenajdroższej Krwi Pana Jezusa. Działy się liczne cuda.

46 Pożar zgasł po modlitwach burmistrza W 1666 r. mieszkańcy Bisztynka ślubowali regularne pielgrzymki do cudownego obrazu Najświętszej Maryi Matki Pokoju w Stoczku Warmińskim, kiedy to na skutek gwałtownych burz i ulewnych deszczów nie byli w stanie rozpocząć żniw. Obyczaj ten uległ wzmocnieniu w 1714 r. Wtedy to, podczas letniej burzy, uderzenie pioruna spowodowało pożar, który zagrażał całemu miastu. Wówczas burmistrz Michał Lampert wybiegł na Rynek i modlił się na kolanach ślubując, że jeśli Matka Miłosierdzia ocali miasto, wówczas on zarządzi uroczystą procesję do Świątyni Pokoju ku jej czci. I natychmiast ogień przygasł, mimo silnie wiejącego wiatru. Pielgrzymki mieszkańców Bisztynka do Stoczka Klasztornego odbywają się corocznie, do chwili obecnej.

47 DUBNO W niezwykle trudnym dla Polski okresie, po upadku powstania styczniowego, ma miejsce niezwykły cud eucharystyczny. Wiernym uczestniczącym w 40-to godzinnym nabożeństwie ukazuje się na Hostii męska postać. W maleńkim kościółku w wiosce zwanej Dubno (a może Dubna) miał miejsce niezwykły C UD E UCHARYSTYCZNY. Niezwykły, a jednocześnie najbardziej chyba ukrywany, tak skutecznie, że nawet dziś trudno jest ustalić dokładnie, gdzie miał miejsce… C UD wydarzył się, gdy 5. II.1867 r. pobożna ludność wioski uczestniczyła w Czterdziestogodzinnym Nabożeństwie. W czasie wystawienia N AJŚWIĘTSZEGO S AKRAMENTU kapłan i wierni zauważyli nagle świetliste promienie emanujące – wystrzeliwujące - z N AJŚWIĘTSZEJ H OSTII … Po chwili w środku H OSTII ukazała się postać M ĘSKA P OSTAĆ … Zdumiony kapłan trwał w milczeniu… Do ołtarza zaczęli przybliżać się wierni… W IZJA trwała aż do końca nabożeństwa i widziana była przez wszystkich zgromadzonych. Nie brakowało wśród nich zastraszonych, niepewnych, chylących się ku schizmie… Wieść o objawieniu szybko obiegła okolicę.

48 Zainteresowała się nią oczywiście rosyjska, okupacyjna władza. Wezwano więc kapłana na przesłuchanie. Raport z niego trafić miał na biurko rosyjskiego gubernatora, który nakazać miał, pod karą więzienia, absolutne milczenie na temat wydarzenia… Proboszcz nie uległ jednakże szantażowi i poinformował o zdarzeniach swojego biskupa. Ze względu na niebezpieczeństwo rosyjskich represji, które dotknąć mogły i parafię – włącznie z zamknięciem kościoła – i wiernych indywidualnie, władze kościelne zdecydowały nie rozgłaszać informacji o cudzie… Mimo tego w krótkim czasie wieść o cudownym objawieniu obiegła ziemie polskie, podnosząc na duchu umęczony naród i wzmacniając wiarę w przetrwanie i zwycięstwo wiary katolickiej… Do dziś wszelako tajemnicą owiane jest miejsce opisywanego wydarzenia. Mówi się o wsi Dubno, albo Dubna, choć trudno takową znaleźć na mapie. Wydarzenie mogło mieć miejsce w Dubnie na Wołyniu, mieście powiatowym – w takim razieC UD można odczytywać także w świetle mającej nastąpić ok. 80 lat później zagładzie Polaków z rąk ukraińskich siepaczy - ale nie wiadomo, w którym z kościołów (a były tam co najmniej cztery). Zresztą w takim przypadku nie nazywano by go pewnie „małym kościółkiem”, jak podają źródła. Nieznane są też dane świadków, ani wspomnianego biskupa czy przedstawicieli zaborczych władz rosyjskich…

49 SOKÓŁKA

50 Była to niedziela 12 października 2008 roku, tuż po beatyfikacji sługi Bożego ks. Michała Sopoćki. W trakcie udzielania Komunii świętej jednemu z kapłanów wypadł konsekrowany Komunikant. Kapłan przerwał udzielanie Komunii świętej i włożył do vasculum – małego naczynia z wodą. Komunikant eucharystyczny miał się w tym naczyniu rozpuścić. Po Mszy świętej siostra Julia Dubowska, mając świadomość, że konsekrowany Komunikant będzie rozpuszczał się jakiś czas, na polecenie ks. kan. Stanisława Gniedziejko, proboszcza parafii, przelała zawartość vasculum do innego naczynia i umieściła je w sejfie znajdującym się w zakrystii kościoła. Klucze do sejfu miała tylko Siostra i ks. Proboszcz. Po upływie tygodnia, 19 października, w niedzielę misyjną, siostra Julia zajrzała do sejfu. Otwierając go poczuła delikatny zapach przaśnego chleba. Po otwarciu naczynia zobaczyła czystą wodę z rozpuszczającym się w niej Komunikantem, na środku którego widniała wypukła plamka o intensywnej czerwonej barwie, przypominająca wyglądem skrzep krwi, mający postać jakby żywej cząstki ciała. Woda w naczyniu była niezabarwiona. Siostra natychmiast powiadomiła ks. Proboszcza, który nadszedł ks. Ryszardem Górowskim.

51

52 Do połowy stycznia 2009 roku fragment Komunikantu o zmienionej postaci w sposób naturalny zasechł i pozostał w formie zakrzepłej krwi. Od tamtej pory nie zmienił swojego wyglądu. Dnia 7 stycznia 2009 roku z Komunikantu pobrano próbkę, która następnie została niezależnie zbadana przez dwóch profesorów specjalistów patomorfologów z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Wydali oni zgodne orzeczenie, które brzmi: "przysłany do oceny materiał w ocenie dwóch niezależnych patomorfologów wskazuje na tkankę mięśnia sercowego, a przynajmniej, ze wszystkich tkanek żywych organizmu najbardziej ją przypomina" Co więcej, tkanka, która pojawiła się na Komunikancie, była z nim w sposób ścisły, nierozerwalny, złączona – przenikając podłoże, na którym powstała.

53 Profesorowie odkryli również kilka innych niezwykłych rzeczy. – Komunikant długo przebywał w wodzie, a następnie jeszcze dłużej na korporale. Tkanka, która pojawiła się na Komunikancie, powinna więc ulec procesowi autolizy, czyli samorozszczepienia – rozpadu powodowanego przez enzymy wewnątrzkomórkowe. W badanym materiale nie stwierdziliśmy takich zmian! – powiedzieli. Intrygujące jest również to, że znajdująca się na korporale substancja – choć zmieniła się nieco po wyjęciu jej z wody (wyschła) – od kilku już lat – bez utrwalania, konserwowania, zachowywania specjalnej temperatury – nie zmienia swojego wyglądu. Gdyby były to bakterie, to już dawno materiał ten rozpadłby się, rozkruszył, zmienił wygląd. Jakakolwiek hodowla bakterii położona na najczystszym nawet materiale już po tygodniu wyglądałaby zupełnie inaczej – twierdzi prof. Sulkowski. Krytycy którzy nie tylko nie przebadali, lecz nawet nie widzieli na oczy badanego materiału twierdzili, że za czerwone zabarwienie Hostii odpowiedzialny jest czerwony pigment wytwarzany przez bakterię „pałeczki krwawej” To oczywista bzdura – stwierdzili białostoccy patomorfolodzy

54 Komisja Kościelna orzekła, że „Komunikant, z którego została pobrana próbka do ekspertyzy jest tym samym, który został przeniesiony z zakrystii do tabernakulum w kaplicy na plebanii. Ingerencji osób postronnych nie stwierdzono”. Swoją drogą, zdaniem białostockich patomorfologów o takiej sytuacji nie mogło być nawet mowy. Nie było możliwości, aby ktoś włożył do vasculum fragment ludzkiego ciała. Co za tym przemawiało? Ano to, że fragmenty budującego Hostię opłatka były ściśle spojone z włóknami ludzkiej tkanki – nawzajem przenikały się, tak jakby fragment „chleba” nagle przekształcił się w „ciało”. Tego się nie da zmanipulować. – Nikt, absolutnie nikt z ludzi, nie byłby w stanie tego dokonać. Nawet naukowcy z NASA dysponujący najnowocześniejszymi technikami badawczymi nie byliby zdolni coś takiego sztucznie wytworzyć – stwierdziła prof. Sobaniec-Łotowska, dodając, że ten fakt był dla niej szczególnie ważny.

55 Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie Komunii św., której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Ojciec Święty w głębokim milczeniu pobłogosławił kobietę i udzielał dalej Komunii.

56


Pobierz ppt "„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” – nie tylko w Betlejem, ale także w każdym katolickim tabernakulum i w każdym katolickim sercu Święty."

Podobne prezentacje


Reklamy Google