Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pacyfikacja - Ekspedycja karna okupanta na określonym terytorium, której celem jest masakra ludności cywilnej; stosowana na szeroką skalę na ziemiach.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "Pacyfikacja - Ekspedycja karna okupanta na określonym terytorium, której celem jest masakra ludności cywilnej; stosowana na szeroką skalę na ziemiach."— Zapis prezentacji:

1

2 Pacyfikacja - Ekspedycja karna okupanta na określonym terytorium, której celem jest masakra ludności cywilnej; stosowana na szeroką skalę na ziemiach polskich przez okupanta niemieckiego w latach Pacyfikacje przeprowadzały najczęściej oddziały żandarmerii wojskowej, policji i SS, czasami również Wermachtu.

3

4 Okupacja Polski trwała u nas 5 lat 4 miesiące i 15 dni. Niemcy stali się agresorem, pogwałcili granice Polski. Wojna to niewola, to głód, to cierpienie, upokorzenie narodu. Trzeba było oddawać kontyngent: mleko, zboże, żywiec rolniczy, byli gnębieni tymi dostawami. Dzieciom rodzice musieli odmówić mleka,bo trzeba było oddać do mleczarni. Najgorzej było na przednówki, ludzie gotowali na mleku pokrzywy, lebiodę, rodzice byli zrozpaczeni patrząc na swoje głodne dzieci, które miały krzywicę i męczył je koklusz. Panowały choroby: świerzb, wszawica, nie było mydła, nie mówiąc o środkach czystości. W zimie nie świecili długo wieczór, bo nie każdy miał za co kupić nafty do lampy. Dzieci do szkoły chodziły boso, w zimie w drewniakach, a pończochy mamy robiły z nici lnianych, które uprzędły. Nie było książek, przyborów do pisania, nauczyciele jak mogli przekazywali wiedzę i patriotyzm uczniom. Aresztowali patriotów, ludzi oświaty, bo to oni płakali nad utraconą wolnością, patrząc jak nasz kraj zamienia się powoli w spalone miasta i wsie. Karani ludzie ginęli w komorach gazowych. Warszawa legła w gruzach a jej mieszkańcy rozproszyli sie po całej Polsce.

5 Ludzie oświaty o wysokich walorach społecznych gromadzili wokół siebie starszych i młodych i nawoływali po cichu do walki z okupantem. Oni to zorganizowali ruch oporu- zadaniem podziemia było walczyć z okupantem, aby przybliżyć klęskę wroga. Na naszym terenie była bardzo aktywna działalność podziemia i ona ściągnęła uwagę SSmanów na nasz rejon, karna kompania była zakwaterowana w Tymbarku. Partyzanci przeprowadzili z końcem lipca i sierpnia parę akcji przeciw okupantowi. Zaczęły się gwałtowne akcje od nowa, pacyfikacja 4-krotna Porąbki, Skrzydlna, Podlesie, Gruszowca. Po wydarzeniach w Porąbce,Skrzydlnej i na Podlesiu, partyzanci przestali atakować Niemców, żeby już nie było dalszych pacyfikacji. Niektórzy ludzie mówili, czy warto jak zginie 2 czy 3 SSmanów narażać na takie tragedie ludzi ? No cóż jakby Ruch Oporu nie działał to niewiadomo jak długo okupant by panoszył się w naszej Ojczyźnie Polacy o wolność Ojczyzny walczyli do ostatnich sił. A Ci co oddali życie za Ojczyznę, dla nas są bohaterami, obojętne w jakich okolicznościach zginęli. O cześć Wam wszyscy pomordowani. Pamięć o Was następnym pokoleniom przekazujemy. Przez śmierć naszych bohaterów, byliśmy o parę kroków bliżej wolności. Pewnie od pacyfikacji wsi nasza wieś ma poczucie wspólnoty bo wspólnie przeżyła tragedię.

6 Jednoczy nas też pomnik ku czci ofiar. Pomysłodawcą i ofiarodawcą był związek o Wolność i Demokrację, a budową zajmował się prezes Pan Józef Berdzik.

7 Krwawa niedziela na Podlesiu 20 sierpnia W osiedlach na Podlesiu straszna się tragedia rozegrała W roku sierpnia o godz.5-tej rano. Słońce wstało z obłoków tęczy, dzień zapowiadał się piękny, gorący. Była w ten dzień niedziela, więc parę osób z Podlesia poszło do kościoła. Za chwile jadący od Dobrej pociąg pancerny zatrzymał się na Podlesiu z hukiem piekielnym, wysiedli z niego łowcy SSmani otoczyli pierścieniem domy i zaczęli rewizje za Partyzantami. Już słychać pierwsze strzały, już dym w niebo się wzbija. Dla niewinnych ludzi Podlesia nadeszła śmierci godzina. Do Klimka z trzech domów z Porąbki Ludzi zegnali, ale kobiety z dziećmi do domów wróciły, a mężczyzn zamordowali.

8 Pala Jan i Kołodziej Józef pierwsi byli rozstrzelani i do żaru palącego się domu Klimka opaleni, a Stokłosa Tomasz na gałęzi jabłoni powieszony. Klimek widząc co się dzieje, wyskoczył oknem prosto do potoka,ocalał, gdyż zaciął się automat strzelającego za nim SSmana żołnierza. Jan Borycz i żona Anna ze swoim domem w ziemniakach rozstrzelani leżeli, trochę dalej z placuszkiem w ręce Syn Jana Borycza Romuś 10 letni. Józef Borycz blisko swojego domu leżał z roztrzaskaną od kuli głową, mózg powoli wypływał. Władysław Borycz w kałuży krwi się pławił i na płonący dom szklistymi oczyma patrzył. Jego służąca Kuczaj Julia opodal w owsie leżała, z nosa zakrzepła krew jej płynęła, a tylko 21 lat przeżyła. Maria Borycz biegła do krów, które pasterz zostawił i kula ją dosięgła, jej męża Wojciecha na drugi dzień SSmani rozstrzelali koło szałasu Nawieśniaka.

9 Do pociągu pancernego bydło przyprowadzili Stanisław Nawieśniak, jego szwagier Smaga Antoni z Dobrej i Jarosz Jan. Strzelano do Jarosza, jeszcze się przeżegnał, następnie do Gąsiora, a Nawieśniak nie tracąc ani sekundy po pod pociąg rzucił się do ucieczki, Ssmani wściekli, za nim strzelali, ale kule chybiły, bo od nerwów, że im uciekł źle celowali. Ale w obejściu Nawieśniaka straszna tragedia, zginął od kuli stary Wojciech Nawieśniak, potem wrzucony do ognia. Jego żona Anna oraz dwie córki Anna i Waleria też w ogniu żywcem zgorzały. Wnukowie Nawieśniaka Władziu i Jasiu mieli buzie piękne, rumiane, też ich stopiły straszne płomienie. Po guziczkach od spodni matka spalone ciała synów rozeznała jak na drugi dzień w zgliszczach domu ich szukała (w czasie pacyfikacji była w kościele). Przy domu Jarosza młodziutki 22 lata miał, Stanisław Cieślak z Porąbki został rozstrzelany, a gdzie Ssmani podziali jego ciało,do dziś nie wiem, a na wozie ze snopami spalił się ciężko ranny partyzant nieznany.

10 Około godziny 9-tej wszystko się ucisza. Domy się dopalają, ciała niewinnych ludzi w popiół się zmieniają. SSmani co lepszy dobytek i bydło na pociąg załadowali, gwizdem lokomotywy się zwołali i do Tymbarku odjechali. Tam była karna kompania 55 zakwaterowana w budynku Spółdzielni Owocarskiej. Ale na drugi dzień wrócili koło szałasu Nawieśniaka, dwóch gospodarzy i młodą dziewczynę z Kasiny co po owce przyszli rozstrzelali. Koło szałasu był Borycz Wojciech i jemu też życia nie podarowali, strzałem w głowę okrutnie go życia pozbawili. O cześć Wam wszyscy pomordowani, zginęliście za Ojczyznę, na pewno Bóg przyjął Was do swojej chwały, a my pamięć o Waszej okrutnej śmierci następnym pokoleniom przekazywać będziemy. 20 sierpnia 1944 roku spalili SSmani 12 zagród, rozstrzelali i żywcem spalili 20 osób. (3 osoby z Kasiny rozstrzelali 21 sierpnia jak przyszli po owce do szałasu Nawieśniaka).

11 Na drugi czy trzeci dzień po pacyfikacji Podlesia, Pan Konieczny ze Skrzydlnej wziął nas troje uczniów ze szkoły, aby nam pokazać spacyfikowane Podlesie. Widok był straszny, jeszcze dymiły zawalone piece, kałuże krwi, gdzie rozstrzelani byli ludzie, ta dziwna cisza jakby Ci ludzie wołali szeptem My zginęli, Wyście dostali, abyście nigdy takiej śmierci jak my mieli nie doczekali. Podlesie było spacyfikowane w odwecie za napad na Niemców w Kasinie Wielkiej na stacji. Podczas akcji na stacji doznał ciężkich obrażeń partyzant tropiciel do dziś nie wiadomo jak się nazywał, ciężko rannego przewieźli koledzy do Jarosza na wozie drabiniastym ze snopami pszenicy, otwarły się rany i krew znaczyła drogę. Niemcy po połyczce przepatrywali teren i po śladach krwi trafili na Podlesie, partyzant ten spalił się na wozie ze snopkami pszenicy u Jarosza Jana, który się nim opiekował. Rozbrojenie Niemców było 18 sierpnia, a 20 sierpnia spacyfikowano całe podlesie 12 zagród i 20 osób. Część ludzi z Podlesia ocalało, ponieważ poszli oddać mleko do mleczarni i do kościoła, bo była niedziela, ale dlatego tyle zginęło, bo to było wczas rano, 5-ta godzina i jeszcze spali lub doili krowy.

12 O Podlesiu te wszystkie momenty pacyfikacji opowiadał mi Klimek, przychodził do mnie do sklepu i kilka razy opowiadał o tej tragedii, bo u niego przed domem rozegrała się ta tragedia. Trzech mężczyzn z Porąbki rozstrzelano Palę Jana, Kołodzieja Józefa i Stokłosę Tomasza powiesili na jabłoni przed jego domem. Klimek widząc co się dzieje wyskoczył oknem z tyłu wprost do potoka strzelali za nim SSmani, ale od nerwów chybili. Cieślaka Stanisława rozstrzelali przed domem Jarosza, on też z Porąbki był u krewnych, a gdzie jego ciało do dziś niewiadomo. Maria Markiewicz Porąbka 103

13 Oto ofiary pacyfikacji wsi: Pazdur Zofia 35 lat Syn Ludwik 6 miesięcy Córka Maria 3 lata Trzópek Wiktoria 78 lat Cieślak Stanisław 23 lata Pala Jan 67 lat Stokłosa Tomasz 34 lata Kołodziej Józef 47 lat Judka Maria 68 lat Syn Stanisław 32 lata Syn Wojciech 40 lat Smaga Maria 60 lat Ryś Jan z Dobrej

14

15 Wojna zaczęła się w roku 1939 pierwszego września. Od świtu słychać było wybuchy bomb, strzały od zachodu. To była niedziela, nikt nie był w kościele ludzie szykowali się do ucieczki na wschód, że może polskie wojsko zatrzyma Niemców. Co było najważniejsze wkładali na wozy, i czym kto mógł końmi, wołami, krowami, a w dzień się nie dało jechać dopiero w nocy od Mszany jeden wóz za drugim jechał. A to dopiero były początki. Tata nasz też przegnał krowę i woła a my starsze koło wozu a mama i młodsze dzieci na wozie, trochę zboża, pierzyna coś do ubrania i te figurkę Matki Bożej co do dzisiaj ją mamy. Ta noc była tak ciepła, pełnia księżyca dojechaliśmy do Broga, bo jacyś ludzie wracali z Kasiny, że bardzo biją z samolotów do tych co jechali gościńcem. We wtorek świtem już byli Niemcy koło naszego domu a potem auta, czołgi gościńcem jechały. Siedzieliśmy w domu, bo jak by ktoś szedł to by go zaraz zastrzelili. Zaczęły się aresztowania, gestapo wzięło naszego księdza proboszcza Edwarda Wojtusiaka, i wikariusza Adama Sekułę, wójta Łaskudę i jeszcze dwóch z Dobrej.Księdza Sekułę zamordowali przy przesłuchaniu. Ja byłam najstarsza w domu, to wszystko mamie pomagałam. Raz szłam do Dobrej po sól bo brakło a cukier można było kupić za 12 jajek to jechało gestapo, oni jeździli nawet 4 razy dziennie na ciężarowym aucie i na trzy strony mieli ustawione karabiny maszynowe i po dwóch przy każdym karabinie.

16 Stanęli u Broga i mnie wzięli do tego auta i pytali, gdzie są partyzanci ja się strasznie wystraszyłam, że nie wiem a przyszło mi do głowy i powiedziałam, że Fesler wie, a to był Niemiec, kierownik kamieniołomu pod Śnieżnicą,a mieszkał na Brzegu w tym dużym domu. Powyskakiwali wszyscy, ja zostałam sama, więc uciekłam pomiędzy te stajnie, stodoły do rzeki, a jak słyszałam auta to leżałam pod wyrwą ziemi, to w krzakach i tak doszłam pod wieczór do domu i tak jeździli i bili w Ćwilin i w Śnieżnicę w lasy aż do spalenia tych domów w Gruszowcu. Ja miałam szczęście od Boga, że uciekłam i nie zabrali mnie do obozu. Partyzanci byli potrzebni, ale prawdziwi, bo niektórzy okradali gospodarzy, zabierali bydło. Partyzanci ostrzelali kilka razy auta Niemców co wieźli prowiant dla wojska i podobno zabili jednego Niemca, a co było na aucie zabierali, żeby mieli co jeść. W roku 1944 to było okropne życie, zima była wielka i głód, trzeba było oddać 3 metry zboża i 2 metry ziemniaków, a nie urodziło się dużo bo nie było czym uprawiać ziemi. Była tylko jedna krowa i parę kóz. Partyzanci prawdziwi nawet umieli po niemiecku. Na Chyszówkach był taki co zdawał Niemcom kto jest w partyzantce. Nazwiska partyzantów miał spisane na liście i trzymał ją w szkatułce w popielniku. Gdy zaszli do niego partyzanci przedstawili się i zabili go nie daleko jego domu, w ten sposób uratowali wiele ludzi. Kilka osób jednak wydał i zginęli w obozach.

17 Były także dziewczyny, które rozmawiały z Niemcami i donosiły, to partyzanci ostrzygli im głowy do goła. W ostatnim roku przed zakończeniem wojny, był zamknięty Kościół w Dobrej, rzekomo, żeby ludzie nie zarażali się czerwonką. Rzeczywiście dużo ludzi zmarło na tę chorobę i z głodu też. Były rodziny,że jedli pokrzywy i trawę,żeby przeżyć. Ludzie bardzo ciężko pracowali w kamieniołomach, nawet kobiety. Wieczorami w domach tłukły len. To była bardzo ciężka praca. Ja jednej jesieni to w dziesięciu miejscach tarłam potem czesałam len i przędłam całą zimę, żeby zrobić swetry, robiłam do późna w nocy i przy lampie naftowej. Przez październik Niemcy jeździli całymi dniami z tymi karabinami maszynowymi na autach i bili w Śnieżnicę i Ćwilin. 1 listopada nie było procesji na cmentarz, nie wolno było. Chłopaki zeszli się do kolegi do Pawlaka u Wrony, bo się bardzo lubili. O drugiej wyjechało kilkanaście aut zatrzymali się u nas na osiedlu, jeden wyskoczył z auta i coś po niemiecku mówił i pojechali do góry i to widziała Halina matka Stefka, że wrócili do aut i tak się zaczęło. Strzelali kulami palącymi, ja leżałam za domem na ziemi i widziałam jak matka miała na rękach dziecko, a drugie przy niej i wyciągała ręce do tego Niemca,ale dym i ogień zasłonił wszystko, i w tym domu schowało się dwóch chłopaków do piwnicy to guziki i kulki popękały im od kamizelek tak byli spuchnięci i zwęgleni. Jeden dom u Wrony został co go nie spalili u Sułkowskich.

18 Bydło było w polu to rozleciało się po wsi, tak kule leciały i to palące jak deszcz to było jak koniec świata. Na Granicy to spędzili do jednego domu z trzech i podpalili, było tam dużo dzieci i starszych, jeden Janek uciekł z tego domu miał 10 lat i takim wąwozem leciał do rzeki, potem on to opowiadał jak było w tym jego domu. Pan Bóg go ocalił, bo tak bili za nim i nie trafili jego. U nas i z wszystkich domów co kto miał to się wynosiło do Potoka. Ja wynosiłam worek ze zbożem, wyszłam z gościńca na kawałek od Myconia i tak mi się ciężko zrobiło że upadłam a kula koło mojej głowy przeleciała, jak bym szła prosto to już by mnie nie było. Tej nocy nikt nie spał ze starszych, a dzieci to zasnęły, i tak na zmianę czuwali czy znów nie będą palić. A u Wrony i na Granicy to tylko spalenizną było czuć z ludzkich ciał. Jak się trochę uspokoiło to zbierali te kości do trumien i tych co się zadusili do Kościoła i pochowali na cmentarzu. A resztki kości, które jeszcze tam na zgliszczach znaleźli to pochowali w miejscu gdzie teraz jest pomnik ku czci pomordowanych mieszkańców Gruszowca. Pomnik jest poświęcony przez biskupa. Było bardzo dużo ludzi i księży, a tablicę tę pierwszą w kamieniu takim dużym płaskim wykuł mój brat Władek i został na pamiątkę. Potem napisali drugą tablicę przed poświęceniem z nazwiskami, osób które zginęły. Dzień w dzień w strachu przed Niemcami i śmiercią a front się zbliżał.

19 Święta Bożego Narodzenia – to smutek i żal okropny tyle ludzi nie żyje aż trzydzieści troje i dwoje z Kasiny co przyszli w odwiedziny do znajomych. Styczeń się zaczął, i tak słychać było bomby i strzały aż ziemia drżała. Niemcy się cofali i tak 17 stycznia były u nas najpierw patrole na koniach, koło naszego domu koło muru była linia frontu i bili do Kuźla bo tam byli Rosjanie i znów się domy paliły u Kase, u Homy, u Krzysztofa i u Nowaka. Jeden ogień wszystko było widać, to było jakby piekło. Najgorsi to byli Ukraińcy, oni też szli z Niemcami i co chcieli to zabierali. U nas to już nie mieli czasu cokolwiek zabrać, bo już od Skrzydlnej otaczali Rosjanie, to wszyscy uciekali w stronę Mszany. We wtorek rano już byli ruskie, u nas wracaliśmy do domu ani jednych drzwi nie było, wszystkie mieli koło gościńca i poukładane na nich karabiny. Wprowadzaliśmy bydło, zaczęliśmy palić w piecu, a Janek przyprawiał drzwi. Zaczęły dopiero iść wojska ruskie i dużo z nimi Polaków, czołgi, katuszki, działa noc i dzień szli. A w bitwie tej frontowej zginęło dużo Rusków w lesie na Młynowie u Nowaka w potoku to ich potem zabierali, ale nie wiem gdzie. U nas nocowało pełno wojska w pierwszych dniach, w szopach na boisku, na górze a w domu starsi i oficerowie a my w jednym łóżku. Dużo dziewczyn ruskich szło z wojskiem, taka Marusia była starszym oficerem. Ona była do robót na gościńcu i musieli z każdego domu iść, bo jak nie to i by zastrzeliła. U nas były trzy takie dziewczyny, co pilnowały przy tych robotach, a u Kazimierza było ich pięć, tam był domek po lewej stronie jak się idzie do szkoły. Wojsko szło ale już rzadziej, tylko auta bez przerwy jedno za drugim.

20 Byli bardzo też głodni i trzeba było im dawać jeść a przeważnie kartoszki (ziemniaki) bo mąki nie było my sami oszczędzali z jedzeniem, ale im trzeba było dać, bo mówili że z karabinem my was oswobodzili i dajcie jeść. Jedni odeszli to znów inni przyszli, było dużo Polaków i rozmawiałyśmy z nimi, a każdy Rusek pytał skolka kilometrów do Berlina, że tam muszą dojść. Wojna się skończyła, było wszystko wyniszczone i głód był wielki, mało co zostało do jedzenia, bo wszystko trzeba było oddawać. W czerwcu przyszło bratu Jankowi iść do wojska, byli w Oświęcimiu, jakie tam okropności zaraz po froncie, kości ludzkie gdzie niegdzie, szczury goniły wszędzie, jak był na warcie nocami to nawet jakieś głosy było słychać jak z pod ziemi. W kwietniu przeniesiony był do Krakowa, był saperem, oczyszczali Kraków z bomb i pocisków ostatnie auto załadowali i wybuchła bomba. Wybuch był tak wielki, że szczątki ciał to po drzewach zbierali. Zginęło ich wtedy dziesięciu i oficer, był 25 maj jak dostaliśmy telegram o jego śmierci. To był straszny szok, żal, przeżył front a teraz śmierć. Pochowany został na Rakowickim cmentarzu wraz z innymi we wspólnej mogile, a dopiero po 50 latach uznali, że zginęli za Ojczyznę. W tym miejscu gdzie zginęli jest postawiony Kościół Brata Alberta, byliśmy na odsłonięciu tablicy pamiątkowej z ich Nazwiskami, a ja z siostrą Helką przecięłam wstęgę. W uroczystościach brało udział bardzo dużo ludzi. W tym kościele jest taki duży Orzeł i trzyma w pazurach te tablicę i jakby złotymi literami były te imiona wypisane. Prosimy gorąco Boga i Matkę Najświętszą aby nigdy już nie było więcej wojny. Maria Trzópek Gruszowiec 56

21 Jednoczy nas pomnik ku czci ofiar pacyfikacji Gruszowca, którego zdjęcie jest widoczne poniżej.

22 Oto ofiary pacyfikacji wsi: Cycoń Katarzyna lat 44 Czyrnek Antoni lat 65 Czyrnek Katarzyna lat 64 Czyrnek Anna lat 21 Drąg Józef lat 49 Drąg Anna lat 39 Drąg Anna lat 17 Drąg Helena lat 12 Drąg Antoni lat 9 Drąg Maria lat 5 Drąg Józef lat 2 Dudzik Szymon lat 53 Dudzik Maria lat 49 Dudzik Stanisław lat 2 Jakubiec Maria lat 49 Jakubiec Andrzej lat 17 Jakubiec Anna lat 13 Jakubiec Janina lat 7 Jakubiec Helena lat 56 Jakubiec Jan lat 26 Kubowicz Anna lat 64 Kubowicz Wojciech Lat 27 Kubowicz Jan lat 23 Kubowicz Marcin lat 35 Kuchta Józef lat 40 Kuchta Katarzyna lat 33 Miśkowiec Antoni lat 23 Palkij Michał lat 34 Palkij Maria lat 28 Palkij Zofia lat 3 Pawlak Jan lat 56 Pawlak Aniela lat 56 Pawlak Stefania lat 19

23 Zwłoki ofiar Porąbki i Gruszowca pochowano na cmentarzu w Dobrej w zbiorowej mogile.

24

25 Poprawna odpowiedź to odpowiedź: c) 4 razy. Poprawną odpowiedź zaznaczyło 27,25 % uczniów klas II i III Gimnazjum.

26 Poprawna odpowiedź: a) 1 raz. Poprawną odpowiedź zaznaczyło 42,3% uczniów klas II i III Gimnazjum.

27 Najciekawsze odpowiedzi uczniów: Kl. II a -,,Żeby wysiedlić ludzi i doprowadzić do zniszczenia narodu polskiego. -,,Ponieważ ludzie w wsiach ukrywali polskich żołnierzy i jak któryś z żołnierzy niemieckich zauważył mundur polski to zwoływał kompanów i podpalali nie domy, ale całe wsie. Kl. II b -,, Ponieważ np. w Porąbce zabito Ssmana, czyli z zemsty. Kl. III a -,,Aby zniszczyć ich dobytek życia. -,,Bo była partyzantka -,,Aby ludzi nastraszyć, żeby nie prowadzili działań przeciwko III Rzeszy. Kl.III b -,, Gdyż na naszym terenie działała partyzantka, która przeszkadzała Niemcom, którzy później mścili się na zwykłych ludziach. -,,Był to odwet za zabitych żołnierzy niemieckich.

28

29 Osiedle Kalety:

30 Osiedle Rola i Piwkówka:

31 Osiedle Podlesie i Folwark:

32 Osiedle Smagi :

33

34 Osiedle Granice:

35 Osiedle Wrony:

36


Pobierz ppt "Pacyfikacja - Ekspedycja karna okupanta na określonym terytorium, której celem jest masakra ludności cywilnej; stosowana na szeroką skalę na ziemiach."

Podobne prezentacje


Reklamy Google