Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

„PIĘKNE ŚLĄSKIE”. SPIS TREŚCI Byliśmy w : 1.Olsztynie 2.Ustroniu 3.Zawierciu 4.Skarżycach 5.Na Pustyni Błędowskiej.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "„PIĘKNE ŚLĄSKIE”. SPIS TREŚCI Byliśmy w : 1.Olsztynie 2.Ustroniu 3.Zawierciu 4.Skarżycach 5.Na Pustyni Błędowskiej."— Zapis prezentacji:

1 „PIĘKNE ŚLĄSKIE”

2 SPIS TREŚCI Byliśmy w : 1.Olsztynie 2.Ustroniu 3.Zawierciu 4.Skarżycach 5.Na Pustyni Błędowskiej

3 1.OLSZTYN W sobotę w Zabrzu miało padać, nawet mocno. W Internecie wszelako napisano, że okolice Częstochowy będą bezpieczne od opadów. A nasz plan przewidywał że udamy się do Olsztyna.Postanowiliśmy zaryzykować. W nocy padało, podczas gdy kupowaliśmy bilety na dworze zaczęło grzmieć.My jednak ruszyliśmy w składzie czysto męskim. Paweł, Maks, Kuba, Mateusz N, Daniel, i Mateusz N. Szymona który miał nam towarzyszyć jako wolny strzelec, zmogła choroba.

4 1.OLSZTYN Kuba od początku wszedł w rolę fotoreportera, dokumentując dosłownie wszystko co było obok nas. Mateusze, a zwłaszcza N. Rozglądali się za grzybami i pod koniec wycieczki rodzice mogli być spokojni o kolacyjne menu. W pochmurny, ale suchy poranek żwawo poruszaliśmy się po lesie. Chłopcy zgodnie z deklaracjami nie przestraszyli się perspektywy 20 km marszu.

5 1.OLSZTYN I po ok. 2,5-3h stanęliśmy u wrót jaskini Olsztyńskiej. Jej wnętrze było dość małe, jednak zrobiło wielkie wrażenie na Danielu i Mateuszach.

6 1.OLSZTYN Posileni, ruszyliśmy ku Olsztynowi.Tu pojawiły się pierwsze utyskiwania. Maks stwierdził że on na wzgórze zamkowe nie wejdzie bo nogi już go nie niosą.Zwolnił nieco tempo i dostojnie stanął u stóp ruin. A tam czekał na niego Anioł Polsko- Angielskojęzyczny zresztą. Anioł- aniołem ale na górze można się było wyłożyć na trawie i to bez obuwia –bosko. Spragnieni cywilizacji (czytaj lodów, napojów i pizzy). Zeszliśmy do miasteczka.A tam ?”A tam wszystko było”!

7 1.OLSZTYN Wypoczęci i najedzeni z dużym zapasem czasu ruszyliśmy w kierunku Olsztyna (Czarnym szlakiem). Zmęczenie zaczęło się nam dawać we znaki. Więc postoje i grzybobrania były częste. W dobrym tempie i czasie ! Pokonując nowiutki most nad Wartą. Dotarliśmy do Korwinowa.

8 1.OLSZTYN Pociąg spóźnił się 15 minut, potem w Zawierciu pojechał do tyłu,racząc nas mylnymi komunikatami. Koniec końców byliśmy w Zabrzu w niezłej formie 20 minut po czasie, zmęczeni, ale zadowoleni.

9 2.USTROŃ

10 r Nasi „Projektanci” odbyli wycieczkę górską.Pojechaliśmy w Beskidy, pierwszy raz w tym roku towarzyszyła nam pani Beata. Członków SKKT zgłosiło się raptem 3 w związku z tym cała grupa liczyła 5 osób. Jak na październik pogodę mieliśmy letnią, w cieniu było 23-24⁰C. Widoki, które Beskidy roztoczyły przed nami były bajkowo kolorowe; błękit nieba, ocean żółci, czerwieni i zieleni na okolicznych zboczach. Po przesiadce w Katowicach wsiedliśmy do zapełnionego od razu składu do Ustronia Polany.

11 2.USTROŃ Po „ upojnych” 2 godzinach pokonaliśmy ogromny dystans 70km i stanęliśmy u stóp Czantorii. My jednak ruszyliśmy w lewo zielonym szlakiem. Szliśmy bardzo żwawo. Pani Beata zauroczona „pięknymi okolicznościami przyrody” dokumentowała to aparatem. Podobnie chłopcy. Poruszając się nieco szybciej niż to opisane na mapach, dotarliśmy pod chatę na Orłowej.

12 2.USTROŃ Odsapnąwszy i posiliwszy się ruszyliśmy niebieskim szlakiem ku Równicy. Na szlaku było tyle ludzi, że czuliśmy się jak w galerii handlowej. Ale jak poprzednio zaznaczyliśmy pogoda była rewelacyjna. Krótko przed prognozowanym czasem dotarliśmy do schroniska na Równicy.

13 2.USTROŃ Chłopcy udali się do budynku, opiekunowie usiedli na murawie. Atmosferę wycieczki ożywił Daniel, który ku swojemu i naszemu zdumieniu, zauważył, ze „ w tym schronisku w ogóle nie było zwierząt”. Zrazu nie wiedzieliśmy czy żartuje. Ale Daniel nazwę schronisko, kojarzył tylko z tym dla zwierząt.

14 2.USTROŃ Mając w perspektywie 3 godzinne oczekiwanie na pociąg w Ustroniu Uzdrowisku, ruszyliśmy ostro w dół. Po drodze mijaliśmy zdyszanych piechurów. Szybko zniwelowana wysokość nad poziomem morza dała o sobie znać i musieliśmy na chwilę przystanąć, żeby przyzwyczaić organizmy.

15 2.USTROŃ Na dole wśród licznej rzeszy turystów i kuracjuszy mieliśmy około 0,5 h do odjazdu wcześniejszego pociągu. Dzięki temu w Zabrzu byliśmy o takiej porze, że spokojnie mogliśmy zobaczyć mecz ( znowu z Niemcami). I znowu zwycięski, choć tym razem grali piłkarze nożni. Następny wyjazd na Jurę w listopadzie – ognisko i kiełbaski.

16 3.ZAWIERCIE

17 Pech prześladował nas od początku naszej trzeciej wycieczki. Ruszyliśmy w pierwszy z czterech dni listopadowego weekendu. Był to niestety zgodnie z zapowiedziami synoptyków dzień deszczowy i raczej chłodny, padało przez cały dzień. Ruszyliśmy tradycyjnie o siódmej z Zabrza i po 1,5h zameldowaliśmy się w Zawierciu.

18 3.ZAWIERCIE Mieliśmy tam 4 minuty do busa do Rzędkowic, wiec galopem udaliśmy się na przystanek. Niestety z wielu busików, które zatrzymywały się obok dworca, akurat nasz się nie pojawił i zaczęliśmy się zastanawiać nad planem B, wybraliśmy opcję z wykorzystaniem za prawie 1,5 h pkm-u do Włodowic. W związku z upływem bezpowrotnym czasu zdecydowaliśmy się skrócić wycieczkę o skałki.

19 3.ZAWIERCIE Najbardziej wykorzystali je Daniel, Filip, Mateusz i Kuba. W związku z chwilowym zmniejszeniem intensywności opadów, postanowili ochłodzić się w pobliskiej fontannie. Po chwili ociekła woda a było 9 stopni. Zaczęliśmy się zastanawiać nad planem „C”, bo autobus nie nadjeżdżał o czasie, ale po paru nerwowych minutach już lekko zmarznięci wsiadaliśmy do „1”-nki.

20 3.ZAWIERCIE Po 0,5 h byliśmy we Włodowicach. Udaliśmy się od razu do kamieniołomów po odciski amonitów. Po opuszczeniu miasteczka szliśmy przez pola i lasy, krajobraz był smutny i ponury jak noc listopadowa. Błoto,woda deszcz i chłód, ale chłopcy szli dzielnie skuszeni perspektywami zbiorów odcisków i dość wątpliwego ze względu na opady ogniska. Tak się niestety stało. Mokre gałęzie nie chciały się palić, ale Mateuszowi z Danielem i Kubą udało się wykorzystać między innymi chusteczki, aby podgrzać kiełbaski i je spożyć, marząc o chwili bez deszczu.

21 3.ZAWIERCIE Ruszyliśmy ku górze Włodowskiej i sklepowi. Rozsiedliśmy się na suchym i osłoniętym przystanku i zjedliśmy pożywny posiłek ze sklepu i domu.Opady deszczu zmniejszyły swą intensywność. A my przez wzgórza i lasy ruszyliśmy do Myszkowa.Niestety droga nie była oznaczona znakami i tu dał o sobie znać nasz przyjaciel pech. Zgubiliśmy się w lesie. Przy pomocy gps-u zlokalizowaliśmy się ale do tego czasu nasze buty były totalnie mokre, bo trafiliśmy na mchy, bagna i wodę która była wszędzie, skutecznie uniemożliwiając dotarcie do torów kolejowych, które widzieliśmy ale dojść do nich suchą stopą było niemożliwe.

22 3.ZAWIERCIE Po obejściu moczarów totalnie mokrzy i brudni dotarliśmy do drogi wzdłuż torów. A nią doszliśmy do drogi do Myszkowa. Po małej toalecie z wykorzystaniem kałuży i po posileniu ruszyliśmy na stację, wraz z nami wjechał na peron pociąg do Gliwic.Zaskoczeni wsiedliśmy, myśląc że mamy sporo szczęścia. Niestety dzisiejszy pech znów dał o sobie znać. Okazało się ze pociąg jedzie do Gliwic ale przez Bytom więc nie zatrzymuje się w Zabrzu.Musieliśmy wysiąść w Katowicach, by nie tracić ciepła w oczekiwaniu na pociąg, zakwaterowaliśmy się w MC Donaldzie. Potem już bez przeszkód dotarliśmy do Zabrza. Deszcz padał nadal. Byle do wiosny. Zapadamy w zimowy sen.

23 4.SKARŻYCE

24 Nawet najdłuższa zima musi się kiedyś skończyć i dlatego spragnieni słońca, natury i ogniska które nie odbyło się jesienią 21 marca spotkaliśmy się na dworcu PKP. Ruszyliśmy tak jak ostatnio, jesienią do Zawiercia. Podróż przebiegła bez żadnych sensacji, chłopcy grali w pokera i podrzemywali, bo zbiórkę wyznaczono na 6:10. Dzień po nadejściu astronomicznej wiosny i zaćmieniu słońca, był piękny. Autobus lini 5 nadjechał punktualnie, po 40 minutach byliśmy w Skarżycach.

25 4.SKARŻYCE W dobrych humorach ruszyliśmy drogą ku Wielkiemu Okiennikowi. Cel osiągnęliśmy po 30 minutach powspinaliśmy się, obfotografowaliśmy wszystko i wszystkich, a gdy Mateusz znalazł okulary w końcu ruszyliśmy. Gdy byliśmy w lesie Kuba zaczął zachowywać się bardzo nerwowo. Po chwili okazało się że chłopak jest przekonany, że miejscowość za lasem Piaseczno-to siedlisko seryjnego mordercy. Atmosfera była napięta. Aby ją przezwyciężyć usiedliśmy na trawie i jak paniska zaczeliśmy spożywać drugie śniadanie.

26 4.SKARŻYCE Przerażony Kuba najpierw o swym domniemaniu powiadomił mamę, a sam na wszelki wypadek zamknął się za kratami śmietnika. I tam był bezpieczny. Posileni ruszyliśmy przez las do ruin zamku w Morsku. Po drodze Kuba napędzony czapką Maksa, pokazał szybkość jakiej koledzy i wf-iści nigdy u niego nie widzieli.

27 4.SKARŻYCE W ośrodku rekreacyjnym w Morsku ruch był znikomy, my udaliśmy się na górkę, aby rozpalić obiecane ognisko. Po drugiej stronie zbocza, na trawie widniały spore łachy śniegu, które potem wykorzystaliśmy do gaszenia ognia. Kiełbasy i pianki a także chleby, pieczone na ognisku smakowały wybornie, choć nie obyło się oczywiście bez strat. Aby zdążyć na ’’piątkę’’ w Skarżycach ruszyliśmy żwawo drogą przez las.

28 4.SKARŻYCE Po godzinie doszliśmy do przystanku i wyłożyliśśmy się na słoneczku. Autobus przyjechał, a pociąg w Zawierciu już nie, ale po 10 minutach był podstawiony inny, którym udaliśmy się do Katowic. W stolicy regionu tradycyjnie udaliśmy sie do markowej restauracji, a potem pobiegliśmy na peron.

29 4.SKARŻYCE Pociąg był lekko spóżniony, co chłopcy wykorzystali na obliczenia ( w pamięci ) ile waży wagon. Sensacją było iż pociąg jaki miał nas zawieźć do Zabrza. To nie był żaden „flirt” ani „elf” ale stary skład, jakie na torach w Polsce można było zauważyć już w latach ubiegłego wieku. Chłopcy ochrzcili go „Muzeum”. W Zabrzu zameldowaliśmy się bez problemów.

30 5.DĄBROWA GÓRNICZA

31 Według zapowiedzi meteorologów miał to być najzimniejszy dzień w kwietniu,choć nie zapowiadało się na opady. Prognozy sprawdziły się częściowo tzn. zimno było, od czasu do czasu padał śnieg. Ruszyliśmy jak poprzednio o 6:25 z Zabrza, potem spędziliśmy tradycyjnie pół godziny w McDonald w Katowicach. Następnie pociągiem typu „muzeum” odbyliśmy podróż w czasie do miejscowości Jaroszowiec.

32 5.DĄBROWA GÓRNICZA Po wyjściu z pociągu powitały nas pierwsze płatki śniegu i temperatura nie przekraczająca 4 stopni Celsjusza. Szliśmy posługując się zamazanymi żółtymi znakami, ponieważ została przeprowadzona rekultywacja Pustyni Błędowskiej, co sprawiło, że szlak przestał w praktyce istnieć. Z jednym odpoczynkiem, po 80 minutach marszu zameldowaliśmy się w „Biedronce” w Kluczach. Próby zakupienia biletów Kzk Gop spełzły niczym, bo Klucze to już woj. małopolskie. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy na szczyt o nazwie „Czubatka”, naszym przewodnikiem na tym górskim etapie był Maks, który spisał się bardzo dobrze.

33 5.DĄBROWA GÓRNICZA Na górze czekała na nas niespodzianka. To że na pustyni były prowadzone prace było wiadome, ale ich rozmiar nas poraził. Pod nami było morze piasku, bez żadnych krzewów, drzew. Prawdziwa pustynia, co gorsza jak się okazało za chwilę nie było też w związku z tym szlaku. Próbowaliśmy iść po ścieżce dydaktycznej, ale paliki, które ją oznaczały nie przybliżały nas do Błędowa będącego naszym celem. Nie było wokół nas nic oprócz piachu rozjeżdżonego kołami i gąsienicami pojazdów wojskowych, które tu niedawno poruszały się w ramach ćwiczeń na poligonie.

34 5.DĄBROWA GÓRNICZA Punktem odniesienia i kierunkiem naszego marszu, był majaczący w oddali kościół w Błędowie. Jedyną żywą istotą, którą żeśmy zobaczyli przez dwie godziny marszu po piasku była sarna przebiegająca przed nami. Oprócz tego wokół nas był tylko brudno żółtawo-szary piach i nieco padającego śniegu. Wreszcie dotarliśmy do lasu, tu przynajmniej nie wiało i nie było tyle piasku co na pustyni, na drodze niestety nie było też szlaku.

35 5.DĄBROWA GÓRNICZA Kierując się intuicją, mapami a w końcu Gps-em Mateusza, udało nam się odnaleźć w leśnej głuszy i wreszcie po godzinach w piachu zmieniliśmy nawierzchnię na utwardzoną, a po chwili był to nawet asfalt. Dochodziliśmy do Błędowa,a do autobusu pozostało nam 8 minut następny dokładnie za 2 godziny. Wokół zaczął mocno sypać śnieg, resztkami sił dotoczyliśmy się do wiaty przystankowej.

36 5.DĄBROWA GÓRNICZA A w tym momencie spóźniony (na nasze szczęście!) o 2 minuty podjechał autobus linii 606 i radość nasza sięgnęła zenitu.W ciepłym autobusie,chłopcy kolejno zasypiali i budzili się, a podróż trwała równe 57 minut.Wysiedliśmy w Dąbrowie Górniczej Gołonogu, gdzie oczekując 5 minut na pociąg zmarzliśmy nieźle, ale pociąg przyjechał planowo był ciepły i suchy. W Zabrzu byliśmy dokładnie o czasie.

37 KONIEC Dziękujemy za obejrzenie. Wykonali: -Mateusz Nikowall -Mateusz Kruszewski -Daniel Lidak -Maksymilian Gałązka -Kuba Peimel -Paweł Zając I inni...


Pobierz ppt "„PIĘKNE ŚLĄSKIE”. SPIS TREŚCI Byliśmy w : 1.Olsztynie 2.Ustroniu 3.Zawierciu 4.Skarżycach 5.Na Pustyni Błędowskiej."

Podobne prezentacje


Reklamy Google