Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

HISTORIA O ŚWIĘTYM OJCU PIO Prezentują: Igor Kuczyński i Mateusz Rydzewski Kl. IV b.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "HISTORIA O ŚWIĘTYM OJCU PIO Prezentują: Igor Kuczyński i Mateusz Rydzewski Kl. IV b."— Zapis prezentacji:

1 HISTORIA O ŚWIĘTYM OJCU PIO Prezentują: Igor Kuczyński i Mateusz Rydzewski Kl. IV b

2 OJCIEC PIO ŻYŁ W LATACH BYŁ KAPŁANEM ZAKONU BRACI MNIEJSZYCH KAPUCYNÓW. URODZIŁ SIĘ 25 MAJA 1887 ROKU W PIETRELCINIE, W PROWINCJI BENEVENTO, W REGIONIE CAMPANIA, W POŁUDNIOWYCH WŁOSZECH. NA CHRZCIE ŚW. NADANO MU IMIĘ FRANCISZEK. RODZICE, GRAZIO FORGIONE I MARIA GIUSEPPA DE NUNZIO, POSIADALI MAŁY SKRAWEK ZIEMI. W RODZINIE I W MIEJSCOWEJ PARAFII FRANCISZEK OTRZYMAŁ WYCHOWANIE NADZWYCZAJ RELIGIJNE. MAJĄC DZIESIĘĆ LAT, WYRAZIŁ ŻYCZENIE WSTĄPIENIA DO ZAKONU. ABY UMOŻLIWIĆ MU REALIZACJĘ JEGO POWOŁANIA I PRYWATNE STUDIA, OJCIEC WYJECHAŁ NA ZAROBEK DO AMERYKI. 6 STYCZNIA 1903 ROKU FRANCISZEK ROZPOCZĄŁ NOWICJAT U KAPUCYNÓW W MORCONE. PRZYBRAŁ WTEDY IMIĘ BRATA PIO. SZEŚCIOLETNIE STUDIA ODBYŁ W RÓŻNYCH KLASZTORACH. W TYM CZASIE WIELOKROTNIE POWRACAŁ DO DOMU RODZINNEGO ZE WZGLĘDU NA ZŁY STAN ZDROWIA. W KOŃCU, 10 SIERPNIA 1910 ROKU OTRZYMAŁ ŚWIĘCENIA KAPŁAŃSKIE W KATEDRZE W BENEVENTO.

3 RODZICE OJCA PIO, GRAZIO FORGIONE I GIUSEPPINA DE NUNZIO, NALEŻELI DO DROBNYCH WŁAŚCICIELI ZIEMSKICH. W ODLEGŁOŚCI DWÓCH KILOMETRÓW OD MIASTECZKA, W MIEJSCU ZWANYM PIANA ROMANA, POSIADALI GOSPODARSTWO I ZIEMIĘ, KTÓRA BYŁA ŹRÓDŁEM ICH UTRZYMANIA. W OKRESIE ZBIORÓW MOGLI SOBIE NAWET POZWOLIĆ NA ZATRUDNIENIE KILKU POMOCNIKÓW. PO ZAKOŃCZENIU ZBIORÓW GOSPODARSTWEM ZAJMOWAŁ SIĘ TYLKO GRAZIO, POPULARNIE ZWANY ZI'RAZIO, KTÓRY KAŻDEGO RANKA O ŚWICIE SIODŁAŁ OSŁA I SZEDŁ W POLE. NIECO PÓŹNIEJ DOŁĄCZAŁA DO NIEGO ŻONA, ZI' GIUSEPPA, KTÓRA KRZĄTAŁA SIĘ PO GOSPODARSTWIE, PRZYGOTOWUJĄC TAKŻE JEDZENIE. PÓŹNYM POPOŁUDNIEM WRACALI OBOJE DO MIASTECZKA, DO SWOJEGO SKROMNEGO, ALE PEŁNEGO CIEPŁA I MIŁOŚCI DOMU.

4 RODZINA FORGIONE BYŁA GŁĘBOKO RELIGIJNA, JAK ZRESZTĄ PRAWIE WSZYSCY MIESZKAŃCY TEGO MIASTECZKA. PIELĘGNOWANO Z WIELKĄ STARANNOŚCIĄ OBCHODY ŚWIĄT LITURGICZNYCH, A SZCZEGÓLNIE UROCZYSTOŚĆ BOŻEGO NARODZENIA, KTÓRE PRZEŻYWANO ZGODNIE Z MIEJSCOWYMI TRADYCJAMI I MIŁYMI ZWYCZAJAMI. CZCZONO TAKŻE ŚWIĘTYCH, NA KTÓRYCH CZEŚĆ ORGANIZOWANO UROCZYSTOŚCI LUDOWE. W PIERWSZĄ NIEDZIELĘ SIERPNIA OBCHODZONO ŚWIĘTO MARYJNE "MADONNA DELLA LIBERA", PATRONKI PIETRELCINY. MAŁY FRANCISZEK WZRASTAŁ WIĘC WŁĄCZONY Z CAŁĄ NATURALNOŚCIĄ W ŚRODOWISKO PRAWDZIWIE RELIGIJNE. SĄSIEDZI WSPOMINAJĄ, ŻE JAKO MAŁY CHŁOPIEC - KIEDY USŁYSZAŁ DŹWIĘK DZWONÓW ZAPRASZAJĄCYCH NA NABOŻEŃSTWO - Z NALEGANIEM PROSIŁ SWOJĄ BABKĘ, ABY PROWADZIŁA GO DO KOŚCIOŁA. REGULARNIE CHODZIŁ DO KOŚCIOŁA NA NAUKĘ KATECHIZMU, ABY DOBRZE PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO PRZYJĘCIA PIERWSZEJ KOMUNII I BIERZMOWANIA.

5 FRANCISZEK MIAŁ ZAPEWNE OKOŁO DZIESIĘCIU LAT, KIEDY TO PEWNEGO DNIA LATEM, W CZASIE MŁÓCENIA ZBOŻA NA KLEPISKU, ZJAWIŁ SIĘ ZAKONNIK KAPUCYN CHODZĄCY PO KWEŚCIE. DLA MAŁEGO FRANCISZKA BYŁO TO JAKBY OBJAWIENIE. P O OTRZYMANIU OFIARY ZAKONNIK ODSZEDŁ, A FRANCISZEK NIEOCZEKIWANIE POWIEDZIAŁ DO OJCA: "CHCĘ ZOSTAĆ ZAKONNIKIEM". OJCIEC NIE ZASTANAWIAJĄC SIĘ DŁUGO, ODPOWIEDZIAŁ: "JEŚLI CI SIĘ UDA", TZN. JEŚLI BĘDZIESZ SIĘ W STANIE WYUCZYĆ. NASTĘPNIE OJCIEC DODAŁ: "MOŻESZ ZOSTAĆ ZAKONNIKIEM W PADULI", TZN. WSTĄPIĆ DO KLASZTORU FRANCISZKANÓW, KTÓRY ZNAJDOWAŁ SIĘ W POBLISKIM MIASTECZKU ZWANYM PADULI. "NIE" - ODPARŁ FRANCISZEK. - "CHCĘ ZOSTAĆ ZAKONNIKIEM Z BRODĄ". WIDZĄC ZDECYDOWANĄ WOLĘ SYNA ZI' GRAZIO UDAŁ SIĘ DO KLASZTORU KAPUCYNÓW W MORCONE, Z KTÓREGO PRZYBYŁ PO KWEŚCIE ÓW ZAKONNIK. KLASZTOR W MORCONE BYŁ TEŻ DOMEM NOWICJATU.

6 I ZNALEZIONO ODPOWIEDNIEGO NAUCZYCIELA. BYŁ NIM DOMENICO TIZZANO, KTÓRY W PIETRELCINIE PROWADZIŁ PRYWATNĄ SZKÓŁKĘ, JAK TO W OWYCH CZASACH BYŁO ZWYCZAJEM W MAŁYCH MIASTECZKACH, GDZIE NIE ISTNIAŁY SZKOŁY PUBLICZNE. FRANCISZEK ZACZĄŁ UCZYĆ SIĘ ŁACINY I INNYCH PODSTAWOWYCH PRZEDMIOTÓW. WYDAWAŁO SIĘ JEDNAK, ŻE NAUKA NIE IDZIE MU ZBYT DOBRZE. NAUCZYCIEL Z ZATROSKANIEM MÓWIŁ O TYM MATCE. W TYM CZASIE OJCIEC POSTANOWIŁ WYJECHAĆ NA ZAROBEK DO AMERYKI, GDYŻ NAUKA SYNA BYŁA KOSZTOWNA. I CHOĆ NIE BYŁY TO WIELKIE WYDATKI, TO JEDNAK DLA ROLNIKA Z MAŁYM GOSPODARSTWEM, ŻYJĄCEGO Z PRODUKTÓW ZIEMI I DYSPONUJĄCEGO NIEWIELKĄ SUMĄ PIENIĘDZY, MIESIĘCZNE OPŁATY SZKOŁY WRAZ WYDATKAMI NA WSZYSTKO, CO BYŁO POTRZEBNE DO NAUKI, STANOWIŁY DOSYĆ ZNACZNE PRZEDSIĘWZIĘCIE. POCZĄTKOWO NAUKA SZŁA ŹLE, PRZYNAJMNIEJ TAK UWAŻANO. CO WIĘCEJ, NAUCZYCIEL TIZZANO MÓWIŁ, ŻE FRANCISZEK JEST PO PROSTU OSŁEM. ALE MATKA W TO NIE WIERZYŁA.

7 OD WIOSNY 1918 ROKU OJCIEC PIO NIGDY NIE OPUSZCZAŁ SAN GIOVANNI ROTONDO. W MIESIĄCACH LETNICH TEGO ROKU OJCIEC PIO DOŚWIADCZAŁ NADZWYCZAJNYCH ZJAWISK, KTÓRE BYŁY JAKBY KONTYNUACJĄ WCZEŚNIEJSZYCH, ZWŁASZCZA RAN NA DŁONIACH, KTÓRE OBJAWIŁY SIĘ PRZED OŚMIU LATY, MIESIĄC PO ŚWIĘCENIACH KAPŁAŃSKICH, I KTÓRE PO GORĄCEJ MODLITWIE DO BOGA WPRAWDZIE ZNIKŁ", ALE NIE PRZESTAŁY SPRAWIAĆ MU BÓLU, ZWŁASZCZA W OKREŚLONYCH DNIACH. W PIERWSZYCH DNIACH SIERPNIA SERCE OJCA PIO PRZESZYŁ DOSŁOWNIE MIECZ, CO OKREŚLA SIĘ JAKO ZJAWISKO PRZEBICIA ("PRZEWIERCENIA"). W NASTĘPNYM MIESIĄCU, 20 WRZEŚNIA, KIEDY PO ODPRAWIENIU MSZY ŚW. W SAMOTNOŚCI MODLIŁ SIĘ NA CHÓRZE, UKAZAŁA MU SIĘ TAJEMNICZA POSTAĆ I W TYM MOMENCIE POCZUŁ, ŻE CAŁE JEGO CIAŁO PRZESZYŁ STRASZLIWY BÓL.

8 PIERWSZY ZANOTOWANY CUD OJCA PIO WYDARZYŁ SIĘ W ROKU MIESZKAŁ W TYM CZASIE W KLASZTORZE MONTEFUSCO. JEDNEGO DNIA OJCIEC PIO ZEBRAŁ W POBLISKIM LESIE KASZTANY DO TORBY I WYSŁAŁ W PREZENCIE DO PIETRELCINA DO JEGO CIOCI DARII. KOBIETA OTRZYMAŁA KASZTANY, ZJADŁA JE, A TORBĘ ZATRZYMAŁA NA PAMIĄTKĘ. KILKA DNI PÓŹNIEJ SZUKAŁA CZEGOŚ W SZUFLADZIE GDZIE JEJ MĄŻ ZWYKLE TRZYMAŁ PROCH DO PISTOLETU. BYŁ WIECZÓR WIĘC OŚWIETLAŁA SOBIE POKÓJ ŚWIECZKĄ. NAGLE SZUFLADA ZAPALIŁA SIĘ OD ŚWIECZKI, A OD NIEJ CIOCIA DARIA. SZYBKO ZŁAPAŁA TORBĘ KTÓRĄ PRZESŁAŁ JEJ OJCIEC PIO I PRZYŁOŻYŁA DO TWARZY. MOMENTALNIE, BÓL ZNIKNĄŁ, A ŻADNYCH RAN, BLIZN I POPARZEŃ NIE POZOSTAŁO NA JEJ TWARZY.

9 PODCZAS DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ, WE WŁOSZECH, RACJONOWANO CHLEB. W OJCA PIO KLASZTORZE BYWAŁO DUŻO GOŚCI ORAZ BIEDNYCH KTÓRZY ŻEBRALI O JEDZENIE. JEDNEGO DNIA ZAKONNICY POSZLI DO REFEKTARZA I ZAUWAŻYLI, ŻE W KOSZYKU BYŁ TYLKO 1 KILOGRAM CHLEBA. BRACIA POMODLILI SIĘ I SIEDLI ŻEBY SIĘ POSILIĆ. OJCIEC PIO WSZEDŁ DO KOŚCIOŁA, A WYCHODZĄC PO CHWILI, NIÓSŁ KILKA BOCHENKÓW CHLEBA W RĘKACH. PRZEŁOŻONY ZAPYTAŁ OJCA PIO: SKĄD WZIĄŁEŚ TE BOCHENKI ? OJCIEC PIO ODPOWIEDZIAŁ: PIELGRZYM PRZY DRZWIACH MI JE DAŁ. WSZYSCY MILCZELI, ALE KAŻDY WIEDZIAŁ ŻE TYLKO OJCIEC PIO MÓGŁ SPOTKAĆ TAKIEGO PIELGRZYMA.

10 RAZ W KLASZTORZE OJCA PIO, ZAKONNIK ZAPOMNIAŁ KONSEKROWAĆ WYSTARCZAJĄCO HOSTII NA KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ. Z TEGO TEŻ POWODU BYŁA ICH MAŁA ILOŚĆ DO ROZDANIA. ALE GDY PO SPOWIEDZI OJCIEC PIO UDZIELAŁ KOMUNII, DUŻO WIĘCEJ HOSTII POZOSTAŁ O NIŻ BYŁO KONSEKROWANYCH.

11 Wieść o śmierci niezwykłego kapłana - stygamtyka obiegła cały świat. Ludzie tłoczyli się przy trumnie poszukiwanego spowiednika i cenionego kierownika duchowego. Stutysięczny tłum ludzi otaczał całe miasteczko San Giovanni Rotondo. Pogrzeb rozpoczął się od oddania honorów przez wartę policyjną. Z helikoptera rzucano kwiaty. Ulice były również przystrojone kwiatami i fotografiami niezwykłego zakonnika. W różnych punktach trasy konduktu żałobnego wygłaszno przemówienia i czytano nadesłane z całego świata telegramy od przywódców państw, naukowców i artystów. Mszy świętej przewodniczył generał Zakonu Kapucynów o.Clemens da Vlissingen, a w koncelebrze wzięło udział dwudziestu czterech kapłanów i dwóch biskupów. Po Mszy świętej trumnę z ciałem Ojca Pio złożono pod blokiem z ciemnego marmuru w krypcie pod kościołem Matki Bożej Łaskawej w San Giovanni Rotondo. Stało się to 26 września 1968 roku o godzinie

12 Dziękujemy za oglądanie i wysłuchanie !


Pobierz ppt "HISTORIA O ŚWIĘTYM OJCU PIO Prezentują: Igor Kuczyński i Mateusz Rydzewski Kl. IV b."

Podobne prezentacje


Reklamy Google