Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

JANUSZ KORCZAK ( 1878-1942). JANUSZ KORCZAK- JANUSZ KORCZAK-w ł a ś ciwie Henryk Goldszmit, (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. oko ł o 6 sierpnia 1942.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "JANUSZ KORCZAK ( 1878-1942). JANUSZ KORCZAK- JANUSZ KORCZAK-w ł a ś ciwie Henryk Goldszmit, (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. oko ł o 6 sierpnia 1942."— Zapis prezentacji:

1 JANUSZ KORCZAK ( )

2 JANUSZ KORCZAK- JANUSZ KORCZAK-w ł a ś ciwie Henryk Goldszmit, (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. oko ł o 6 sierpnia 1942 w Treblince) – polski pedagog, publicysta, pisarz, lekarz, dzia ł acz spo ł eczny ż ydowskiego pochodzenia. Prekursor dzia ł a ń na rzecz praw dziecka i ca ł kowitego równouprawnienia dziecka. Wprowadzi ł samorz ą dy wychowanków, które mia ł y prawo stawia ć przed dzieci ę cym s ą dem swoich wychowawców. Zainicjowa ł pierwsze pismo publikowane przez dzieci. Pionier dzia ł a ń w dziedzinie resocjalizacji nieletnich, diagnozowania wychowawczego, opieki nad dzieckiem trudnym.

3 Urodzi ł si ę w 1878 roku w Warszawie w rodzinie ż ydowskiej, jako syn adwokata Józefa Goldszmita ( ) i Cecylii z domu G ę bickiej. Jego ojciec zaniedba ł formalno ś ci metrykalnych i st ą d nie da si ę ustali ć dok ł adnego roku urodzenia Korczaka. Jego pradziadek by ł szklarzem, za ś dziadek, Hersz Goldszmit lekarzem w Hrubieszowie.

4 Rodzina Goldszmitów mieszka ł a w Warszawie. W latach Janusz Korczak ucz ę szcza ł do szko ł y pocz ą tkowej Augustyna Szmury, przy ulicy Freta, gdzie panowa ł surowy porz ą dek. Tak g łę boko przej ął si ę stosowan ą tam kar ą ch ł osty, ż e rodzice musieli zabra ć go ze szko ł y. Przebywaj ą c w domu i przygotowuj ą c si ę do pierwszej klasy gimnazjum, marzy ł o lepszym ś wiecie, w którym nie b ę dzie okrucie ń stwa i niesprawiedliwo ś ci. Marzenia te znalaz ł y odbicie w Królu Maciusiu Pierwszym.

5 Janusz w wieku 10 lat. G ł ówn ą pasj ą pi ę tnastoletniego Henryka Goldszmita by ł o czytanie ksi ąż ek, w tym czasie tak ż e marzy ł o za ł o ż eniu pisma Debiut, w którym zamieszcza ł by prace odrzucane przez inne redakcje. Jako siedemnastolatek rozpocz ął pisanie powie ś ci Samobójstwo, której nie uko ń czy ł. Henryk Goldszmit ucz ę szcza ł do Gimnazjum Praskiego, w którym nauka odbywa ł a si ę w j ę zyku rosyjskim. Henryk nie lubi ł szko ł y, uczy ł si ę raczej ś rednio, natomiast interesowa ł si ę literatur ą, której po ś wi ę ca ł ca ł y czas wolny. Ulubionym miejscem Korczaka z okresu dzieci ń stwa i m ł odo ś ci by ł Ogród Saski, w którym spotyka ł si ę z rówie ś nikami i starszymi kolegami. D ł ugotrwa ł a choroba ojca i ś mier ć w 1896 roku zmusi ł y m ł odego Korczaka do udzielania korepetycji, aby finansowo wspomóc rodzin ę.

6 W roku 1896 opublikowa ł w tygodniku satyrycznym Kolce swoj ą humoresk ę pt. W ę ze ł gordyjski, która zapocz ą tkowa ł a wspó ł prac ę z tym czasopismem, a tak ż e innymi. Pierwsze teksty Henryk Goldszmit podpisywa ł pseudonimem Hen. W roku 1898 zda ł matur ę i ku zaskoczeniu przyjació ł zapisa ł si ę na Wydzia ł Lekarski Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Latem 1899 roku uda ł si ę w podró ż ś ladami Pestalozziego, tak ż e by ł uczestnikiem Kongresu Syjonistycznego w Bazylei. Studia lekarskie zaj ęł y Korczakowi sze ść lat, gdy ż pierwszy rok musia ł powtórzy ć. Prawdziw ą atmosfer ę naukow ą odnalaz ł na Uniwersytecie Lataj ą cym, którego zosta ł s ł uchaczem. Jednocze ś nie sta ł si ę cz ł onkiem Towarzystwa Kolonii Letnich i Warszawskiego Towarzystwa Higienicznego. W dalszym ci ą gu rozwija ł si ę literacko.

7 W okresie studenckim powsta ł a pierwsza powie ść Dzieci ulicy. Korczak podj ął prac ę nauczycielsk ą. Prowadzi ł zaj ę cia na tajnej pensji Stefanii Sempo ł owskiej, równie ż pracowa ł w bezp ł atnej czytelni dla biednych dzieci, natomiast sobotami w swoim mieszkaniu organizowa ł zabawy dla najm ł odszych.

8 Korczak z dziećmi i nauczycielami w Gocławku Janusz Korczak wśród dzieci

9 W latach by ł aktywnym cz ł onkiem Towarzystwa Kolonii Letnich. W ko ń cowej fazie studiów medycznych rozpocz ął prac ę na koloniach jako wychowawca. W 1904 i 1907 roku prowadzi ł kolonie dla dzieci ż ydowskich w o ś rodku wakacyjnym Micha ł ówka w miejscowo ś ci Dani ł owo-B łę dnica, w pobli ż u stacji Ma ł kinia. W 1921 roku dzi ę ki staraniom Korczaka na ofiarowanym i zabudowanym terenie w Goc ł awku powsta ł a kolonia letnia Domu Sierot pod nazw ą Ró ż yczka. W 1940 roku Korczak chc ą c zapewni ć bezpiecze ń stwo i spokój w czasie wojny zorganizowa ł tam swoim wychowankom ostatnie kolonie letnie.

10 W marcu 1905 roku Janusz Korczak otrzyma ł dyplom lekarza i podj ął prac ę w Warszawie w Szpitalu dla Dzieci im. Bersonów i Baumanów przy ulicy Ś liskiej. Zobowi ą zany by ł do ca ł odobowej opieki nad chorym oraz udzielania porad w ambulatorium przyszpitalnym. Warto doda ć, ż e prowadzi ł równie ż bibliotek ę. W latach Korczak zdobywa ł do ś wiadczenie jako lekarz wojskowy po powo ł aniu na front wojny rosyjsko- japo ń skiej. Dla pog łę bienia wiedzy wybra ł si ę na rok do Berlina (1907/1908) i na pó ł roku do Pary ż a (1910). Tam bra ł udzia ł w wyk ł adach z pediatrii i pedagogiki specjalnej. Przy okazji zwiedzi ł szpitale dzieci ę ce i zak ł ady zajmuj ą ce si ę terapi ą i edukacj ą dzieci. W 1911 roku przebywa ł miesi ą c w Londynie zwiedzaj ą c szko ł y i przytu ł ki. W tym czasie postanowi ł definitywnie po ś wi ę ci ć si ę pracy z dzie ć mi i zrezygnowa ł z za ł o ż enia w ł asnej rodziny.

11 W 1912 roku Korczak rozsta ł si ę z prac ą w szpitalu i obj ął funkcj ę dyrektora Domu Sierot przy ul. Krochmalnej 92, pozostaj ą cego pod opiek ą Towarzystwa Pomocy dla Sierot. Wspó ł pracowa ł ze Stefani ą Wilczy ń ska i razem z ni ą zaopiekowa ł si ę 85 wychowankami. Dom Sierot sta ł si ę dla Korczaka miejscem pedagogicznych obserwacji procesu wychowawczego, a tak ż e zrodzi ł y si ę w nim nowe pomys ł y pedagogiczne (ró ż ne formy samorz ą du, praca nad wydawaniem Tygodnika Domu Sierot, którego wspó ł twórc ą sta ł y si ę dzieci). Korczak zabiega ł o dobry kontakt podopiecznych z otoczeniem, w tym celu zorganizowa ł akcj ę 200 doniczek fuksji, którymi dzieci obdarowa ł y s ą siadów z parterowych mieszka ń. W lutym 1913 roku nast ą pi ł o uroczyste otwarcie Domu Sierot.

12 Janusz Korczak z dziećmi przed domem dla sierot. Dobry wychowawca, który nie wt ł acza a wyzwala, nie ci ą gnie a wznosi, nie ugniata a kszta ł tuje, nie dyktuje a uczy, nie żą da a zapytuje – prze ż yje wraz z dzie ć mi wiele natchnionych chwil.

13 Janusz Korczak w 1914 roku zosta ł powo ł any do wojska, pocz ą tkowo jako ordynator polowego szpitala dywizyjnego w G ł uboczku na Ukrainie, nast ę pnie zosta ł lekarzem pediatr ą w przytu ł ku dla dzieci ukrai ń skich. W 1918 roku po powrocie do Warszawy znów podj ął prac ę w Domu Sierot.

14 Lata 1918 –1931 stanowi ł y szczytowy okres twórczo ś ci Henryka Goldszmita. Sta ł si ę wówczas aktywnym cz ł onkiem organizacji, takich jak: Komisja do Spraw Organizacji O ś wiatowych, Centralny Komitet Pomocy dla Dzieci, Wydzia ł Opieki nad Dzieckiem Robotniczym przy Centralnej Komisji Zwi ą zków Zawodowych, Fundacja Polsko - Ameryka ń skiego Komitetu Pomocy Dzieciom. Od listopada 1919 roku Korczak wraz z Falsk ą obj ął kierownictwo pedagogiczne w zak ł adzie wychowawczym dla sierot Nasz Dom w Pruszkowie pod Warszaw ą. Odwiedza ł dom w charakterze lekarza i pedagoga. Czyni ł starania o wsparcie finansowe dla placówki. W czasie wojny polsko - bolszewickiej ( ) Korczak w randze majora wojska polskiego pracowa ł w szpitalu epidemicznym w Ł odzi, nast ę pnie w Warszawie. Zarazi ł si ę tyfusem plamistym, nast ę pnie od niego zarazi ł a si ę jego matka. Jej ś mier ć bardzo prze ż y ł. W 1926 roku zainicjowa ł wydawanie tygodnika dla dzieci i m ł odzie ż y Ma ł y Przegl ą d- jako dodatek do dziennika Nasz Przegl ą d (pó ź niej jego redagowanie powierzy ł Igorowi Newerlemu). W latach dwudziestych Korczak nawi ą za ł wspó ł prac ę z instytucjami kszta ł cenia nauczycieli i wychowawców, m.in.: z Pa ń stwowym Seminarium dla Nauczycieli Religii Moj ż eszowej (1925/1926) - by ł wyk ł adowc ą psychologii, Studium Pracy Spo ł eczno - O ś wiatowej w Wolnej Wszechnicy Polskiej (1929)- wyk ł ady pt. Spo ł ecze ń stwo dzieci ę ce". Szczególnie blisko by ł zwi ą zany z Pa ń stwowym Instytutem Pedagogiki Specjalnej poprzez liczne wyk ł ady na temat pedagogiki szkolnej. W 1932 roku wyprowadzi ł si ę z Domu dla Sierot i zamieszka ł z siostr ą Ann ą przy ul. Ż urawiej. W tym czasie podj ął si ę nowych obowi ą zków, m.in. jako bieg ł y s ą dowy w sprawach dzieci przy S ą dzie Okr ę gowym na ul. Lesznej.

15 Zdjęcia wykonane podczas wizyty w Izraelu. Janusz Korczak w Ein Harod Janusz Korczak z nauczycielami w Ein Harod

16 W 1935 roku zwi ą za ł si ę z Polskim Radiem. Pod pseudonimem Stary Doktor wyg ł asza ł liczne pogadanki dla dzieci, co by ł o nowo ś ci ą w radiofonii polskiej; otrzyma ł zaproszenie do Anteny. W 1938 wyg ł osi ł w radiu powie ść Pedagogika ż artobliwa. W 1934 roku i 1936 roku odby ł podró ż e do Palestyny. By ł zafascynowany ś wi ę t ą ziemi ą trzech religii, ruchem na rzecz odrodzenia narodowego Ż ydów oraz do ś wiadczeniami kibucowymi. Za wybitn ą twórczo ść literack ą Korczak w 1937 roku zosta ł odznaczony Z ł otym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury. W 1938 roku wspó ł pracowa ł z czasopismami wydawanymi w j ę zyku hebrajskim i ż ydowskim, m.in.:Olami, Olami Hakata, Hechaluc Hacair, publikuj ą c na ich ł amach powiastki, monologi i bajki dla dzieci. Korczak w pierwszych dniach wojny wraz z wychowawcami i wspó ł pracownikami dy ż urowa ł dzie ń i noc w Domu Sierot. We wrze ś niu 1939 roku przemówi ł do dzieci i rodziców w Polskim Radiu, nawo ł uj ą c do spokoju.

17 Janusz wraz ze studentami. Zdjęcie zrobione w Hajfie na statku. Zawar ł em z ż yciem umow ę : nie b ę dziemy sobie przeszkadza ć wzajemnie.

18 Najbardziej znane utwory Janusza Korczaka oparte s ą na autentycznych obserwacjach autora, wyrastaj ą wprost z jego zainteresowa ń pedagogicznych i psychologicznych, s ą artystyczn ą egzemplifikacj ą tez wychowawczych. KRÓL MACIU Ś PIERWSZY S Ł AWA KRÓL MACIU Ś NA WYSPIE BEZLUDNEJ KAJTU Ś CZARODZIEJ UPARTY CH Ł OPIEC BANKRUCTWO MA Ł EGO D Ż EKA

19 Nie psuj mnie. Dobrze wiem, ż e nie powinienem mie ć tego wszystkiego, czego si ę domagam. To tylko próba sił z mojej strony. Nie bój si ę stanowczo ś ci. Wła ś nie tego potrzebuj ę - poczucia bezpiecze ń stwa. Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty mo ż esz pomóc mi zwalczy ć zło, póki jest to jeszcze w ogóle mo ż liwe. Nie rób ze mnie wi ę kszego dziecka, ni ż jestem. To sprawia, ż e przyjmuje postaw ę głupio dorosł ą. Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, je ś li nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuj ę si ę tym, co mówisz, je ś li rozmawiamy w cztery oczy. Nie chro ń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczy ć si ę rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych. Nie wmawiaj mi, ż e bł ę dy, które popełniam, s ą grzechem. To zagra ż a mojemu poczuciu warto ś ci. Nie przejmuj si ę za bardzo, gdy mówi ę, ż e ci ę nienawidz ę. To nie ty jeste ś moim wrogiem, lecz twoja mia ż d żą ca przewaga ! Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwo ś ci. Czasami wykorzystuj ę je, by przyci ą gn ąć twoj ą uwag ę. Nie zrz ę d ź. W przeciwnym razie musz ę si ę przed tob ą broni ć i robi ę si ę głuchy. Nie psuj mnie. Dobrze wiem, ż e nie powinienem mie ć tego wszystkiego, czego si ę domagam. To tylko próba sił z mojej strony. Nie bój si ę stanowczo ś ci. Wła ś nie tego potrzebuj ę - poczucia bezpiecze ń stwa. Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty mo ż esz pomóc mi zwalczy ć zło, póki jest to jeszcze w ogóle mo ż liwe. Nie rób ze mnie wi ę kszego dziecka, ni ż jestem. To sprawia, ż e przyjmuje postaw ę głupio dorosł ą. Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, je ś li nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuj ę si ę tym, co mówisz, je ś li rozmawiamy w cztery oczy. Nie chro ń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczy ć si ę rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych. Nie wmawiaj mi, ż e bł ę dy, które popełniam, s ą grzechem. To zagra ż a mojemu poczuciu warto ś ci. Nie przejmuj si ę za bardzo, gdy mówi ę, ż e ci ę nienawidz ę. To nie ty jeste ś moim wrogiem, lecz twoja mia ż d żą ca przewaga ! Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwo ś ci. Czasami wykorzystuj ę je, by przyci ą gn ąć twoj ą uwag ę. Nie zrz ę d ź. W przeciwnym razie musz ę si ę przed tob ą broni ć i robi ę si ę głuchy. Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuj ę si ę przera ź liwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi. Nie zapominaj, ż e jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazi ć my ś li. To dlatego nie zawsze si ę rozumiemy. Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwo ś ci. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa. Nie b ą d ź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy trac ę cał ą moj ą wiar ę w ciebie. Nie odtr ą caj mnie, gdy dr ę cz ę ci ę pytaniami. Mo ż e si ę wkrótce okaza ć, ż e zamiast prosi ć ci ę o wyja ś nienia, poszukam ich gdzie indziej. Nie wmawiaj mi, ż e moje l ę ki s ą głupie. One po prostu s ą. Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszło ś ci nie do zniesienia. Nie wyobra ż aj sobie, i ż przepraszaj ą c mnie stracisz autorytet. Za uczciw ą gr ę umiem podzi ę kowa ć miło ś ci ą, o jakiej nawet ci si ę nie ś niło. Nie zapominaj, ż e uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na ż ycie, wi ę c przymknij na to oczy. Nie b ą d ź ś lepy i przyznaj, ż e ja te ż rosn ę. Wiem, jak trudno dotrzyma ć mi kroku w tym galopie, ale zrób, co mo ż esz, ż eby nam si ę to udało. Nie bój si ę miło ś ci. Nigdy. Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuj ę si ę przera ź liwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi. Nie zapominaj, ż e jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazi ć my ś li. To dlatego nie zawsze si ę rozumiemy. Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwo ś ci. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa. Nie b ą d ź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy trac ę cał ą moj ą wiar ę w ciebie. Nie odtr ą caj mnie, gdy dr ę cz ę ci ę pytaniami. Mo ż e si ę wkrótce okaza ć, ż e zamiast prosi ć ci ę o wyja ś nienia, poszukam ich gdzie indziej. Nie wmawiaj mi, ż e moje l ę ki s ą głupie. One po prostu s ą. Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszło ś ci nie do zniesienia. Nie wyobra ż aj sobie, i ż przepraszaj ą c mnie stracisz autorytet. Za uczciw ą gr ę umiem podzi ę kowa ć miło ś ci ą, o jakiej nawet ci si ę nie ś niło. Nie zapominaj, ż e uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na ż ycie, wi ę c przymknij na to oczy. Nie b ą d ź ś lepy i przyznaj, ż e ja te ż rosn ę. Wiem, jak trudno dotrzyma ć mi kroku w tym galopie, ale zrób, co mo ż esz, ż eby nam si ę to udało. Nie bój si ę miło ś ci. Nigdy.

20 Od pierwszych dni wojny Korczak nieustannie zabiega ł o wsparcie dla Domu Sierot, organizuj ą c kolonie letnie (czerwiec-lipiec 1940). Dostarcza ł ż ywno ść dzieciom poprzez dzia ł alno ść ja ł mu ż nicz ą. W 1940 roku Dom Sierot zosta ł przesiedlony do getta, za ś Korczaka aresztowano za nienoszenie nakazanej Ż ydom przez w ł adze okupacyjne opaski z gwiazd ą Dawida. Wychowawca wyczerpany fizycznie wróci ł po miesi ą cu aresztu do Domu Sierot znajduj ą cego si ę na ul. Ch ł odnej 33. W pa ź dzierniku 1941 roku Dom Sierot zosta ł przeniesiony na ul. Sienn ą 16- Ś lisk ą 9. Korczak ca ł y czas walczy ł o ś rodki finansowe i dary na utrzymanie dzieci. Mimo beznadziejnej sytuacji organizowa ł tajne nauczanie, ż ycie kulturowo-o ś wiatowe poprzez inscenizacje bajek i innych tekstów. Na pocz ą tku 1942 roku Korczak podj ął si ę opieki nad zaniedbanym internatem dla sierot przy ul. Dzielnej. Od maja do sierpnia 1942 nocami pisa ł Pami ę tnik, który ukazywa ł tragiczny obraz okupacji hitlerowskiej. W dniu 18 lipca 1942 roku zosta ł a wystawiona ostatnia sztuka w Domu Sierot pt. Poczta Rabindranatha Tagore. Przygotowywa ł a ona wychowanków do ś wiadomej i godnej ś mierci. 22 lipca 1942 roku w dniu urodzin Korczaka rozpocz ęł a si ę akcja zag ł ady w getcie.

21 Warszawa, 4 sierpnia 1942 roku Podla ł em kwiaty, biedne ro ś liny sieroci ń ca, ro ś liny ż ydowskiego sieroci ń ca. Ziemia spieczona odetchn ęł a. Przygl ą da si ę mojej pracy wartownik. Czy go dra ż ni, czy roz­rzewnia ta moja pokojowa o szóstej rano czynno ść ? Stoi i patrzy. Nogi szeroko rozstawi ł. [...] Pisma, w których wspó ł pracowa ł em, zamykano, zawiesza­no, bankrutowa ł y. Wydawca odebra ł sobie ż ycie zrujnowany. A to wszystko nie, ż e jestem Ż ydem, ale ż e urodzi ł em si ę na Wschodzie. Smutna mog ł aby by ć pociecha, ż e i pysznemu Zachodowi nie jest dobrze. Mog ł aby by ć, ale nie jest. Nikomu nie ż ycz ę ź le. Nie umiem. Nie wiem, jak to si ę robi. [...] Podlewam kwiaty. Moja ł ysina w oknie, taki dobry cel. Ma karabin. Dlaczego stoi i patrzy spokojnie? Nie ma rozkazu. A mo ż e by ł za cywila nauczycielem na wsi, mo ż e rejentem, za­miataczem ulic w Lipsku, kelnerem w Kolonii? Co by zrobi ł, gdybym mu kiwn ął g ł ow ą ? Przyja ź nie r ę k ą pozdrowi ł ? Mo ż e on nie wie nawet, ż e jest tak, jak jest? Móg ł przyjecha ć wczoraj dopiero z daleka...

22 Warszawa, 21 lipca 1942 roku Jutro ko ń cz ę sze ść dziesi ą t trzy albo sze ść dziesi ą t cztery lata. Ojciec przez par ę lat nie wyrabia ł mi metryki. Prze ż ywa ł em z tego powodu kilka ci ęż kich chwil. Mama nazywa ł a to karygodnym niedbalstwem: jako adwokat powinien by ł ojciec sprawy metryki nie odwleka ć. Nazywam si ę po dziadku, a imi ę dziadka Hersz (Hirsz). Ojciec mia ł prawo nazwa ć mnie Henrykiem, bo sam otrzyma ł imi ę Józef. I inne dzieci nazwa ł dziadek chrze ś cija ń skimi imionami: Maria, Magdalena, Ludwik, Jakub, Karol. A jednak waha ł si ę i zwleka ł. Winienem wiele miejsca po ś wi ę ci ć ojcu: realizuj ę w ż yciu to, do czego on d ąż y ł, do czego dziadek tak dr ę cz ą co d ąż y ł tyle lat. I matka. Pó ź niej kiedy ś. Jestem i matk ą, i ojcem. Wiem i wiele dzi ę ki temu rozumiem. Pradziadek by ł szklarzem. Rad jestem: szk ł o daje ciep ł o i ś wiat ł o. Ci ęż ka to rzecz urodzi ć si ę i nauczy ć ż y ć. Pozostaje mi wiele ł atwiejsze zadanie: umrze ć. Po ś mierci mo ż e znów by ć ci ęż ko, ale nie my ś l ę o tym. Ostatni rok czy miesi ą c, czy godzina. Chcia ł bym umiera ć ś wiadomie i przytomnie. Nie wiem, co powiedzia ł bym dzieciom na po ż egnanie. Pragn ął bym powiedzie ć tyle i tak, ż e maj ą zupe ł n ą swobod ę wyboru drogi. Godzina dziesi ą ta. Strza ł y: dwa, kilka, dwa jeden, kilka. Mo ż e to moje w ł a ś nie okna ź le zaciemnione. Ale nie przerywam pisania. Przeciwnie: lotniejsza (strza ł pojedynczy) staje si ę my ś l.

23 W dniu 6 sierpnia 1942 roku hitlerowscy okupanci wyprowadzili z Domu Sierot Korczaka, Wilczy ń sk ą, wszystkich wspó ł pracowników i dwustu wychowanków. Ostatnim cz ł owiekiem, który widzia ł Korczaka na Umschlagplatzu i chcia ł mu pomóc by ł Nechum Remba (dzia ł acz podziemnej organizacji samoobrony w getcie). Ostatni ą drog ę Korczaka i dzieci Nechum Remba relacjonuje: Wszystkie dzieci ustawiono w czwórki, na czele Korczak z oczami zwróconymi ku górze trzyma ł dwoje dzieci za r ą czki, prowadzi ł pochód. Drugi oddzia ł prowadzi ł a Stefania Wilczy ń ska, trzeci - Broniatowska (jej dzieci mia ł y niebieskie plecaki), czwarty oddzia ł - Szternfeld z internatu na Twardej. By ł y to pierwsze ż ydowskie szeregi, które sz ł y na ś mier ć z godno ś ci ą. (...) Nawet S ł u ż ba Porz ą dkowa stan ęł a na baczno ść i salutowa ł a. Gdy Niemcy zobaczyli Korczaka, pytali: Kim jest ten cz ł owiek. Wszyscy zostali wywiezieni w wagonach krytych, zat ł oczonych, z okienkami zakratowanymi drutem kolczastym do obozu zag ł ady w Treblince, niedaleko Ma ł kini.

24 6 sierpnia 1942 roku Janusz Korczak wraz z wychowankami został wypędzony na Umschlagplatz.

25 Wi ę c wszed ł pierwszy do bydl ę cego wagonu. Wszed ł, a mo ż e zosta ł wepchni ę ty przez stra ż nika, Ukrai ń ca, mo ż e uderzony kolb ą karabinu, kiedy porusza ł si ę zbyt powolnie. Za nim dzieci: Albert, Jerzy, chora na p ł uca Genia, Felunia, która bardzo kaszla ł a. Sabinka, cierpi ą ca na reumatyzm. Czterech Moniusiów. Marylka. Zygmu ś, Semi, Abrasza, Hanka, Aronek. którzy podpisali si ę pod podaniem do ksi ę dza Marcelego Godlewskiego przy parafii Wszystkich Ś wi ę tych, by pozwoli ł na odwiedzanie ko ś cielnego ogrodu. Jakub, który napisa ł poemat o Moj ż eszu. Marceli, Szlama, Szymonek, Natek, Mietek, Leon, Szmulek, Abu ś, którzy prowadzili pami ę tniki. Rita, która postanowi ł a, ż e nie b ę dzie krad ł a. Mendelek Nadanowski. który miewa ł z ł e sny. Za nimi, przed nimi wychowawcy. Pani Blimka – czyli Balbina Grzyb, ż ona Felka Grzyba. Pani Saba – czyli Sabina Lejzerowicz, kierowniczka szwalni. Panna Nacia – Natalia Poz, wychowanka Domu Sierot, potem sekretarka, przez wiele lat prowadz ą ca kancelari ę Domu. Pani Rózia – Ró ż a Lipiec-Jakubowska, by ł a wychowanka Domu Sierot, potem wychowawczyni. Dora Solnicka – inkasentka Towarzystwa Pomoc dla Sierot. Ró ż a Azrylewicz-Sztokman – wdowa po Józefie Sztokmanie. Ma ł a Romcia – jej córeczka. Heniek – czyli Henryk Azrylewicz, brat Ró ż y, pracownik kancelarii. Stary Henryk Asterblum – wieloletni ksi ę gowy. Na ko ń cu Stefania Wilczy ń ska. Podobno to ona dopilnowa ł a, by wzi ę to kanapki i wod ę na drog ę.

26 W wagonie wysypanym dla dezynfekcji chlorem i wapnem mog ł o si ę zmie ś ci ć sze ść dziesi ą t osób, oficjalnie stra ż nicy mieli ł adowa ć po sto, nieoficjalnie wpychano do ś rodka dwie ś cie czterdzie ś ci, dwie ś cie pi ęć dziesi ą t. O tym, ż eby usi ąść, nie by ł o mowy. Sta ł o si ę w sprasowanym t ł umie, bez ruchu, ma ł y otwór pod sufitem nie dostarcza ł do ść powietrza, ludzie zaczynali si ę dusi ć, kiedy poci ą g sta ł jeszcze na peronie. Zdarza ł o si ę, rzadko, ż e kto ś z transportu nadludzkim wysi ł kiem wspi ął si ę do zakratowanego okienka, wywa ż y ł je, wyskoczy ł w p ę dzie. Je ś li nie wpad ł pod ko ł a, je ś li nie zosta ł zastrzelony przez stra ż ników jad ą cych na dachu i ocala ł, przekazywa ł relacj ę o m ę czarniach umierania na stoj ą co w wagonie, w upale, w oparach dwutlenku w ę gla wydzielanego przez ludzkie oddechy, o wo ł aniach: Wody!, o walce z w ł asnym organizmem, by nie zemdle ć, nie osun ąć si ę na stosy trupów na pod ł odze. A kiedy wype ł ni ł y si ę wszystkie wagony, zaryglowano drzwi i poci ą g ruszy ł w kierunku Treblinki. W ż adnych dokumentach nie zosta ł ś lad po sierpniowym transporcie dzieci z Krochmalnej. Ostatnie zdj ę cie Korczaka zrobione w getcie warszawskim 20 wrzesie ń 1940 r.

27 Na terenie symbolicznego cmentarza w Treblince w ś ród siedemnastu tysi ę cy kamieni znajduje si ę jedno imienne upami ę tnienie: JANUSZ KORCZAK (Henryk Goldszmit) I DZIECI. Wychowawca, lekarz sta ł si ę symbolem m ę cze ń skiej ś mierci deportowanych i zamordowanych ludzi. Janusz Korczak do ko ń ca pozosta ł wierny swoim dzieciom i powo ł aniu.

28 Zawsze pami ę tajcie o Januszu Korczaku – mo ż e nawet najpi ę kniejszej, najszlachetniejszej postaci w naszej literaturze. Odda ł dzieciom wszystko, tak ż e w ł asne ż ycie. Nie ma Go w ś ród ż yj ą cych, ale jest w ś ród nas, obecny poprzez swoje m ą dre ksi ąż ki.

29 O d kilku miesi ę cy nasza szko ł a ż y ł a wyborem patrona. Spo ś ród wielu wspania ł ych nazwisk, wybrali ś my trzy: Henryk Dietel, Jan Dorman i Janusz Korczak. Ostateczny wybór chyba jednak nikogo nie dziwi, a prezentacja, któr ą w ł a ś nie Pa ń stwo obejrzeli, stanowi niejako uzasadnienie owego wyboru. Bo czy kto ś, kto po ś wi ę ci ł ż ycie dzieciom, nie jest idealnym patronem szko ł y? Je ż eli jeszcze nie jeste ś cie o tym przekonani, obejrzyjcie ponownie nasz ą prezentacj ę. Szko ł a Podstawowa nr 45 im. Janusza Korczaka – jak to dumnie brzmi…

30

31 Opracowano na podstawie prezentacji multimedialnych, wykonanych przez uczniów SP45: Mateusza Łasińskiego-klasa Vb Jarosława Bełzy-klasa Vb Jakuba Zaborowskiego-klas IV b


Pobierz ppt "JANUSZ KORCZAK ( 1878-1942). JANUSZ KORCZAK- JANUSZ KORCZAK-w ł a ś ciwie Henryk Goldszmit, (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. oko ł o 6 sierpnia 1942."

Podobne prezentacje


Reklamy Google