Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

GAZETKA UCZNIOWSKA PISZ Ę I WYDAJ Ę WŁASN Ą KSI ĄŻ K Ę STYCZEŃ/LUTY 2011.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "GAZETKA UCZNIOWSKA PISZ Ę I WYDAJ Ę WŁASN Ą KSI ĄŻ K Ę STYCZEŃ/LUTY 2011."— Zapis prezentacji:

1 GAZETKA UCZNIOWSKA PISZ Ę I WYDAJ Ę WŁASN Ą KSI ĄŻ K Ę STYCZEŃ/LUTY 2011

2 -W świecie poezji serca – czyli wiersze walentynkowe. -O czarodziejskich Świętach Bożego Narodzenia- opowiadanie Ani. -Duch kota -drugi rozdział powieści Tridy pt. Kocia przyjaciółka. -To bardzo ciekawe- ciekawostki Maćka. -Chi, chi, chi –czyli chichotki Smoka Komodosa. -Fiona gorąco poleca nowości w bibliotece szkolnej. -Księga tradycyjnych dań powiatu legionowskiego -praca zbiorowa.

3 Celem gazetki jest promowanie talentów pisarskich uczniów Szkoły Podstawowej nr 7. Na łamach Piszę i wydaję własną książkę publikowane będą prace literackie uczniów: poezja i proza. Ujawnione zostaną również talenty kulinarne. Nie zabraknie szczypty poczucia humoru. Zapraszamy do miłej lektury!

4 Jeśli piszesz do szuflady, nie trać czasu. Dołącz do nas! Pisz na adres:

5 Twoje oczy blaskiem płoną, Jak dwie gwiazdki na błękicie. Bądź mą gwiazdką wymarzoną. I świeć mi przez całe życie. Łukasz W te piękne Walentynki, Ktoś dla Ciebie prezent ma. Wierszyk miłosny i … Zakochane serca dwa. Patrycja Moja droga Walentynko! Ślę uczucia dziś do Ciebie. Miłość moja nie zna granic, Będę kochać nawet za nic. Karolina Gdy szczęście jest daleko, Gdy smutno Ci i źle, Potrzebujesz kogoś dobrego, Więc mocno przytul mnie. Radosław

6 Jestem twoją walentynką, uśmiechniętą twą dziewczynką. Może nie wiesz, lecz ja wiem i chcę ci powiedzieć, że… Kocham Cię! Ola W Walentynek dniu uroczystym, Co błysnął na niebie. Niech powiedzą Ci te listy, Że tęsknię do Ciebie. Paweł Dzień świętego Walentego To dzień dobry dla każdego! W tym dniu wszyscy to wyznają, Że chcą kochać i kochają! Damian Kiedyś miłość była mi obca, Niemiła, niewidoczna. Odkąd cię ujrzałam, Od razu się zakochałam! Kamila

7 Mówię to Ci Och, ty kochana mówię to Ci, Nie dziękuj za to uczucie mi. Że Cię nad wszystko miłuję, Choć słowo tego nie ujmuje. Ja opiszę miłość do Ciebie, Bo przy Tobie jest jak w niebie. Choć przeciwieństw wiele, trudu, By wyjść z tych przedsionków brudu, By wkroczyć w miłości progi, By się splotły serca rogi, Byśmy żyli zawsze razem, Byśmy byli współobrazem. Przysięgi słowa gdzieś w kościele, Znaczą przecież tak niewiele. Bo ta miłość – wolna wola, Żadna ludzka to niewola. Miłość szeptem jest mej duszy, Żadna inna jej nie ruszy. Mateusz

8 O CZARODZIEJSKICH ŚWIĘTACH BOŻEGO NARODZENIA Dawno, dawno temu za siedmioma górami, za siedmioma lasami żył chłopiec o imieniu Piotruś. Marzył on o pięknych, białych Świętach Bożego Narodzenia.

9 Gdy pada śnieg, świat wygląda jak krajobraz z baśni. Małe płatki wirują i tańczą na wietrze. Drzewa wyglądają niezwykle. Sypie się z nich śnieżny pył. Piotruś tak bardzo pragnął pędzić na saniach leśną drogą, gdy dzwonią dzwoneczki i słychać tentem końskich kopyt. Miał już gotowe sanki, ciepły szalik i rękawiczki. Czekał na te chwile od wielu dni. Pewnej nocy przyśniło mu się, że jedzie w dużych, białych saniach, otulony ciepłym futrem. Nawet po przebudzeniu słyszał dzwoneczki i czuł powiew wiatru na twarzy. Niestety, choć święta zbliżały się dużymi krokami, z nieba nie spadł nawet jeden płatek śniegu. Piotruś nie tracił nadziei. Codziennie rano spoglądał w niebo. Widział jednak tylko ciemne, kłębiaste chmury, z których padał deszcz. Wzdychał i smucił się bardzo. Święta bez śniegu to nie święta – powtarzał. Pewnego dnia wyszedł na podwórko i postanowił zaczarować niebo. Wykonywał różne ruchy rękoma. Rysował nimi w powietrzu okręgi i spirale, szepcząc coś i spoglądając w górę. Dziwne zachowanie chłopca wzbudziło zainteresowanie dwóch figlarnych aniołów, którzy wracali z powierzonej im przez Boga misji. Jeden z nich przyśnił się chłopcu w nocy. Był pulchny i rumiany. Uśmiechał się do chłopca serdecznie. Pytał Piotrusia we śnie dlaczego wykonuje takie dziwne tańce na dworze i szepce coś pod nosem.

10 Chłopiec opowiedział skrzydlatej zjawie o tym, że marzy by z nieba w czasie Świąt Bożego Narodzenia sypały się płatki śniegu. -Obiecuję ci Piotrusiu – rzekł anioł- że na święta spadnie śnieg. Czy to prawda, czy ja na prawdę widziałem we śnie anioła? – zastanawiał się po przebudzeniu chłopiec. A jednak, gdy nastał dzień wigilijny z nieba zaczęły sypać się płatki śniegu. Były ich setki, tysiące. Na dworze rozpętała się burza śnieżna. W ciągu paru chwil świat otulił się cieplutką, puszystą kołderką. Skąd tyle śniegu? – myśleli ludzie, odśnieżając podwórka i parkingi. Piotruś był w tym dniu najszczęśliwszym chłopcem na Ziemi. Gdy spoglądał na wirujące na wietrze płatki śniegu, wydawało mu się, że widzi sypiące się anielskie pióra. A nawet więcej, oczyma wyobraźni zobaczył dwa pulchne anioły w sukienkach, które drą poduszki, rozsypując wszędzie białe pierze. Ten większy nadymał ogromne policzki i dął powietrze tak silnie, że pierze wirowało na wszystkie strony. Wśród tej wielkiej zamieci ledwie dostrzegł, jak nagle dwie anielskie postacie zwróciły się w jego stronę i pomachały mu serdecznie. -Dziękuję wam aniołowie czaru Świąt Bożego Narodzenia- powiedział Piotruś i nie czekając dłużej, pobiegł do garażu wyciągnąć na podwórko sanki. Ania

11 Rozdział 2 K siężyc niepewnie wychylił się zza gęstej, deszczowej chmury. Miasto ogarnęła senność. Co chwila rozbłyskał jakiś kolorowy neon, przepędzając panującą wszędzie ciemność. Było około dwudziestej drugiej. Kitty powoli szła opustoszałą ulicą. Drżała z zimna. Spróbowała jeszcze szczelniej otulić się kurtką, lecz wciąż odczuwała dotkliwy chłód. Wiatr przeszywał ją na wskroś.

12 C ałe szczęście, jakie ją przepełniało, zostało przyćmione narastającym niepokojem. Dziewczyna z obawą patrzyła w najbliższą przyszłość. Nie wiedziała, co dalej robić. Nie mogła włóczyć się w nieskończoność, ale nie mogła też tak po prostu wrócić do domu. Jak spojrzałaby w oczy rodzicom? Dostałabym szlaban do końca życia - pomyślała. Usiadła na parkowej ławce. Musiała się zastanowić. Sięgnęła do plecaka. Wyjęła ostatni batonik, odgryzła mały kawałek, zaś resztę z powrotem schowała. Tak na wszelki wypadek. Wtedy lunął rzęsisty deszcz. Kitty założyła kaptur, jednak woda przeciekała przez nieszczelny materiał i dziewczyna poczuła strugi spływające jej po plecach. Wyrzucała sobie, że nie wzięła płaszcza przeciwdeszczowego. Latarnia stojąca nieopodal ławki zapaliła się z głośnym trzaskiem. Światło przez chwilę padło na twarz uciekinierki, i zgasło. A potem znowu to samo. Latarnia trzasnęła, zapaliła się. Zgasła. I jeszcze raz się zapaliła.

13 Kitty wydało się, że w przebłysku światła dostrzegła niewyraźną sylwetkę. Przetarła oczy dłońmi. Zamrugała powiekami, gdyż krople deszczu osiadły na jej rzęsach. Tak! Tam coś jest! Dziewczyna powoli wstała, wytężając wzrok. Ów kształt coś jej przypominał. - O Boże... - wyszeptała kobieta drżącymi ustami. Siedziała na parapecie okiennym. Widać było, że płakała. Nagle do pokoju wtargnął mężczyzna. - Dzwonię na policję - oznajmił głosem nieznoszącym sprzeciwu. Kobieta odwróciła w jego stronę zapłakaną twarz. - Może... poczekajmy? Może jeszcze wróci...? -Nie ma co czekać. Trzeba działać. Mężczyzna sięgnął po telefon i wykręcił numer. Po chwili powiedział do słuchawki: - Chciałbym zgłosić zaginięcie. Tak. Tak. Kobieta z niepokojem obserwowała grymas gniewu wstępujący na oblicze męża. - Że co?! - ryknął znienacka. - Chce mi pan powiedzieć, że nie możecie niczego zrobić?! Trzeba czekać czterdzieści osiem godzin od chwili zaginięcia?! Proszę się nie tłumaczyć, bo to w niczym nie pomoże mojej córce! Wie pan, która jest godzina?! Po tych słowach oniemiały odłożył słuchawkę. - Jednak trzeba czekać? - bardziej stwierdziła, niż zapytała kobieta. - Pół godziny. Pół godziny czekamy, a potem sam idę jej szukać. - Orzekł twardo mężczyzna. Jego żona znów odwróciła się w stronę otwartego okna. Wskazówki zegara powoli przesuwały się wskazując godzinę dwudziestą trzecią.

14 - O mój Boże... - jęknęła Kitty jeszcze raz. Zrozumiała, co to było. W mrugającym świetle dostojnym krokiem poruszał się kot. Wyglądał, jakby unosił się nad ziemią. To zjawa - przemknęło jej przez myśl. Kitty ogarnął paniczny strach. Nie wiedziała, co ma robić. W ostateczności i tak nie mogła się stamtąd ruszyć. Więc stała tam cała w strugach deszczu, z przerażeniem patrząc na kota.

15 Zwierzę przeszło pół metra dostojnym krokiem, i znikło. Uciekinierka odetchnęła z ulgą. Lecz chwilę później kot nagle pojawił się w tym samym miejscu. Patrzył na nią. Zaczął biec w jej kierunku, nie dotykając łapkami ziemi. Dziewczyna cofnęła się, przerażona. Kot skoczył. Kitty krzyknęła. Zjawa rozpłynęła się w powietrzu. - N...nie... To nie mogło dziać się naprawdę... - szepnęła uciekinierka, ocierając czoło mokre od kropel wody, albo potu. Serce łomotało jej w piersi. Miała przyśpieszony oddech.

16 Próbując uspokoić się po ostatnich wydarzeniach, ruszyła w głąb parku. Szła pod koronami drzew, by choć trochę osłonić się przed deszczem. I tak była już przemoczona do suchej nitki. Niespodziewanie gdzieś w ciemności rozległo się kocie miauczenie. Było ono jakieś takie... inne. Takie głębokie, pełne żałości i bólu. Jakby to nie był jęk wydany przez zwyczajnego kota, tylko przez jakąś istotę z zaświatów. Kitty przyspieszyła kroku. Czuła gęsią skórkę na ciele, nie wiadomo, czy ze strachu, czy z zimna. To się nie dzieje naprawdę - pomyślała, biegnąc. Jęk rozległ się kolejny raz. Dziewczyna słyszała go bardzo dobrze, mimo strug deszczu uderzających z hukiem o ziemię. Ze strachem obejrzała się za siebie. Parkowa ścieżka była pusta.

17 Zatrzymała się raptownie. Tuż przed nią stała owa zjawa, którą widziała w mrugającym świetle latarni. Właściwie, to siedziała na środku drogi. Kitty znieruchomiała. Nie wiedziała, co ma robić. Bała się. Księżyc oświetlił kota. Jego futerko było suche, jakby deszcz wcale go nie moczył. Patrzył swymi dużymi oczami na przerażoną dziewczynę. Emanowało od niego dziwne, jasne światło. Zwierzę wstało i powoli ruszyło w stronę Kitty.

18 Z opowiadań mojej babci wiem, że jestem piątym pokoleniem z naszej rodziny, które mieszka w Legionowie. W XIX wieku nie było jeszcze naszego miasta. Wszystko zaczęło się w 1877 roku, kiedy na terenie ówczesnych dóbr hrabiego Potockiego powstała stacja Kolei Nadwiślańskiej Jabłonna. Hrabia August Potocki założył przy kolei letnisko zwane od jego imienia Gucinem, bo hrabiego potoczne nazywano Guciem. W 1892 roku także przy stacji, ale po drugiej stronie torów, powstał carski garnizon wojskowy. Mieścił się w jego strukturach Oddział Balonowy Warszawskiego Regionu Fortecznego. Legionowscy oficerowie kilkukrotnie triumfowali w międzynarodowych zawodach o Puchar Gordona Bennetta. W 1919 roku oficjalnie nadano osadzie nazwę Legionowo, a po trzydziestu latach także prawa miejskie.

19 Moja babcia opowiadała mi, że Legionowo było kiedyś podobne do małej wioski bez chodników i ulic. Na łąkach pasły się krowy, a po ulicach jeździły wozy konne. W Legionowie były wtedy tylko trzy szkoły. Babcia, gdy była młodsza, lubiła chodzić do tutejszego kina, nazywało się Mazowsze. Kiedy zaczęto budować bloki, miejsce to zmieniło się nie do poznania. Zaczęły powstawać drogi i chodniki, nowe szkoły i przedszkola. Otworzono pierwszy basen przy Szkole Podstawowej nr 6. Do Legionowa napływała ludność z całej Polski, wybierając to miejsce na swój dom. Z każdym dniem przybywało sklepów i zakładów pracy. Rozwinęła się komunikacja miejska. Legionowo pięknieje z dnia na dzień. Bardzo lubię swoje miasto. Dzięki mojej babci odkryłem, że jest to niezwykłe miejsce. Po prostu mój dom.

20 - Proszę Pana, mój syn nie przyjdzie dzisiaj do szkoły bo jest chory. - A kto mówi? - Mój Tatuś. - Maćku, jeżeli przed sobą masz południe, po lewej ręce wschód, po prawej zachód, to co masz w tyle? -pyta nauczyciel. - Nie powiem, bo się wstydzę... Nauczycielka na lekcji biologii pyta dzieci: - Czemu bociany jesienią lecą na południe? - Ponieważ Murzyni też chcą mieć dzieci. - odpowiada Krysia. -Dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole? - Ząb mnie bolał. - A dzisiaj nie boli? - Nie wiem. Został u dentysty.

21 - Jasiu, jakie działanie zastosujesz jeśli chcesz z trzech desek zrobić sześć? - Piłowanie, proszę pani. - Jasiu, jakie znasz kąty? -Koty ostre, proste i rozdarte. Pani w szkole pyta Jasia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem – odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoja bandą straszy? Na lekcji przyrody nauczycielka pyta: - Jasiu, co wiesz o jaskółkach? - To bardzo mądre ptaki. Odlatują, gdy tylko rozpoczyna się rok szkolny!

22 Tybald to seria powieści przeznaczonych dla dzieci i młodzieży oraz wszystkich czytelników, którzy lubią gatunek fantastyczno-przygodowy. Powieści są pełne humoru, nieoczekiwanych zwrotów akcji, niespodzianek. Jeżeli podobał Ci się Harry Potter, seria książek fantastycznych autorstwa brytyjskiej pisarki Joanne Kathleen, prawdopodobnie przypadnie Ci do gustu również seria napisana przez polską pisarkę i tłumaczkę języka francuskiego Barbarę Wicher. Przepowiednie, zagadki, tajemnice, fantastyczne stwory takie jak elfy, krasnoludy, czarownice, skrzaty i karły kreują zadziwiający świat magii. W tym świecie głównym bohaterem jest trzynastoletni Tybald, którego spotykają niezwykłe przygody. Gorąco polecam!

23 S łodki przepis na Walentynki. Przepis na pieczone jabłka: -2 duże antonówki -4 łyżeczki marmolady lub konfitury -masło do wysmarowania formy Jabłka umyć, wydrążyć gniazda nasienne. W powstałe otwory włożyć po dwie łyżeczki marmolady. Ułożyć w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym masłem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C. Piec przez około minut. Przy pieczeniu poproś o pomoc dorosłego.


Pobierz ppt "GAZETKA UCZNIOWSKA PISZ Ę I WYDAJ Ę WŁASN Ą KSI ĄŻ K Ę STYCZEŃ/LUTY 2011."

Podobne prezentacje


Reklamy Google