Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Apolinary polek s t a c y j k i Naciśnij F5. Właśnie trwa Cisza i łagodne grudniowe słońce jego promienie tamto słońce w mojej głowie czarne i smutne.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "Apolinary polek s t a c y j k i Naciśnij F5. Właśnie trwa Cisza i łagodne grudniowe słońce jego promienie tamto słońce w mojej głowie czarne i smutne."— Zapis prezentacji:

1 apolinary polek s t a c y j k i Naciśnij F5

2 Właśnie trwa Cisza i łagodne grudniowe słońce jego promienie tamto słońce w mojej głowie czarne i smutne jak bryła węgla właśnie znikło choć gdybym był jeszcze bardziej ślepy poddałem się tej wielkiej kuli nad horyzontem zanim i ona zniknie a z nią - ja stoję na skraju stacyjki gotów do drogi

3 Załopotała kapota nieba – lato zerwało się z ziemi teraz toczy wysoko nad nami tęskne kręgi jak ptak porzucający gniazdo ścięta gałąź powietrza pachnie podróżą a mój Dom gnany wiatrem rozrzuca po szosach bagaże

4 Nie ma tu nic poza światem widzialnym murowane domki stoją na baczność w słońcu jak ołowiane żołnierzyki drzewa szumią z przyzwyczajenia w zupełnie współczesnej polszczyźnie pod ziemię zapadły się dawno chochliki z żydowskich miasteczek ich imiona można wymówić tylko w językach których już nie ma żaden z polskich świętych nie przeszedł nigdy tą drogą anioły są tylko w Bieszczadach a w duchy proboszcz wierzyć zakazał i nie uwierzę za nic że tutaj mogą mieszkać demony z ksiąg tybetańskich na rozstajach cisza i Bozia w kapliczce i jeszcze coś co uleci gdy nazwę

5 Słońce sączy się w oczy ja nie chcę na południe choć wszystkie wiatry tam wieją trzymam mocno wanty i pruję na wschód o statek biją dziwne fale ktoś mnie wyławia do wygodnego akwarium jutro wymienią wodę w oceanie i wszystkie ryby odlecą do ciepłych krajów

6 Sztorm zawinął do portu w tawernie gwarno i tłok dzisiaj wielu usłyszy naszą cichą opowieść to nic że fala za zalanym oknem zaczyna topić okręty zatrzaśnij drzwi! życie jest tu dziś tylko wy i nasza historia

7 Gdy tylko zaparzyłem Wam pierwszą herbatę dobre duszki rozpoczęły pracę zamiast radosnego gwaru pił i stuku młotków rozbrzmiewał nasz śmiech po zmroku wszystko było już gotowe sobotni wieczór cicho buzował w kominku między nami ułożył się miękki zwierz ciszy kiedy rano wróciłem sam z dworca na środku przedpokoju rósł wielki i pachnący słonecznik przyjaźni

8 nasze światy które z zapałem rzeźbimy wymykają nam się nagle z dłoni i mkną w dwie strony horyzontu jak promienie Słońca wieczorem przypomina nam się miłość wtedy długie ręce naszych cieni łapią nas mocno za włosy i bezmyślnie jak małpy wloką po ziemi z powrotem

9 pytanie – odpowiedź – i cisza która była wszędzie teraz jest już tylko między nami

10 Ostrożnie by nie naruszyć powierzchni gdzie drży rzeczywistość zdejmuję z Ciebie białą szatę myśli by cicho wniknąć w Twoją cienistą skórę

11 Zadrżała smużka dymu odpadł spalony czubek kadzidełka ktoś umarł ktoś się narodził

12 Przykazano nam nie patrzeć w stronę tamtego lasu skąd ponoć wyszliśmy dawno dawno temu niech zatem w świętej szkatułce spojrzenia głęboko spoczywa to o czym nic nie wiemy nic nie powiemy

13 Wiatr smętnie zwisał z powietrza ptak nawoływał Słońce a drzewa nasłuchiwały drzewa potrafią słuchać – rzekła a jej mały mysi kucyk zamiatał całą Dolinę

14 Składamy z siebie ofiary na młodym mchu pod Słońcem bladym od traw ciche misterium drzew podziemny oddech Łemków a pod nami rozlega się Dolina

15 Pod bladym sufitem gdzie niezdarnie wywoływał zdjęcia czas w namiocie nocnej lampki opadasz na mnie nagle jak cień w oślepłym lustrze nieruchomość dni toczy się wolno przez nasz oddech uderzający miarowo w dawno zmurszałe powietrze opuszczonej Doliny

16 Kiedy gwiazdy otulone ciepłym dymem mrużą już oczy do snu gdyby można było ucałować z czcią ostatni płomień ogniska

17 Jeszcze wczoraj wśród źdźbeł cichy oddech drzemiącego wieczoru dziś ze świstem wiatru na trawę spadło echo

18 Pęka w szwach chmur spłowiały łach na łokciach gdzieniegdzie niebieskie dziury łata latem obłoki płochy wiatr na deszczu łopocze kapota połonin

19 (…) I tylko ktoś, kto traktuje autostop wyłącznie jako darmowy lub prawie darmowy środek transportu, może rzec, że co najmniej połowa tego czasu była zmarnowana. Mimo, że kląłem w myślach na czym świat stoi, wyczekując drugą godzinę przy szosie lub wykosztowując się na bilet, mimo, że oczy przestały boleć dopiero w nocy i mimo, że na nic już nie miałem siły. Teraz, gdy emocje minęły, widzę to, co we mnie zostało po tej wyprawie. A są to same klejnoty, umieszczone w przebogatym i tak skarbcu. Tego, kto powie, że piszę bzdury, zapewniam, że choćby w jakikolwiek sposób zrobił nawet i tysiące kilometrów, zawsze będzie tylko podróżował. Nigdy nie będzie W Drodze.

20 Gdy zbliżasz się do mnie znowu Długą lecz prostą drogą Miasto zastyga w ciszy Wieczór pachnie Tobą Przekwita moja samotność Godzina za godziną A moje myśli do Ciebie Jak księżyc po niebie płyną I wezmę Cię znów za rękę I poprowadzę wzdłuż rzeki Zobaczysz, że wielki świat Nie musi być tak daleki A moje małe miasteczko Podam Ci jak na dłoni I wybuduję Ci dom Gdzie będziesz mogła się schronić

21 Rozmigotane jak wielka choinka Miasto brnie nocą przez sen mrukliwy Gwiazda lśni nad stajenką dworca W kątach przedziału śpią cienie Odpada z gry świateł niechciane przedmieście I noc spada na nie znienacka Do ścian lepią tylko się drżąc reflektory By zmacać omackiem swe szanse Marzną na nagim prześcieradle nieba Mosiężne wieże żeńskiego klasztoru Światło się na nich ślizga odbite Od rzeki co płynie przeze mnie

22 Gdzie cisze się nocnią, gdzie wiejąc z ukrycia czas się okręca wokół palca Twego niczyją godziną leniwie mi płyną dni całe rzędem jak różańca struga. I nagle jak amen w pacierzu wyrasta Omen z tak nagła, że wsiąkam w podłogę: Że spętlisz na zawsze się w tęsknym momencie... Ten omen jak amen i JA JAk Jakaś jama

23 Choć naokoło śpi już cały świat Nie idźmy spać, nie idźmy spać Zapal tę świecę, niech zwabi noc Zapomnij jak ciężki jest nasz los Mów cicho żeby nie spłoszyć dobrych duchów Rano znów bitwy zabrzmi szczęk Rano się sen zamieni w lęk Niech zatem gwiazdy dodadzą nam otuchy Choć znów nie umiałeś dopełnić dnia Choć jutro będzie trzeba rano wstać Weź książkę lub na spacer idź Albo po prostu cicho patrz W jej wielką twarz, co zagląda wciąż przez okno Choć naokoło śpi już cały świat Nie idźmy spać

24 Za nami tysiąc wieczorów i ranków miliony pocałunków wirują nam głowach chcę teraz zebrać je wszystkie i raz jeszcze ofiarować Tobie pamiętaj o nich w każdej ciężkiej chwili i żeby życie już nigdy nie było Twoje lub moje

25 słowa, muzyka, układ, montaż Apolinary POlek zdjęcia Apolinary POlek i przyjaciele inspiracja prezentacji Wichroduch © 2008 Apolinary POlek


Pobierz ppt "Apolinary polek s t a c y j k i Naciśnij F5. Właśnie trwa Cisza i łagodne grudniowe słońce jego promienie tamto słońce w mojej głowie czarne i smutne."

Podobne prezentacje


Reklamy Google