Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Materiały pochodzą z Platformy Edukacyjnej Portalu www.szkolnictwo.pl Wszelkie treści i zasoby edukacyjne publikowane na łamach Portalu www.szkolnictwo.pl.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "Materiały pochodzą z Platformy Edukacyjnej Portalu www.szkolnictwo.pl Wszelkie treści i zasoby edukacyjne publikowane na łamach Portalu www.szkolnictwo.pl."— Zapis prezentacji:

1 Materiały pochodzą z Platformy Edukacyjnej Portalu Wszelkie treści i zasoby edukacyjne publikowane na łamach Portalu mogą być wykorzystywane przez jego Użytkowników wyłącznie w zakresie własnego użytku osobistego oraz do użytku w szkołach podczas zajęć dydaktycznych. Kopiowanie, wprowadzanie zmian, przesyłanie, publiczne odtwarzanie i wszelkie wykorzystywanie tych treści do celów komercyjnych jest niedozwolone. Plik można dowolnie modernizować na potrzeby własne oraz do wykorzystania w szkołach podczas zajęć dydaktycznych.

2 Mgr Agnieszka Rajch - Karpińska GÓRY OCZAMI BOHATERÓW SKALNEGO PODHALA Rafał Malczewski, Pejzaż podgórski, 1923.

3 MELODIĄ MIŁOŚĆ WYŚPIEWAĆ...

4 Góry są niemymi słuchaczami muzykowania góralskiego. To o nich pisane są pieśni. Bohaterowie lubią dla nich grać, gdy stoją na ich szczytach. Muzyka dociera wtedy do każdej ich szczeliny, a echo dopomaga takiemu grajkowi tak, by jego muzyka słyszana byla w calej przestrzeni Tatr. Bohater noweli Jak Jasiek Mosiężny nie mógł znaleźć szczęścia, gra na gęślach. Najbardziej raduje go chwila, gdy muzykuje sam, gdzieś wysoko na wierchach, bądź głęboko w lesie: [...] przygrał sobie, a zaśpiewał na taką swoją nutę, odmienną, jako po wsiach góralskich na Skalnym Podhalu śpiewają [...]. Gra na skrzypkach także wtedy, gdy chce wyspiewać światu swoje cierpienie. To koi jego ból i staje się balsamem dla zranionej duszy, po utraconej miłości. Jan Krzeptowski

5 Gra Dziwnego Juhasa na fujarce zaczarowuje góry, które wsłuchują się w jego melodię. Doliny huczą ku niemu i przesyłają jego muzykę wyżej, do miejsca, gdzie może ona ogarnąć już tylko całe Tatry. Szumem wtórują mu smreki pośród wąwozów i pustki zielone. Wielki Staw szkli sie ku niemu pieśnią. Muzykowanie mężczyzny porusza skalne olbrzymy: [...] Tam, od rdzenia, od podwalin kamiennych, z trzonu gór, podnosił się chłód niezmiennej martwoty, zastygłości trwałej, i wydobyty na powierzchnię wody, dyszał ku górze!...Chwytał on się gry, co z fujery szła, jak zimny nurt rzeczny rozpalonego potoku żelaza, co je z młotowni wyleją. I wraz rozpalona, wichrowa, słoneczna gra chłódła i poczynała brzmieć dźwiękiem niewysłowionym, jak gdyby złote, świecące ogniem żywym gwiazdy spadające uderzały o lód pieczar wiekuiście zamarzłych. Władysław Skoczylas, Janosika imię, drzeworyt.

6 DAWNIEJ SIE TRZEBA BYŁO ZUŻYĆ, PRZEŻYĆ BY PRZESTAĆ KOCHAĆ, PODZIWIAĆ I WIERZYĆ...

7 Jaś i Zosia, bohaterowie opowieści O Zofii Walcakównej, siedzą przed swoja chatą i patrzą na góry. Z niezgłębionych borów wynoszą się ku niebu Tatry, pokryte śniegiem. Podobne są do niezmiernych zwałów siwego marmuru. Wieczorem ich szczyty pokrywa światło w kolorze złoto-różowym. Oczy Jasia i Zosi toną w lasach, jak w chmurze. Łąki jaśnieją kwiatami i złocą się w słońcu radosną zielenią. Nie opodal szumi niewielki potok. Nad jego brzegiem rosną kępki niezapominajek. Maciek Scyrbularz także podziwia piękno gór, w których się wychował. Bohater noweli Zimowe panny albo o Maćku, który przepadł w górach, nie może wyprawiać się w góry z powodu choroby serca. Jest z tego powodu obiektem żartów wszystkich górali z okolicy. Pewnego dnia staje się cud, który umożliwia mu jego ostatnią wycieczkę w ukochany kamienny krajobraz. Maciek znów widzi turnie obrośnięte smrekami, pośrod których jaśnieją zielone upłazy. Mija upłaz i wchodzi na kamienny zwał, skąd rozciaga się przepiękny widok. Jego oczom ukazjue się łąka, przez którą przepływa skrzący się od słońca potok. Nad nim leżą ogromne głazy, do których Maciek przytula się z ogromną miłością i czułością. Potem spoglada w górę i spostrzega cud Pana Boga: Ponad nim skały ogromne, białe od śniegów i czarne, gdzie śniegi spłynęły, i – niebo, niebieskie, złotobłękitne, pełne blasku i białych, lotnych, pierzastych obłoków, chmurek i mgieł... Widoki gór sprawiają wrażenie bajkowych. Jędrek Pazdur, bohater Gazdy halnego, patrzy na wodę w stawach, mieniącą się wieloma kolorami tęczy. Wiatr na rozpiętych skrzydłach przelatuje dolinami. Śnieg topi się i żółknie, aż pod samo Krzyżne. Młodziutka trawa wyrasta z wiosennej ziemi. Potoki sączą się na dół strugami jak szklane pręgi.

8 SKAŁY, W KTÓRYCH SPOCZYWAJĄ ŚPIĄCY RYCERZE Władysław Skoczylas, Śpiący rycerze, drzeworyt.

9 Góry ukazane w Na Skalnym Podhalu mają wpływ na wygląd bohaterów i kształtują ich charaktery. Adam Grzymała-Siedlecki w Paniczu ludźmierskim stwierdza, że to tłum ludzki na podobieństwo swojego kamiennego gruntu sformowany. Postacie stworzone przez Tetmajera opowiadają o swoich uczuciach poprzez pryzmat górskich pejzaży. Tatry są w ich życiu obecne, w każdym jego aspekcie. Marysia Chochołowska, w której zakochuje się Jasiek Mosiężny, uśmiecha się tak jasno, jak woda w potoku. Gdy jej twarz jest smutna, to przypomina więdnące ziele górskie. Tytułowa bohaterka Jak Jasiek z Ustupu, Hanusia od Królów i Marta Uherczykówna z Liptowa śpiewali w jedno słoneczne popołudnie ku sobie, ma lica smagłe, które wyhodowała zimna woda kryniczna z ważeckiego Potoku. Czarowne biodra Marty uformował swym kołysaniem wiatr wiejący od Krywania. Ogromny niedźwiedź z noweli p.t.On, napada na stado owiec. Porównany zostaje do lawiny, która urwała się z upłazu i runęła na polanę, lub do gnającego potoku, który wypływa z przepełnionego po deszczu jeziora. Gdy zwierzę stoi w blasku księżyca, przypomina czarny głaz. Niedźwiedź jest potężny i niezrównany, jak wiatr halny i pioruny. Gdy idzie przez uzłocone upłazy przypomina kłodę smrekową. Kroczy samotnie jak głusza zimowej nocy, bądź mróz ranny, który wszystko w lod ścina. Tatry to jego niepodzielne księstwo. To tu stacza walki z turami. Uderza na nie jak skała w szczytach urwana. Ryki walczących ze sobą zwierząt są jak dwie lawiny głazów z dwóch przeciwnych skał lecące, które zcierają się ze sobą w kotlinie. Ich potworne wrzaski to huk kamieni spiętrzających się w mury. Niedźwiedź brunatny

10 Bohater Murzańskiego to wspaniały tancerz, którego talent ludzie podziwiają w karczmach i na weselach. Jego tupanie i dreptanie, oraz obracanie się w kółko sprawia, że każda część jego ubioru tańczy osobno. Całość przypomina lecące kamienie i żwir spadające z Zawratu: Wszystko latało jedno za drugim, z dźwiękiem, brzękiem, furczeniem i błyskaniem, a z białych, świecących zębów wybiegały niepowstrzymanym pędem, z żywiołową nawałnością, jaskrawym, potężnym głosem ciskane śpiewanki jedna za drugą, ścigając się jak piarg w Zawracie, tak że z Murzańskiego tworzył się wir, chaos, cudo niesłychane i niewidziane, zarazem zabawne i przeraźliwe, przykuwające do siebie wzrok i oszałamiające umysł. Aleksander Kotsis, Powrót juhasów z hali, przed 1860.

11 PEJZAŻ MENTALNY

12 Tatry to pejzaż mentalny. Jego nastrojowość służy opisaniu emocji bohaterów. Jasiek Mosiężny zostaje odrzucony przez Marysię Daleką. Idzie zrozpaczony przez jesienne góry. Po wierchach kurzy już śnieg, zapada mgła, a doliny pokrywa ciemność. Bohater czuje, że dusza ucieknie mu od żalu, który się w niej zbiera. Jasiek przysiada na drodze do Tomanowej. Wydaje mu się, że jego oczy lecą w jakąś przepaść straszną, w otchłań niezgłębioną. Góry wtórują także przerażającemu krzykowi Jadwigi, której Krystka wypala oczy z zazdrości o Jaśka: Straszliwy, góry wstrzasający wrzask rozdarł mrok leśny i noc. Psy zaszczekały przeraźliwie, a echo wrzasku rozleciało się na przestrzeń, jakby skały zawyły naokoło. Za tym wrzaskiem poszedł drugi i trzeci; polanę napełnił jęk przeraźliwy, okropny, wytargany z wnętrzności. Aleksander Kotsis, Wycieczka w Tatry, 1873.

13 Marta Uherczykówna wyśpiewuje Krywaniowi swój żal za ukochanym Jaśkiem. Jej łzy niezapłacone płyną tak, jak potoki spod szczytu. Jej myśli stracone toczą się tak, jak obłoki nad Krywaniem. Jej żal kochania tak idzie, jak głęboki szum lasów od tego szczytu. Przyroda górska rozpacza razem z bohaterami. Bartek Gronikowski jest załamany, gdy dostrzega wyciety smrekowy las. Widzi pustą, łysą przestrzeń. Przed oczyma staje mu obraz zwalonych pod toporami drwali, potężnych smreków,szumiących, rozłożystych jaworów i śmigłych jodeł. Ich pnie bielą się w słońcu jak martwe kości. Wiatr wygrywa straszną, pełną żałoby muzykę, która brzmi jak pogrzebowy śpiew cmentarny. Płochliwy dotąd jeleń, stoi bez ruchu i uważnie wpatruje się w Bartka. W takiej chwili świat ludzi i zwierząt scala się w jedno. Razem odczuwają litość dla wycietych drzew, zostają braćmi w nieszczęściu. Władysław Skoczylas, Janosik z frajerką, drzeworyt.

14 GÓRY NALEŻĄ TYLKO DO NAS...

15 Tatry stanowią ogromną wartość dla zamieszkujących je tetmajerowskich bohaterów. Niektórzy z nich traktują je jak swoją własność, jak ich własne gazdostwo. Jędrek Pazdur z noweli p.t.Gazda halny, posiada spore wiejskie gospodarstwo, ale tak naprawdę cieszy go to hań w górak. Kocha on smrekowy las, górską wodę, oraz upłazy porośnięte kosodrzewiną: Dziwowali sie temu ludzie i mieli go za przygłupiego, bo on mało co kiedy o roli albo o bydle radził, tylko cięgiem; co sie ta we Wierchcichej, a co się ta w Jaworowej Dolinie dzieje?... Jędrek wędruje po górach. Chodzi do Zawratu i do Pięciu Stawów. Rozmawia z księżycem, słońcem, i Wielkim Stawem. Zastanawia się, czy przybyło przez zimę dużo roślinności. Obserwuje zamarznięty jeszcze staw pod Kołem. Wierchy wygladają, jakby były zrobione z mgły. To jego gazdostwo ukochane, rodzone, prześliczne. Góral słucha huczenia Siklawy i szumu potoków, które płyną z Wołoszyna i śpiewają do niego. Uważnie przyglada się kosodrzewinie: -Pieknie zrosła. Nagrodzieł Bóg urodzaj, ni ma co pedzieć – mówi – wiaterek duł, oduhował, toz to rosło jak zyto. Ino by trza ten śnieg pouprzątać dolinami, ale to sie ta wartko zrobi z wiesnom. Turnie sie juz tez pozwydobywały kielo telo za śniega, śmiejom sie do słonka jak nowe... Władysław Jarocki, Stary dudziarz, ok

16 Jędrek uwielbia swe góry do tego stopnia, że traci czujność, i nie zauważa nadchodzącej lawiny. Umiera, przysypany śniegiem. Lecz nawet w chwili śmierci, nie przestaje myśleć o swoich górach: [...] Mdlejące już, nieprzytomne otwarł Jędrzej oczy na księżyc. Ciepły wiatr gnał deszczowe obłoki; huczały strumienie wiosenne – usłyszał. Nie czuł bólu, nie czuł śmierci. Popatrzał jeszcze raz dookoła zaszklewającymi się oczyma. - Hej! Wiesna idzie – szepnął – syćko, syćko bedzie zielone... Władysław Jarocki, Kościół na Harendzie w zimie, 1956.

17 LECI WIATR – I PRZEDZIWNY, CUDOWNY CZARODZIEJ, PRZED DUSZĘ ŚWIAT MARZENIA Z OTCHŁANI WYWODZI.... Wojciech Gerson, Pejzaż tatrzański z góralem.

18 Wiatr halny to przyjaciel górali, przelatujący nad wierchami, gnąc się w szyję i łukowe skrzydła wędrownego żurawia. Gdy okrąża szczyty, podobny jest do orła, lub olbrzymiego gryfa, który ma gradami miecącą grzywę. Do niego zwracają się bohaterowie w chwilach swego nieszczęścia. Uważają oni wiatr za pomocnika samego Boga. Wierzą, że obcowanie z wiatrem daje im nadludzką silę i właściwości posiadane przez żywioł. Główna postać noweli Jak wzieni Wojtka Chrońca, zwraca się z prośbą do wichru, by ten zerwał sznur, na którym Wojtek ma być powieszony za zabójstwo. Górale Skalnego Podhala często proszą o pomoc przyrodę górską. Oczekują od niej porady, jak od słuchającego ich przyjaciela. Traktują ją jak niezwykłą istotę, posiadającą mądrość, ponadludzki rozum i niezwykłą siłę. Tytułowa postać noweli O Walku Sietniaku to człowiek nieszczęśliwy, który odstrasza ludzi swym wyglądem. Gdy przychodzi nad brzeg potoku, jest biedny i głodny. Oczekuje pociechy od płynącej wody, wylewa ku niej swe żale: [...] Ej, a ty, wodo? Cybyś mi tys ty nie poradzila jako w tej biedzie? Jeść mi sie fce, worek sie zdar, leci se mnie, gaciska sie tyz lewdy trzimiom, syćko mnie boli, świerbi, całe ciało jak w ogniu i ognite, plugastwo po mnie łazi, fce mnie zywce zezreć, teros, kie jek taki, gęsi mi nik nie do paść, ej wodo, wodo, radźze mi co przecie w tej biedzie, ej siwa wodo, siwa... Bohater opowiadania O ludzkiej biedzie, Marcin Mudroń, dowiaduje się, że jego ciężka praca, jaką było wykonanie figury Świętego Antoniego, zostala wyśmiana przez wójta. Marcin, zrozpaczony swą biedą, i ciągłym głodowaniem jego dzieci, biegnie w góry, by tam rozpaczać nad swoją dolą: [...] Pędził coraz dalej, coraz głębiej, pod górę, z góry na dół, przez potoki, przez żleby, przez wykroty, nie patrzał, czy śtyrbno, czy połogo, gnał coraz dalej i dalej [...].

19 ...PUCHEM MLECZA SIĘ BAWMY I ĆMY BŁONĄ PRZEZROCZĄ, I SÓW PIERZEM PUSZYSTYM, CO W POWIETRZU KRĄG TOCZĄ... Witold Pruszkowski, Zaduszki, 1888.

20 Tatry w oczach Podhalan są pełne magii i czarów. Żyją tu różne bajkowe istoty takie, jak: boginki leśne, upiory zamieszkujące wysokie partie gór, czy na przykład duszki zaklęte w konarach drzew. Duchy przechadzające się po halach i lasach straszą ludzi i zsyłają ich często na błędne ścieżki: Co rozmaite duchy, strasaki po Tatrak, to som jest. Wsędej ik pełno, nie trza sukać. Mało sie ci zadrzimie ka w dolinie, ka pusto: oho! Jus ci sie zła krew obzywa. Abo ci łańcuche zezbercy nade głowom, abo ci ocy tak zasuje, jakoby ci sydźkie gwiazdy do nik spadły abo jakoby ci złotem zapróseł. W lasach występują dziwożony, które można rozpoznać po czerwonych czapeczkach lub wiankach z jaskiernika, którymi przyozdabiają swe głowy. Górne partie Tatr zamieszkałe są przez widma, na które natykają się bohaterowie spacerujący po wierchach. Upiory zostają przywabione przez grę Dziwnego Juhasa na fujarce. Gdy zaczyna on grać, upiory zlatują ze żlebów głębokich, wylatują spod skał, spod mchów nad czeluściam i czarnymi owisłych, z lasów i wszelkich wód. Ku Juhasowi lecą leśne Ćmy, Górne Gmły, Skrośświetlice, wietrzne Poświtnice, jasne Błękitówki, sine Trupiogłówki. Wszystkie te widma pochodzą ze stron, w których wydarzyło się jakieś morderstwo. Do juhasa przybywają również widma odpowiedzialne za złocenie świata, a także za ukrywanie go w nocy i za niszczenie go. Wśród upiorów można dostrzec też takie, które mają martwe oczy, uśmiech żmiji i blade usta. Te odpowiadają z kolei za ziębienie świata. Dziwny Juhas przypatruje się im wszystkim z uwagą: Hej! Byłyże widma wszeliniejakie, ganiały jedne z popodkładanymi pod głowy zaplecionymi rekami, na wznak na chmurach leżące – inne z rękami ku niebu wyciągniętymi, grzbietem do góry, ze skrzydłami na wiatr, jak ptaki wielkie, z przepaści świata.

21 Nie są to dobre duchy. Zauroczone grą Dziwnego Juhasa porywają go do tańca, a w końcu dokonują na nim mordu. Młode góralki, podobnie jak bohaterka Rosiczki, zwracają się często ze swymi prośbami do bogini, zwanej Zielną. Jest ona patronką miłości. Spaceruje po lasach, polanach, wodach i skałach, siejąc kwiaty, zioła i drzewa. Jej czoło zdobi polny wieniec, a ciało obłok. Najczęściej daje się zobaczyć w maju, gdy wszystko pięknie kwitnie. Młode dziewczęta z Podhala stroją chram Zielnej, który znajduje się pod lasem. W Tatrach narzekają i lamentują dusze zmarłych ludzi. Przebywa ich tu sporo, ponieważ nie zostały pobłogosławione przez księdza. Ludzie ci ponieśli śmierć albo z rąk zbójników, albo zostali zabici przez niedźwiedzie. Niektórzy znich zostali pokonani przez samą naturę, odpadając ze skały podczas spinaczki, bądź ginąc pod lawiną śniegu lub kamieni. Góry są nawiedzane przez Zimowe Panny, czyli przez dusze zmarłych zakonnic. Anioł, niosący ich dusze do nieba, postanawia zostawić je w bezpiecznym miejscu po drodze, ponieważ ciężko mu je unieść. Obiecuje im, że wróci po nie następnego dnia. Gdy przychodzi po nie nazajutrz, okazuje się, że dusze mniszek uciekły z worka i rozbiegły się po całych Tatrach. Od tej pory tańczą po upłazach, halach, dolinach i stawach. Te blade kobiety o oczach świecacych jak szron o świcie zsyłają na ludzi różne nieszczęśliwe wypadki, uniemożliwiające bohaterom wyjście w góry. Ciała tych istot są owinięte w suknie, ktore wyglądają jak jesienna pajęczyna na młodym smreku. Fruwają po górach przez całą zimę i śpią na graniach. Ich pożywieniem jest lód, który pojawia się koło wodospadów. Aleksander Kotsis, Pogrzeb górala, 1860.

22 SZCZYCIE GÓRSKI, WYSOKI, OWIEŃCZONY CHMURĄ, DO CIEBIE WZNOSZĘ WZROK!

23 Tatry trwają ponad światem i obserwują go z wysoka. Wydają się spokojne i pewne tego, że nic im nie może zagrozić. Gdy juhasi wycinają lasy, Bartek Gronikowski grozi tym skalnym olbrzymom pięścią: Nad lasem przeglądały turnie Żabiego, nagie, twarde i strome. Złość go na nie porwała. - Hej! Dobrze wam tam, wysoko! - krzyknąl ku nim z podniesioną ręką. - Wtoz wam hań co zrobi? Nie pudzie was we worku znosić do młyna mleć! Ale las... Posępny, wiszący, niebotyczny cień skały wygląda zza chmur w momencie, gdy potężny tatrzański niedźwiedź wpada w zastawione na niego wnęki. Skały przygladają się ciekawie jego cierpieniu, jakby zastanawialy się: [...] co się dzieje tam na dole, gdzie coś żyje, rodzi się i umiera... Jan Nepomucen Głowacki, Widok Tatr z Poronina, 1836.

24 O PANU JEZUSIE I ZBÓJNIKACH Zabytkowy kościółek przy Cmentarzu na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem.

25 Skalne Podhale jest często odwiedzane przez istoty boskie. Pan Jezus razem ze Świętym Piotrem spacerują górskim lasem. Gdy spotykają na swej drodze zbójników, zaczynają rozmawiać z nimi gwarą góralską. Po wierchach przelatują aniołowie przybywający po dusze zmarłych. Odczuwają oni zimno lodowatego, górskiego klimatu. Matka Boska ingeruje w życie Hanki Faktorcyny, gdy bohaterka zaczyna zamarzać siedząc na szczytach. Hanka odczuwa w piersiach ucisk podobny do tego, jaki kiedyś czuła na odpuście w Święto Matki Boskiej Różańcowej. W tej chwili nad głową bohaterki pojawia się światło, a z nieba rozlega się głos cichy i bardzo słodki. Hanka odchodzi do nieba, poprowadzona przez samą Matkę Boską. Istoty boskie często pomagają bohaterom. Dzieje się tak podczas bitwy górali z Tatarami w Dolinie Kościeliskiej. Anioły pojawiają się na polu walki, by wspomóc Podhalan duchowo i fizycznie. O tym, że górale byli wtedy wspomagani przez siły boskie dowiaduje się dopiero po swej śmierci stary Zwyrtała, gdy w niebie rozmawia o tym z jednym z Aniołów. Gdy Maciek Galica, zwany Zwyrtałą, przybywa do nieba razem ze swoimi skrzypkami, wszyscy są oczarowani jego muzykowaniem. Wkrótce całe niebo tańczy i śpiewa po góralsku. Fakt ten niepokoi Świętego Józefa. Postanawia on wyprosić Zwyrtałę z nieba. Maciek Galica nie protestuje, ponieważ pragnie wrócić z powrotem w swe ukochane Tatry, gdzie jego dusza mogłaby chodzić i grać im, a stawy, potoki, wierchy i doliny słuchałyby go. Galica chce strzec starodawnych nut, by nigdy nie zostały zapomniane. Zamierza grać juhasom pasącym owce i wtórować dziewczętom w ich śpiewie. Kiedy starzy górale będą ścinali lasy, Maciek zabrzęczy im za uszami tak, jak grali im ich ojcowie. Tatry uważa za ziemskie niebo, które woli od tego prawdziwego. Prosi Boga, by pozwolił mu tam powrócić, i tak też się dzieje.

26 DIABOŁ MU SIE STRASZNE PIEKNIE POKŁONIŁ I GWARZI...

27 Tatry Tetmajera są pełne diabłów, które w opowiadaniach Na Skalnym Podhalu, ukazane są w sposób komiczny. Bohater noweli p.t. Jak baba diabła wyonacyła, idzie w góry, aby się powiesić. Nie może wytrzymać dłużej sposobu, w jaki traktuje go żona. W drodze, na stromej ścieżce wśród skał, spotyka diabła. Ten nie dowierza chłopu i postanawia zastąpić go przez trzy dni. Najpierw próbuje się upodobnić do chłopa. Małe, górskie jeziorko służy mu za zwierciadło: Pote zaś poseł ku takiemu małemu baniorku, w rzecy kałuzy, co hań miendzy skole beła, a jemu to za przezieradko stało, i dropie ta cosi kajsi łapami po nurze, tak i tak, jeździ, mehu uskubie, prziłozy, to zaś piargu, a coraz, to sie przeźre, i zwyrtnon sie ku hłopu. Diabeł wyczarowuje również jedzenie dla górala. W pysku ma rozgrzaną ogniem skałę, z której robi chleb. Mięso powstaje z garści ziemi. Wyczarowuje także potok, by baca mógł się napić. Władysław Jarocki, Dziewczyna góralska, 1913.

28 OBMYCIE SIĘ W JAKIMŚ ŚWIĘTEGO ZDROWIA ZDROJU

29 Góry przepełnione są mocą czynienia cudów. Maciek Scyrbularz doświadcza ich właśnie na sobie. Góry sprawiają, że złożony dotąd niemocą mężczyzna, wstaje i wędruje po Tatrach. Przywołuje go cudowny i pachnący wiatr, który wieje od Tatr. Ma on uzdrawiające właściwości. Maciek pragnie zanurzyć się w wietrze, jak w wodzie która nęci, gdy członki są znużone i ciało słabnie. Scyrbularz wchodzi do lasu, pije wodę ze źródła, która jest czysta, rzeźwa i ogromna. Mimo tego, że jest lodowata, napełnia go ona dziwnym uczuciem rześkości. Schorowany Maciek nabiera sił: [...] Od tej wody coś dziwnego w nim się stało. Jakby zatęgło, zalodniało w nim wnętrze i jakby zalodziła się w nim głowa. Coś jasnego, ostrego, świetlanego wypełniło mu ciemię [...] Bohaterowi zaczyna wyostrzać sie wzrok, dzięki czemu cała przyroda wokół niego nabiera wyrazistości krysztalnej. Ból serca przestaje nękać Maćka. Pamięć o chorobie zanika. Wojtek Cudak wybiera bycie kawalerem, ponieważ jego jedyną miłością są pojedyncze drzewa i wiecznie ciemnozielone smrekowe lasy. Uwielbia na nie patrzeć. Urzekają go one swymi barwami i oczarowują kolorami. Każdego dnia liście świecą ku niemu inaczej. W słońcu mienią się rdzawością. W trawie lśnią korale i dukaty. Stroją się w czerwień, bordo, złoto, a na zimę w uroczą biel. Jasnozielone buki pośród smreków wyglądają jak lotna zielona mgła, spadająca na las. Polana jest posiana gwiazdami. Przewodnicy tatrzańscy, ok r.

30 Nadchodzi dzień śmierci Wojtka. Jest mu żal, że nie ma nikogo bliskiego, któ mógłby czuwać przy nim. Nagle staje się cud. Cała chata zaczyna się trząść. Przez okna wdzierają się gałęzie drzew, które przychodzą, by pożegnać umierającego bohatera: Wtem przez okno, przez szyby, poczęła się do izby wsuwać czerwona gałąź bukowa. Patrzy Wojtek, a za nią jawor gałęzie wsyła, wierba, skorusza... A przez drzwi się pchają olszyny, osiki, brzezina... Liście czerwone, żółte, złociste... I zioła przez próg suną liście – szczaw, bylica, krzewi się fioletowy wrzos... I szafirowe, małe, jesienne goryczki, co tuż nad ziemią rosną, świecą się przy podłodze i mówią: Icie! Icie! I my haw jest!... zaczerwieniło się, zazłociło, zakwitło we Wojtkowej izbie. I tak umarł. Aleksander Kotsis, Dzieci przed chatą, 1872.

31 BIBLIOGRAFIA 1. Miałem kiedyś przyjaciół..., Wspomnienia o Kazimierzu Tetmajerze, oprac. Krystyna Jabłońska, Kraków Kazimierz Przerwa – Tetmajer, Na Skalnym Podhalu, oprac. Aniela Łempicka, Kraków Kazimierz Przerwa – Tetmajer, Poezje, Warszawa 1980.


Pobierz ppt "Materiały pochodzą z Platformy Edukacyjnej Portalu www.szkolnictwo.pl Wszelkie treści i zasoby edukacyjne publikowane na łamach Portalu www.szkolnictwo.pl."

Podobne prezentacje


Reklamy Google