Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Pobieranie prezentacji. Proszę czekać

Jak się zachować podczas katastrofy budowlanej. Katastrofy budowlane najczęściej powodowane są: wybuchami gazu, obsunięciem stropów lub nadwerężeniem.

Podobne prezentacje


Prezentacja na temat: "Jak się zachować podczas katastrofy budowlanej. Katastrofy budowlane najczęściej powodowane są: wybuchami gazu, obsunięciem stropów lub nadwerężeniem."— Zapis prezentacji:

1 Jak się zachować podczas katastrofy budowlanej

2 Katastrofy budowlane najczęściej powodowane są: wybuchami gazu, obsunięciem stropów lub nadwerężeniem ważnych elementów konstrukcyjnych budynku, tąpnięciami.

3 Opuszczając dom (mieszkanie): 1.wyłącz instalację gazową, elektryczną, wodną, 2.zabierz ze sobą dokumenty tożsamości i inne ważne dokumenty, żywność, koce, odzież, pieniądze, 3.zadbaj o to, aby dom opuścili wszyscy domownicy oraz sąsiedzi, 4.zachowaj szczególną ostrożność - uwaga na stropy, klatki schodowe, 5.o ile nie możesz opuścić budynku (mieszkania) drzwiami wyjściowymi przez klatkę schodową z powodu zagrożenia lub innych przeszkód, uciekaj przez okno lub okna sąsiadów - jeśli to możliwe.

4 Gdy nie masz możliwości opuszczenia domu: wywieś w oknie białe prześcieradło lub obrus - jako znak dla ratowników, że potrzebujesz pomocy. Gdy jesteś unieruchomiony (przysypany): nawołuj pomocy, stukaj w lekkie elementy metalowe - ułatwi to ratownikom lokalizację. Jeśli masz telefon komórkowy – dzwoń na 998!

5 Gdy opuściłeś dom (mieszkanie): powiadom kierującego akcją ratowniczą o osobach z rodziny i sąsiadach, którzy zostali jeszcze w pomieszczeniach budynku, oraz o osobach, które aktualnie na pewno przebywają poza domem (w pracy, szkole itp.), jeśli posiadasz informacje pomocne w akcji ratowniczej, przekaż je niezwłocznie służbie ratowniczej nie przeszkadzaj w pracy ratownikom, nie wracaj na miejsce katastrofy, ani nie wchodź do uszkodzonego wypadkiem budynku bez zezwolenia służb budowlanych, które określają, czy takie wejście jest bezpieczne, o ile doznałeś obrażeń (jesteś ranny) zgłoś się do punktu pomocy medycznej, zgłoś swoje potrzeby do punktu pomocy społecznej lub władz terenowych, dalej postępuj zgodnie z zaleceniami władz miasta, gminy.

6 Gdy byłeś świadkiem katastrofy budowlanej niezwłocznie powiadom: Straż Pożarną - tel. 998 Policję - tel. 997 Pogotowie Ratunkowe - tel. 999 Źródło:

7 Przykłady katastrof budowlanych

8 Prawdopodobnie źle prowadzony wykop mógł być przyczyną zawalenia się części kamienicy w Rudzie Śląskiej. Takie są wstępne ustalenia w sprawie wczorajszej ( ) katastrofy budowlanej. Z budynku ewakuowano cztery rodziny. Zniszczonego domu cały czas pilnuje straż miejska. Część lokatorów trafiła do rodzin, inni do pobliskiego ośrodka pomocy. Dla wszystkich mają być mieszkania zastępcze.

9 Źródło:

10 Około godz. 6 rano strażacy dostali zgłoszenie o potężnym wybuchu w budynku szkoły przy ul. Szkolnej w Kazimierzu Dln. - Na miejsce pojechały cztery jednostki strażackie. Okazało się, że wybuchła kotłownia gazowa. Na szczęście nie ma ofiar - mówi dyżurny KW PSP w Lublinie. - Zawaliła się część budynku. Naruszona jest jego konstrukcja. Uszkodzona jest klatka schodowa. Cały dziedziniec jest w drobinie szkła z okien - mówi mł. bryg. Krzysztof Morawski ze straży pożarnej w Puławach. Strażacy nie musieli walczyć z ogniem. Zabezpieczyli teren. Na miejsce udał się także nadzór budowlany, by ocenić czy jest jakieś zagrożenie dla uczniów, i czy budynek nadaje się do użytku. Oprócz strażaków, na miejscu jest także policyjna ekipa pirotechniczna. Rano na terenie szkoły był dozorca. Nic mu się nie stało. W momencie wybuchu był na dworze. Przyczyna nie jest jeszcze znana. Zniszczeniu uległo prawie całe prawe skrzydło szkoły. W tym miejscu uczyły się dzieci z najmłodszych klas. Zdewastowanych jest 12 pomieszczeń. Dziś i jutro w budynku na pewno nie odbędą się lekcje. Szkoła została zamknięta do odwołania. Szkoła została zamknięta do odwołania. - Zastanawiamy się, w jaki sposób zajęcia lekcyjne będą się odbywały w innych miejscach - mówi Jerzy Arbuz, dyrektor szkoły. W zespole szkół w Kazimierzu Dolnym uczy się 365 uczniów. Z samego rana na lekcje przyszło ok. 120 uczniów. Źródło:

11

12

13

14 Katastrofa budowlana na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich − 28 stycznia 2006 roku około godziny 17:15, podczas trwania wystawy gołębi pocztowych, zawalił się dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK). W czasie katastrofy w hali znajdowało się około 700 osób, zwiedzających i wystawców. W jej wyniku zginęło 65 osób, a ponad 170 zostało rannych, w tym około 13 cudzoziemców. Była to największa tego typu katastrofa we współczesnych dziejach Polski. W akcji ratowniczej brały udział blisko 103 zastępy Państwowej Straży Pożarnej (ponad 1300 osób), ratownicy górniczy, zespoły ratownictwa medycznego, Grupy Poszukiwawczo-Ratownicze PSP z psami, 230 policjantów, oddziały żandarmerii wojskowej oraz Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Działania utrudniały m.in. możliwość zawalenia się ocalałej części hali, a także panujący tej nocy kilkunastostopniowy mróz. W raporcie przekazanym prokuraturze na początku maja 2006 powołani przez nią biegli podali jako powód katastrofy zmiany dokonane w projekcie wykonawczym w porównaniu do projektu budowlanego. Zmiany te polegały na zmniejszeniu ilości wsporników oraz innych elementów wzmacniających. Biegli mieli także sporo problemów z ustaleniem, kiedy projekt oficjalnie został przekazany władzom. Z udostępnionych informacji wynika, że budowa ruszyła zanim projekt trafił do urzędu. Z nieoficjalnych źródeł można się było także dowiedzieć, że konstruktor ograniczył swoją wiedzę do ślepego zatwierdzania kolejnych obliczeń, o czym może świadczyć na przykład różnica w klasie stali projektu wykonawczego i tego, z którym zapoznali się biegli. Zdaniem biegłych katastrofa mogła nastąpić w każdej chwili, natomiast obciążenie dachu śniegiem było bezpośrednią przyczyną zawalenia się osłabionej przez projektanta konstrukcji dachu. Źródło:

15

16 Tomasz Misiewicz, lekarz zespołu ratownictwa medycznego Mawo-Med. W sobotę pełniłem dyżur w swojej firmie. Przed godz. 18 zadzwonili do mnie z informacją, że wydarzyła się tragedia. Z własnej inicjatywy wskoczyliśmy do karetki i pojechaliśmy na miejsce tragedii. Pobiegliśmy z "deską" i lekami na pobojowisko. Wyglądało to dramatycznie. Serce zaczęło bić mi szybciej. Chodziliśmy po tej blasze, a spod niej słyszeliśmy wołania o pomoc. Zdarzało się, że widzieliśmy tylko kawałek twarzy czy ręki przygniecionej osoby. Ciężko było im pomóc. Czasami byliśmy bezsilni. Wstrząsnął mną widok porozrywanych ciał. To był szok, gdy rozcinaliśmy dach, licząc na znalezienie kogoś, a ukazywał nam się widok martwych dzieci. Uratowaliśmy kilka osób. Dwa razy jechaliśmy na sygnale do szpitala. Po godz. 22 zaczęliśmy już tylko liczyć kolejne zwłoki. O godz. 1 w nocy została zarządzona tzw. cisza. Na teren katastrofy weszły ekipy z psami. Nie dało to żadnego efektu. Po godz. 2 w nocy pełniłem rolę kierownika zespołu reanimacyjnego w jednym z ustawionych na miejscu namiotów. Gdyby odnaleziono kogoś żywego, to miałby trafić właśnie do nas. Z minuty na minutę gasła jednak na to nadzieja. Mój namiot przekształcił się w miejsce identyfikacji zwłok. Co chwilę donoszono kolejne czarne worki. Ofiary próbowaliśmy identyfikować na podstawie znalezionych przy nich dokumentów. Jeden ze zmarłych trzymał w ręku telefon. Było na nim 180 nieodebranych połączeń. W pewnym momencie telefon zadzwonił znowu. Odebrałem go i usłyszałem, jak kobieta mówi: "Jak dobrze kochanie, że żyjesz...". Musiałem jej powiedzieć, że jej mąż zginął. Źródło:

17

18 Starszy aspirant Marek Krzyżek z Miechowa (woj. małopolskie) Po raz pierwszy brałem udział w akcji na Śląsku. Przyjechałem na drugą wymianę. Nam zostało już tylko wyciąganie ciał. Nie udało się znaleźć ani jednej żywej osoby. Pamiętam, że dookoła zmarłych leżały ich rzeczy. Saszetki, damskie torebki, z których wysypywały się jakieś grzebienie, kosmetyki. Pamiętam też obrączkę. Leżała obok jakiegoś starszego mężczyzny. Tak sobie myślę, że przed śmiercią musiał ją ściągnąć z palca i całować. Leżała tuż obok jego głowy. Nieco dalej leżał młody chłopak. Z kieszeni spodni wystawała mu komórka. Cały czas dzwoniła. Melodyjki tego telefonu nie zapomnę do końca życia. Nikt nie miał odwagi go odebrać. Wynieśliśmy ciało chłopca, komórka wciąż dzwoniła. Poprosiłem jednego z policjantów, żeby odebrał. Sam odszedłem. Nie mogłem słuchać tej rozmowy. Młodszy ogniomistrz Krzysztof Buszka i starszy ogniomistrz Krystian Szwajnoch, obaj z Zabrza Ratowaliśmy we dwójkę jedną kobietę. Dookoła panował mrok. Chodziliśmy z latarkami. W pewnym momencie usłyszeliśmy krzyk. Ktoś wołał: "Ratunku!" i dawał nam znaki dzwoniącą, podświetloną komórką. Zgasiliśmy latarki tak, żeby widzieć tylko ten telefon. Podeszliśmy bliżej. Pod zwałami gruzu leżała blondynka. Tak na oko 35 lat. Mówiliśmy jej cały czas, co robimy: podchodzimy, wycinamy kawałki blachy. Chyba po kilku minutach, a może kilkunastu, ona zaczęła bardzo płakać. Powiedziała wtedy: "Panowie, dajcie spokój, ze mnie chyba już nic nie będzie". Byłą na granicy załamania nerwowego. My cały czas mówiliśmy do niej, co robimy, że zbliżamy się, że zaraz wyciągniemy ją z tego piekła. I wyciągnęliśmy. Miała na sobie brązowy sweter i beżowe spodnie. Skarżyła się, że nie czuje nóg. Nie wiemy, czy miała je złamane, czy wyziębione. Zanieśliśmy ją do karetki. Nie zdążyliśmy się pożegnać. Musieliśmy szybko wracać, szukać innych. Źródło:

19

20


Pobierz ppt "Jak się zachować podczas katastrofy budowlanej. Katastrofy budowlane najczęściej powodowane są: wybuchami gazu, obsunięciem stropów lub nadwerężeniem."

Podobne prezentacje


Reklamy Google